Formuła 1

Zespół Racing Point Force India zapowiada, że w sezonie 2019 zrobią wszystko by zbliżyć się do czołowej trójki lub nawet wskoczyć do niej. Aktualnie zespół zajmuje siódmą lokatę w klasyfikacji konstruktorów z dorobkiem czterdziestu trzech oczek.

Holenderski zawodnik zespołu Red Bull Racing, Max Verstappen, nie może doczekać się nadchodzącego weekendu w Brazylii. Jak mówi sam zainteresowany, ten tor będzie dużym wyzwaniem dla bolidów Red Bulla, ponieważ charakterystyka nie odpowiada ich tegorocznym maszynom.

Czwarty zawodnik sobotnich kwalifikacji, Sebastian Vettel twierdzi, że ciągłe problemy Red Bulla z niezawodnością bolidów, mogą być ważnym czynnikiem, który może przybliżyć go do zwycięstwa podczas niedzielnego wyścigu o Grand Prix Meksyku.

Lewis Hamilton, aktualny lider klasyfikacji mistrzostw świata i czterokrotny mistrz świata twierdzi, że bolidy zespołu Red Bull Racing podczas trwającego weekendu w Meksyku są poza zasięgiem reszty stawki.

Jak donosi Roberto Chinchero, pracujący dla włoskiego oddziału serwisu Motorsport, Robert Kubica ma szansę, aby dołączyć do zespołu Ferrari. Polak zająłby wolne miejsce po Kwiacie.

Holenderski kierowca Red Bull Racing, który zdominował wszystkie trzy sesje treningowe i był głównym kandydatem do zdobycia pierwszego pola startowego, ostatecznie zdobył drugą pozycje startową, ustępując minimalnie swojemu zespołowemu koledze Danielowi Ricciardo.

Daniel Ricciardo został niespodziewanym zwycięzcą kwalifikacji przed niedzielnym wyścigiem o GP Meksyku na Autodromo Hermanos Rodriguez. Australijski kierowca Red Bulla podczas ostatniego okrążenia zdołał osiągnąć czas 1:14.759, który dał mu drugie pole position w tym sezonie.

Szanse na angaż Estebana Ocona w jednym z zespołów Formuły 1 w sezonie 2019 maleją. Tak uważa szef ekipy Mercedes, Toto Wolff.

Monakijczyk uważa, że jeśli nie spełni oczekiwań ekipy z Maranello to powinien zostać zdegradowany do słabszego zespołu. Jednocześnie 21-latek podkreślił, że czuje się mocny psychicznie i nie odczuwa presji związanej z jazdą dla Ferrari.

Charles Leclerc od przyszłego sezonu, będzie reprezentował barwy Scuderia Ferrari. Ubiegłoroczny mistrz serii Formuły 2, zastąpi we włoskiej ekipie Kimiego Raikkonena, który podpisał dwuletnią umowę z zespołem Alfa Romeo Sauber F1. Wielu kibiców jak i dziennikarzy zadaje sobie pytanie, czy młody Leclerc poradzi sobie z presją i już w pierwszym sezonie, włączy się w walkę o mistrzowski tytuł.

Jestem bardzo dumny, że będę reprezentował Ferrari w przyszłym roku - powiedział Charles Leclerc.

Wiem na co mnie stać, jestem bardzo pewny siebie. Jestem również szczerą osobą i jeśli nie będę wystarczająco dobry i nie spełnię oczekiwań, to powinienem zostać zdegradowany do innego zespołu przez Ferrari.

Kierowca Saubera, odniósł się również do presji jazdy w Ferrari.

Nie jestem osobą nerwową. Myślę, że poradzę sobie z presją, ponieważ jestem silny mentalnie. Wiele osób mi mówi, że presja w Ferrari jest na innym poziomie, ale ja tego w ogóle nie czuje. Wiem na co mnie stać i jeśli jestem wystarczająco dobry to zostanę tam na dłużej. Nie interesuje się zbytnio tym czego ludzie ode mnie oczekują. Skupiam się na sobie i zawsze daję z siebie wszystko na torze – dodał Monakijczyk.

Zespół Force India niemal w całości spłacił wszystkie swoje zaległości finansowe, a wszystko to dzięki przejęciu zespołu przez Lawrence'a Strolla i jego potężnym wkładzie finansowym, jaki wprowadził do zespołu.

Alexander Albon, obecnie kierowca wyścigowy Nissana w Formule E, jest faworytem do objęcia fotela wyścigowego w zespole Toro Rosso i debiutu w F1 w sezonie 2019.

Duży ruch transferowy w obu zespołach Red Bulla rozpoczął się po ujawnieniu, że z zespołem z Milton Keynes, z końcem tegorocznego sezonu, rozstaje się Daniel Ricciardo, który zdecydował się na przejście do fabrycznej ekipy Renault.

Zespół Red Bull Racing w miejsce Australijczyka zatrudnił Pierre'a Gasly'ego, co zwolniło fotel wyścigowy w ekipie Toro Rosso, choć pod dużym znakiem zapytania pozostaje także drugi etat, który obecnie zajmowany jest przez Brendona Hartleya.

Jeden ze znaków zapytania, kto obejmie fotel wyścigowy w Toro Rosso, został wyjaśniony pod koniec września, kiedy zespół Toro Rosso poinformował, że po raz drugi da szansę Daniłowi Kwiatowi, który powróci do składu i będzie rywalizował w sezonie 2019. Nie zdecydowano się jednak ujawnić, kto będzie jego zespołowym partnerem.

Na liście Helmuta Marko i zespołu Toro Rosso znalazło się kilka nazwisk, które były brane pod uwagę, w tym Alexander Albon, który przed wakacyjną przerwą w Formule 1 zdecydował się na podpisanie kontraktu z zespołem Nissan i starty w Formule E, po tym jak nie była widoczna żadna perspektywa na debiut w najwyższej klasie wyścigowej na świecie.

Tuż przed rozpoczęciem testów Formuły E na torze Ricardo Tormo okazało się, że najprawdopodobniej zespół Toro Rosso zdecydował się na zatrudnienie Albona i obecnie negocjuje jego kontrakt z Nissanem, czego powodem był brak Tajlandczyka w bolidzie Gen2 pierwszego dnia testów u boku Sebastiena Buemiego.

Negocjacje z zespołem Toro Rosso potwierdził także rzecznik prasowy Nissana, choć nie chciał komentować całej sytuacji.

Alex jest utalentowanym młodym kierowcą o ogromnym potencjale. Prowadzimy rozmowy, jednak w tej chwili nie jesteśmy w stanie przedstawić dalszych komentarzy. Skupiamy się na testowaniu samochodu i zdobywaniu danych potrzebnych do przygotowania się do pierwszego wyścigu - oznajmił rzecznik prasowy Nissana.

Albon był wspierany przez Red Bulla w kartingu, a także podczas startów w Formule Renault, jednak został odrzucony po 2012 roku. Od tego czasu 22-latek zyskał jednak w oczach Helmuta Marko, który pokazał, że jest gotów zmienić zdanie, co udowodnił przy ponownym zatrudnieniu Kwiata.

Jeśli Albon zostanie zatrudniony przez zespół Toro Rosso, dołączy do kolegów z Formuły 2, Georga Russella, który został zatrudniony przez Williamsa oraz Lando Norrisa z McLarena i pozbawi miejsca w F1 Brendona Hartleya, a także zwolni miejsce w Nissanie.

Sebastian Vettel uważa, że Ferrari cały czas ma szansę na mistrzostwo świata w obu klasyfikacjach. Jednocześnie podkreślił, że sam nie traci nadziei na końcowy sukces.

Do końca obecnego sezonu Formuły 1 pozostały zaledwie cztery wyścigi. Liderem klasyfikacji kierowców nieprzerwanie od Grand Prix Włoch jest Lewis Hamilton. Brytyjczyk ma przewagę 67 punktów nad drugim w tej klasyfikacji Vettelem. Do zdobycia pozostało już tylko sto punktów, co komplikuje sytuację Niemcowi,  ponieważ aby przedłużyć swoje szanse na piąty tytuł mistrza świata, kierowca stajni z Maranello nie może ukończyć wyścigu w Stanach Zjednoczonych na pozycji niższej niż druga przy ewentualnej wygranej Hamiltona.

Wciąż mamy szanse – powiedział Sebastian Vettel. Ostatnie wyścigi niestety nie pokazały naszego potencjału, ale trzeba pogratulować Mercedesowi, ponieważ rozgrywali wyścigi po mistrzowsku. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby jak najlepiej zaprezentować się w kolejnych wyścigach. Oczywiście, potrzebujemy sporo szczęścia, a zarazem pecha Mercedesa, aby przedłużyć walkę o tytuł, najlepiej do Abu Dhabi.

Czterokrotny mistrz świata zdaje sobie sprawę, że ostatnie występy Ferrari nie zdołały rzucić wyzwania ekipie z Brackley.

Myślę, że zawsze było blisko między nami. Nasze tempo wyścigowe było zazwyczaj lepsze od nich, ale myślę, że wynikało to z tego, iż Mercedes nie musiał wyciągać maksimum ze swoich samochodów. Tak więc naprawdę ciężko jest określić, który zespół ma lepszy bolid. Zobaczymy, jak nasza konstrukcja będzie się spisywać w następnych rundach – zakończył były kierowca Red Bulla.

Pliki Cookie

© 2011-2019 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone