Robin Frijns zwycięża w trudnych warunkach na ulicach Paryża

Robin Frijns zwycięża w trudnych warunkach na ulicach Paryża

Ósmą rundę piątego sezonu Formuły E, która odbyła się w sobotę na ulicach Paryża w bardzo trudnych i zmiennych warunkach, wygrał Robin Frijns z Envision Virgin Racing. Drugie miejsce zajął Andre Lotterer reprezentujący barwy DS. Techeetah Formuła E Team. Podium uzupełnił Daniel Abt z Audi Sport ABT Schaeffler.

Kwalifikacje o Super Pole wygrali kierowcy z Mahindra Racing Formuła E Team, jednakże tuż po ich zakończeniu obaj zostali zdyskwalifikowani i przesunięci na ostatnie pola startowe. Przyczyną dyskwalifikacji było zbyt niskie ciśnienie w oponach podczas kwalifikacji.

Ze względu na wcześniejsze opady deszczu sędziowie zdecydowali się na start lotny tuż za samochodem bezpieczeństwa. Oliwer Rowland z Nissan E.Dams jechał na czele przed swoim kolegą z zespołu Sebastienem Buemim, Robinem Frijnsem i Felipe Massą. Pierwsze okrążenia wyścigu były bardzo spokojne do momentu, gdy to lider wyścigu popełnił błąd na hamowaniu do jednego z zakrętów i uderzył w barierę bezpieczeństwa. Uderzenie nie było zbyt duże i angielski kierowca mógł kontynuować wyścig, jednakże spadł na ostatnie miejsce.

Po błędzie Rowlanda liderem wyścigu został Sebastien Buemi przed Robinem Frijnsem oraz Felipe Massą, jednakże Brazylijczyk po drobnym błędzie został wyprzedzony przez Maximiliana Gunthera z Geox Dragon.

Jadący jako lider Buemi po przejechaniu kilku okrążeń był zmuszony na zjazd do boksów z powodu problemu technicznego w swoim bolidzie. Kierowca wznowił jazdę, aczkolwiek spadł na ostatnie miejsce w wyścigu, a nowym liderem został Robin Frijns.

Po około siedemnastu minutach trwania rywalizacji spadł bardzo ulewny deszcz, co spowodowało bardzo duży chaos na torze oraz liczne kolizje. Sędziowie ze względu na bezpieczeństwo wprowadzili żółtą flagę na całym torze oraz ograniczenie prędkości do 50 km/h.

Po wznowieniu wyścigu na bardzo śliskiej nawierzchni co chwila dochodziło do kolizji na torze oraz przetasowań w stawce. Dobrze jadący Gunther stracił swoją pozycję i został wyprzedzony przez Lotterera.

W połowie wyścigu ponownie pojawił się ulewny deszcz, co bardzo utrudniało jazdę. Ponownie dochodziło do wielu kolizji, co i tym razem spowodowało wprowadzenie żółtej flagi i ograniczenie prędkości na całym torze.

Po wznowieniu wyścigu Oliver Turvey podczas próby wyprzedzania Felipe Massy uderzył w tył Brazylijczyka, tym samym spychając go na bandę. W konsekwencji obaj kierowcy utknęli w barierze. Zamieszanie to wykorzystali Daniel Abt oraz Lucas di Grassi, którzy wyprzedzili jadącego na trzeciej pozycji Gunthera.

Przesychający asfalt był dość zdradziecki dla wielu kierowców. Ponownie w zakręcie ósmym doszło do kolizji kilku bolidów, co tym razem spowodowało wprowadzenie na tor samochodu bezpieczeństwa. Na dwa okrążenia przed końcem wznowiono wyścig, aczkolwiek kilka sekund po wznowieniu Alexander Sims uderzył w barierę, tym samym kończąc udział w wyścigu.

Robin Frijns dowiózł pewnie do mety swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, mając niewielką przewagę nad Andre Lottererem oraz Danielem Abtem. Jako czwarty linię mety przekroczył Lucas di Grassi przed Guntherem i Vergnem.

Wyścigu nie ukończyło aż pięciu kierowców, a większa część stawki miała drobne uszkodzenia w swoich bolidach. Tegoroczne ePrix Paryżu można więc uznać za jeden z bardziej chaotycznych wyścigów w historii Formuły E.