Rezerwowe składy kierowców w czasach pandemii

Mick Schumacher / © Alfa Romeo Racing Orlen

W tym sezonie wszystkie zespoły F1 muszą być przygotowane na ewentualność wystąpienia wśród kierowców podstawowych zakażenia COVID-19. W tej sytuacji niezbędne jest zapewnienie sobie zaplecza zawodników rezerwowych, którzy zastąpią chorych na czas ich niedyspozycji.

Chase Carey, dyrektor generalny Formuły 1, wyjaśnił w jednej z ostatnich wypowiedzi, że po rozpoczęciu sezonu w lipcu, wyścigi będą rozgrywane nawet w przypadku, gdy u członków poszczególnych zespołów zostanie wykryta obecność koronawirusa. Dodał również, że infekcja ta nie doprowadzi do zawieszenia czy odwołania sezonu. 

Po odwołaniu w marcu Grand Prix Australii na torze Albert Park, z powodu pozytywnego wyniku testu na obecność wirusa u jednego z pracowników McLarena, wszystkie zespoły są obecnie przygotowane na zastąpienie na czas leczenia zainfekowanych osób, nawet tych obejmujących najwyższe kierownicze stanowiska. Jednak najbardziej niepożądanym scenariuszem, który mógłby przynieść nieoczekiwane wyniki na koniec sezonu, byłaby ewentualna zmiana kierowcy.

W zespole Mercedesa, który jest faworytem do kolejnych tytułów, zarówno mistrza świata konstruktorów, jak i siódmego zwycięskiego sezonu dla Lewisa Hamiltona, sytuacja może być napięta. Nawet w przypadku bezobjawowego zakażenia Brytyjczyka, zmuszony on będzie poddać się kwarantannie, co skutecznie wykluczy go co najmniej z trzech wyścigów.

W razie potrzeby zastąpienia jednego z głównych kierowców Mercedesa, zespół ma do dyspozycji Stoffela Vandoorne’a. Po zakończeniu współpracy z McLarenem po sezonie 2018, z którym ukończył 41 wyścigów, Vandoorne został powołany do nowopowstałego zespołu Mercedesa startującego w Formule E. Belg został także oficjalnym kierowcą rezerwowym ekipy w Formule 1 na rok 2020.

W przypadku, gdy potrzebny okazałby się także drugi kierowca rezerwowy, Mercedes mógłby skorzystać z pomocy Estebana Gutierreza, który jest kierowcą testowym w ich symulatorze. Meksykanin zadebiutował w Sauberze w 2013 roku, następnie spędził rok jako kierowca testowy i rezerwowy w Ferrari. W 2016 roku jeździł także w zespole Haas. Gutierrez próbował również swoich sił w takich seriach wyścigowych jak Formuła E i IndyCar. Jedynym problemem w jego przypadku jest brak aktualnej superlicencji FIA, przez co przed udziałem w wyścigu musiałby przejechać co najmniej 300 km testowych bolidem F1.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w zespole Ferrari. Nie są oni obecnie traktowani jako faworyci do tytułu, a przedsezonowe testy bolidu pokazały, że nie jest on jak na razie konkurencyjny. Dodatkowo wiemy już oficjalnie, że po obecnym sezonie zespół opuszcza Sebastian Vettel. Z kolei Charles Leclerc ma na tyle ugruntowaną pozycję w zespole – w grudniu ubiegłego roku podpisał pięcioletni kontrakt z ekipą z Maranello – iż porażka w sezonie 2020 nie będzie mieć żadnego wpływu na jego dalsze losy w Ferrari.

W sytuacji niedyspozycji jednego z nich, za kierownicą bolidu usiądzie Antonio Giovinazzi z Alfa Romeo Racing Orlen. W ostateczności powołano by również Kimiego Raikkonena, zwalniając tym samym miejsca w obu samochodach Alfy Romeo. Z tej okazji na pewno skorzystałby Robert Kubica, który jest oficjalnym kierowcą testowym zespołu.

Kolejnym, dość poważnym kandydatem zastąpienia kierowców Alfy, jest Mick Schumacher, ścigający się obecnie w Formule 2 jako kierowca Prema Racing. W ubiegłym roku Niemiec był niejednokrotnie łączony z zespołem z Hinwil jako następca Antonio Giovinazziego, jednak ten zaliczył dosyć udaną drugą połowę sezonu 2019, dzięki czemu zachował swoje miejsce.

Rolę tymczasowego zastępcy Raikkonena lub Giovinazziego może przyjąć także Pascal Wehrlein, który od 2019 roku jest kierowcą testowym w symulatorze Ferrari. W ostateczności zespół mógłby skorzystać z pomocy Marcusa Ericssona, który co prawda nie ściga się w Formule 1 od 2019 roku, ale nadal pozostaje w bardzo dobrych relacjach z zespołem.

Podobnie, jak w przypadku Ferrari i Alfy Romeo, miejsca w bolidach zespołów Red Bull i AlphaTauri także są ze sobą ściśle powiązane. Każdy z czterech kierowców jeździł w przeszłości dla drugiego zespołu, co w znaczący sposób może mieć wpływ na zamianę jednego z nich w przypadku niedyspozycji związanej z zarażeniem. Jeśli Verstappen lub Albon będą zmuszeni do odbycia kwarantanny, Red Bull sięgnie po jednego z kierowców AlphaTauri – Pierre’a Gasly’ego lub Daniiła Kwiata.

W zanadrzu jest jeszcze oficjalny kierowca testowy obu zespołów, Sergio Sette Camara, który w przeszłości ścigał się chociażby w Formule 2 i serii FIA European Formula 3. Ostatecznie zespół mógłby skorzystać także z pomocy Sebastiena Buemiego, który w ostatnim czasie zdobywał doświadczenie m.in. w Formule E oraz Długodystansowych Mistrzostwach Świata, dwukrotnie wygrywając 24-godzinny Le Mans.

Renault jest pozornie świetnie przygotowane do zamiany swoich etatowych kierowców – zmiennika ma zarówno Daniel Ricciardo, jak i Esteban Ocon. Jedyny problem stanowi fakt, że jeżdżący w Renault Sport Academy w Formule 2 Guanyu Zhou oraz Christian Lundgaard, nie posiadają wystarczającej ilości punktów wymaganych przez FIA, aby móc wystartować w weekendzie Grand Prix. Biorąc pod uwagę tegoroczne nadzwyczajne okoliczności, władze F1 mogą oczywiście odstąpić od tych wymogów, jednak jak na razie nie ma żadnych oficjalnych informacji na ten temat.

W tym przypadku doskonałym kandydatem na miejsce w bolidzie zespołu jest niezwykle doświadczony Nico Hulkenberg, który ma na swoim koncie 177 występów w F1. Kolejnym, który mógłby wesprzeć zespół jest Siergiej Sirotkin, będący już w przeszłości kierowcą testowym właśnie w ekipie Renault.

Racing Point nie zdecydował się na wystawienie żadnego kierowcy rezerwowego na sezon 2020. Mają oni jednak podpisaną umowę na dostawę silników z Mercedesem, co umożliwia im skorzystanie z pomocy Stoffela Vandoorne’a lub Estebana Gutierreza. Ostatecznie zespół mógłby zastąpić któregoś z podstawowych kierowców swoim byłym podopiecznym, Nico Hulkenbergiem, pod warunkiem, że nie zostałby akurat powołany przez Renault.

Prawie identyczną sytuację ma McLaren, który jest w trakcie przechodzenia z jednostek napędowych Renault na silniki Mercedesa. Oni również mają możliwość skorzystania z rezerwowych kierowców Stoffela Vandoorne’a i Estebana Gutierreza. Byliby jednak dopiero trzecim zespołem w kolejce, co w przypadku choroby Carlosa Sainza lub Lando Norrisa, stawiałoby ich w dość trudnej sytuacji. Ratunkiem mógłby okazać się Siergiej Sirotkin, który w ubiegły sezonie pełnił rolę kierowcy testowego ekipy z Woking. Ostatecznie jest jeszcze Fernando Alonso, który jeździł już w przeszłości w barwach McLarena przez wiele sezonów. Hiszpan nadal pozostaje w dobrych relacjach z zespołem i z pewnością przyjąłby propozycję startu w wyścigu za kierownicą ich bolidu.

Osoba Siergieja Sirotkina może pojawić się również w przypadku zespołu Williams, dla którego jeździł w sezonie 2018, jednak najbardziej prawdopodobną opcją jest wybór Roy’a Nissany’ego, który w obecnym roku jest kierowcą testowym ekipy z Grove.

Mamy również niezwykle utalentowanego Jacka Aitkena startującego w Formule 2. Dodatkowym atutem jest posiadanie przez niego wystarczającej ilości punktów do uzyskania superlicencji FIA. Aitken wykazał się także w ostatnim czasie w wirtualnym 24-godzinnym wyścigu Le Mans, zajmując ostatecznie z zespołem Williams Esports trzecie miejsce.

Haas, podobnie jak Renault, ma dwóch świetnie zapowiadających się młodych kierowców – Louisa Deletraz, startującego w Formule 2 oraz Pietro Fittipaldiego, wnuka dwukrotnego mistrza świata F1, mającego doświadczenie w startach m.in. w serii DTM. Żaden z nich jednak nie ma odpowiedniej ilości punktów do uzyskania superlicencji i tym samym do startów za kierownicą bolidu Formuły 1. Haas, jako najmłodszy zespół w stawce, nie ma również zaplecza doświadczonych kierowców, z którymi w razie potrzeby mogliby się skontaktować. Jednak szef teamu Guenther Steiner jest dobrej myśli twierdząc, że w razie potrzeby poradzą sobie z zaistniałą sytuacją.

Image: © Alfa Romeo Racing Orlen