Zapowiedź GP Argentyny: MotoGP i tango Argentino

Emocje po ekscytującym Grand Prix Kataru jeszcze nie opadły, a już w najbliższy weekend czekają nas kolejne. Karuzela MotoGP przenosi się teraz do Ameryki Południowej, a konkretniej na argentyński obiekt Autodromo Termas de Rio Hondo. To odbędzie się druga runda sezonu - Grand Prix Argentyny. Zapraszamy więc do naszej zapowiedzi.

Odkąd tor Termas de Rio Hondo zadebiutował w kalendarzu Motocyklowych Mistrzostw Świata w 2014 roku, niemalże co sezon jest areną bardzo ekscytujących zmagań. Wpływ na to ma nie tylko układ pętli, ale również wymagający dla opon asfalt czy dość niespodziewana pogoda. W ten weekend możemy więc liczyć, że po raz kolejny czekać będzie na nas bardzo ciekawy wyścig, zwłaszcza po tym, co widzieliśmy w Katarze.

Bardzo ciężko jest wskazać faworyta, choć największe szanse należy dawać Markowi Marquezowi. Wielu sądziło – sam zresztą przyznawał to podczas testów – że nie będzie w stanie wytrzymać dystansu wyścigu, dochodząc do zdrowia po operacji. Mimo to w Katarze walczył do samego końca o zwycięstwo z Andreą Dovizioso i niewiele brakowało, a to on stałby na najwyższym stopniu podium. Oczywiście, wpływ na to miało dość wolne tempo z początku wyścigu, ale nie zmienia to faktu, że po operacji praktycznie nie ma śladu. Tym bardziej że minęły już kolejne trzy tygodnie.

W osobie Marqueza należy upatrywać faworyta z jeszcze jednego względu. Rok temu w Argentynie mógł odnieść zwycięstwo, nokautując swoich rywali o kilkanaście sekund. Hiszpan od samego początku rywalizacji miał jednak problemy. Najpierw zgasł mu motocykl, przez co też chwilę później jechał z nim w przeciwnym kierunku. Sędziowie nałożyli na niego więc karę, lecz on i tak zdołał odrobić większość strat. Niestety, niektórych rywali postanowił wręcz dosłownie znokautować. Jego agresywna jazda, a w konsekwencji wypadnięcie z toru Valentino Rossiego, sprawiły, że Marquez znalazł się poza punktowaną piętnastką, ale również i na cenzurowanym. Mistrz świata nie będzie więc chciał powracać myślami do tamtych niepochlebnych poczynań i w tym roku postara się udowodnić swoją wyższość na argentyńskim torze.

Jego bardzo groźnym rywalem może okazać się Cal Crutchlow. Brytyjczyk wygrał bowiem w ubiegłorocznym sezonie, zostając nawet po wyścigu liderem klasyfikacji generalnej. Co więcej, szansę zawodnika zespołu LCR Honda rosną, biorąc pod uwagę formę, jaką pokazał w Katarze. Finiszował tam na trzeciej pozycji z niewielką stratą do zwycięzcy. W Argentynie może być więc jeszcze silniejszy, w końcu to tor pasujący Hondom.

Sporą niewiadomą wydaje się Ducati. Zespół ten nie ma najlepszych wspomnień z argentyńskiego obiektu, lecz w tym roku może być nieco inaczej. Włosi przygotowali – można tak wnioskować – jeszcze lepszą maszynę niż w latach ubiegłych, więc być może i w Argentynie Dovizioso z Petruccim będą bardzo silni. Uwagę należy zwrócić również na Jacka Millera, który rok temu startował z pole position i w czołowej grupce znajdował się do końca wyścigu. Szanse Australijczyka będą większe, jeśli warunki pogodowe będą przejściowe lub spadnie deszcz, a nie jest to niewykluczone. Obecne prognozy przewidują przejściową pogodę - ma padać, będą burze, ale też i czasami słonecznie.

Dość rozczarowany brakiem miejsca na podium może być traktowany jako czarny koń sezonu Alex Rins. Zawodnik Suzuki był rewelacją zimowych testów, lecz w wyścigu nie zdołał znaleźć się w czołowej trójce, choć akurat do niej zabrakło bardzo niewiele. Hiszpan może być więc nieco rozjuszony i godny swego rodzaju rewanżu. Rok temu udowodnił, że na torze Termas de Rio Hondo jest bardzo mocny. Rins wywalczył bowiem tutaj pierwsze dla Suzuki podium – był trzeci.

Nie licząc ubiegłego sezonu, w pierwszej trójce zawsze znajdował się przynajmniej jeden z zawodników fabrycznego zespołu Yamahy. Po testach moglibyśmy sądzić, że powrót do takiej passy jest bardzo możliwy. Nieco jednak zweryfikował to wyścig w Katarze. Choć Valentino Rossi zdołał awansować z czternastej na piątą pozycję, tak startujący z pole position Maverick Vinales spadł na siódmą pozycję. Co ciekawe, Hiszpan mówił, że nie był w stanie wyprzedzać swoich rywali. Jeśli sytuacja powtórzy się w Argentynie, zwycięzca z 2017 roku może być w sporych tarapatach. Niewiadomą jest również występ Valentino Rossiego. Kluczem dla pozytywnego wyniku Włocha będą z pewnością kwalifikacje.

Bardzo ciężko powiedzieć, czego można spodziewać się po występie Jorge Lorenzo. Hiszpan dołączył w tym roku do zespołu Repsol Honda, lecz początek roku jest dla niego niezbyt udany. Wszystko przez kontuzję. Pod koniec stycznia przeszedł operację nadgarstka, natomiast po GP Kataru nabawił się urazu żeber. Wszystkiemu winne okazały się jego wypadki na torze Losail. Mimo to zdołał ukończyć wyścig w punktowanej piętnastce. Jak jednak poradzi sobie w Argentynie? Przede wszystkim powinien skupić się na swojej jeździe i nieprzesadzaniu z ryzykiem. Kolejny upadek może tylko pogłębić jego urazy.

Ciekawie zapowiada się także rywalizacja debiutantów, szczególnie Joana Mira z Fabio Quartararo. Przynajmniej tak wynika z pierwszej rundy sezonu. Obaj pokazali się z bardzo dobrej strony w Katarze i można po nich sporo oczekiwać. Nie należy skreślać również pozostałej dwójki, czyli Francesco Bagnai oraz Miguela Oliveiry. Może i nie mieli na razie okazji zabłysnąć w sezonie, ale jedna runda nic nie znaczy. Dopiero po kilku weekendach będziemy mogli ocenić ich potencjał nieco bardziej.

Harmonogram GP Argentyny MotoGP

  • Piątek (29 marca)
    Pierwszy trening: 14:50 - 15:35 [Polsat Sport Extra]
    Drugi trening: 19:05 - 19:50
  • Sobota (30 marca)
    Trzeci trening: 14:50 - 15:35 [Polsat Sport News]
    Czwarty trening: 18:25 - 18:55 [Polsat Sport News]
    Pierwsza część kwalifikacji: 19:05 - 19:20
    Druga część kwalifikacji: 19:30 - 19:45
  • Niedziela (31 marca)
    Rozgrzewka: 15:40 - 16:00
    Wyścig: 20:00 (25 okrążeń) [Polsat Sport News]

Wszystkie sesje będzie można oglądać na stronie polsatsport.pl bądź w serwisie IPLA.