Zapowiedź GP Ameryk: W pogoni za Markiem Marquezem

W najbliższy weekend odbędzie się Motocyklowe Grand Prix Ameryk na torze w Austin. W Teksasie największym faworytem będzie zwycięzca sześciu poprzednich edycji, Marc Marquez. Każdy jednak ma chrapkę, by nie tylko dogonić Hiszpana, ale również i go wyprzedzić w jego królestwie. Czy komuś się to uda? Odpowiedź poznamy już w najbliższą niedzielę. Póki co zapraszamy do zapowiedzi nadchodzącej rundy.

Trudno sobie wyobrazić, żeby faworytem do zwycięstwa w najbliższym wyścigu nie był Marc Marquez. Hiszpan wygrał do tej pory wszystkie sześć edycji Grand Prix Ameryk na torze w Austin, a licząc również występy w mniejszych klasach, ma na koncie dwanaście z rzędu zwycięstw w rundach rozgrywanych w Stanach Zjednoczonych. Co więcej, za mistrzem świata przemawia także fakt, że jest zawodnikiem Hondy, a piętnaście poprzednich wyścigów w USA wygrywali właśnie kierowcy tego producenta. Dużym więc zaskoczeniem byłby fakt, gdyby Marquez przegrał tegoroczne zmagania na torze w Austin. 26-latek uwielbia ten tor, również z faktu, iż rywalizacja przebiega na nim w kierunku odwrotnym do ruchu wskazówek zegara, a co za tym idzie, przeważają zakręty w lewo. Jest to jednak sport i nie ma w nim pewniaków, nawet jeśli jest to Marc Marquez, siedmiokrotny motocyklowy mistrz świata i aktualny lider tabeli. Grono zawodników, którzy chcieliby go zdetronizować na jednym z ulubionych torów, jest bardzo duże.

Przewodzi niemu Andrea Dovizioso, wicelider klasyfikacji generalnej. Włoch w tym sezonie wydaje się jeszcze mocniejszy niż w latach ubiegłych, a jego Ducati jest piekielnie szybkie, więc na torze z tak długą prostą - najdłuższą w kalendarzu - może pokusić się o walkę z Marquezem. Choć biorąc pod uwagę, że Honda znacznie poprawiła się w sferze prędkości maksymalnej, nie będzie to łatwym zadaniem. Próbować jednak trzeba. A jeśli nie uda się pogoń za Hiszpanem, to Dovizioso będzie musiał powalczyć o drugie miejsce.

W Argentynie była dokładnie taka sama sytuacja. Zawodnik Ducati do ostatniego okrążenia toczył pojedynek ze swoim starszym rodakiem, Valentino Rossim. Ostatecznie jednak górą z niego wyszedł 40-latek, co było w pewnym stopniu drobnym zaskoczeniem. Choć Yamaha ma duże problemy z przyspieszeniem, tak doświadczony Włoch wykrzesał z niej bardzo dużo, finiszując na podium po raz pierwszy od ubiegłorocznego Grand Prix Niemiec. W Austin może być jednak trudniej, choć pamiętajmy, że Rossi w przeszłości stawał już tutaj na podium - był trzeci w 2015 roku i drugi w 2017.

Wielką niewiadomą będzie postawa Mavericka Vinalesa. Hiszpan w przedsezonowych testach spisywał się znakomicie, a w dotychczasowych dwóch sesjach kwalifikacyjnych zajmował pierwsze i drugie miejsce. Wyścigi to już jednak zupełnie inna sytuacja. Zawodnik Yamahy ma bardzo nieudane starty, przez co szybko traci wywalczoną w sobotę pozycję. Później ma spore problemy w bezpośredniej walce z rywalami. Po dwóch rundach zgromadził zaledwie dziewięć punktów - po części wynika to z upadku w Argentynie - i zajmuje dopiero jedenastą pozycję w tabeli. Runda w Teksasie będzie więc dla niego bardzo ważna i nie można go skreślać z walki o czołowe lokaty, zwłaszcza że rok temu finiszował tutaj na drugim miejscu.

Jak pokazały pierwsze dwa wyścigi sezonu, stawka jest bardzo wyrównana i chętnych do walki o czołowe miejsca jest bardzo dużo. Jednym kandydatów do niej jest Alex Rins. Hiszpan z zespołu Suzuki świetnie spisał się w Katarze, gdzie zajął trzecią lokatę, natomiast w Argentynie dojechał do mety na piątym miejscu, startując z odległej szesnastej pozycji. Rins radzi więc sobie świetnie w wyścigach i kluczem do jego dobrego rezultatu będzie przyzwoita pozycja startowa.

Do grona pretendentów do walki o podium należą również Cal Crutchlow i Danilo Petrucci. Brytyjczyk wygrywał już wyścigi w MotoGP i biorąc pod uwagę, jak świetnie w Austin spisuje się Honda, należy brać go pod uwagę w kontekście kandydatów do czołowych lokat. Podobnie sprawa ma się z Danilo Petruccim, z tym że Włoch do tej pory nie wygrał żadnego Grand Prix, lecz w obecnym sezonie jest członkiem fabrycznego zespołu Ducati. Oczekiwania stawiane przed nim, jak i również jego własne, są więc bardzo duże. Jak na razie jednak piąta pozycja w klasyfikacji generalnej może być dla niego lekko rozczarowująca.

Nie zapominajmy także o bardzo dobrze spisujących się w tegorocznych zmaganiach takich zawodnikach jak Takaaki Nakagami, Jack Miller czy Franco Morbidelli. Każdy z nich może być czarnym koniem zawodów w Austin i pokusić się o pewną niespodziankę. Podobnie sprawa ma się z debiutantami, zwłaszcza z Fabio Quartararo i z Joanem Mirem. Jak na razie obaj zdobyli po osiem punktów.

Ciekawe również, jak w Austin poradzi sobie Jorge Lorenzo. Trzykrotny mistrz świata MotoGP dołączył w tym sezonie do zespołu Repsol Honda, ale jego adaptacja do nowego motocykla przebiega w wolniejszym tempie, niż można było się tego spodziewać. Winnemu temu po części są kontuzje Hiszpana i mniejsza liczba dni testowych. Każda więc kolejna sesja jest dla Lorenzo zbawienna w kontekście nauki nowej maszyny. Być może więc już w Austin po raz pierwszy zobaczymy go w czołowej dziesiątce. Pomóc mu w tym może wcześniej wspomniana odpowiadająca Hondzie specyfika toru.

Harmonogram GP Ameryk i prognoza pogody

  • Piątek (12 kwietnia)
    Pierwszy trening: 16:55- 17:40 [Polsat Sport News]
    Drugi trening: 21:10 - 21:55
  • Sobota (13 kwietnia)
    Trzeci trening: 16:55- 17:40 [Polsat Sport News]
    Czwarty trening: 20:30 - 21:00
    Pierwsza część kwalifikacji: 21:10 - 21:25
    Druga część kwalifikacji: 21:35 - 21:50
  • Niedziela (14 kwietnia)
    Rozgrzewka: 16:40 - 17:00
    Wyścig: 21:00 (20 okrążeń) [Polsat Sport News]

Wszystkie sesje będzie można oglądać również na stronie polsatsport.pl i w serwisie IPLA.

W piątek o godzinie 19 czasu polskiego odbędzie się również ceremonia, podczas której zastrzeżony zostanie numer 69. To właśnie z takim rywalizował w MotoGP mistrz świata z 2006 roku, Nicky Hayden. Gest zastrzeżenia jego numeru startowego ma być więc uhonorowaniem dokonań Amerykanina, który zmarł dwa lata temu wskutek odniesionych obrażeń po wypadku na rowerze.

Jeśli chodzi natomiast o prognozę pogody, to w piątek ma być zdecydowanie najcieplej. Obecnie mówi się, że temperatura powietrza osiągnie 29 stopni Celsjusza. Wraz jednak z długością trwania weekendu będzie robiło się chłodniej. W sobotę termometry pokażą 26 "kresek" i możliwe będą burze przed południem. W niedzielę będzie natomiast najchłodniej. Synoptycy przewidują 23 stopnie, lecz bez możliwości opadów.