Rebellion Racing dominuje w Lone Star Le Mans

Rebellion Racing dominuje w Lone Star Le Mans

Rebellion Racing zdominował rywalizację na torze Circuit of the Americas podczas Lone Star Le Mans, pokonując z dużym zapasem oba składy Toyoty Gazoo Racing.

Gustavo Menezes, Bruno Senna i Norman Nato bezproblemowo zakończyli rywalizację na torze Circuit of the Americas i z przewagą pięćdziesięciu jeden sekund minęli linię mety na pierwszej lokacie, odnosząc drugie zwycięstwo w tegorocznym sezonie Długodystansowych Mistrzostw Świata.

Na drugiej pozycji rywalizację zakończył skład Toyoty oznaczony numerem #8, w którym ścigali się Sebastien Buemi, Kazuki Nakajima i Brendon Hartley, którzy na mecie zjawili się ze stratą ponad pięćdziesięciu jeden sekund do zwyciezców.

Liderzy klasyfikacji generalnej, Mike Conway, Jose Maria Lopez i Kamui Kobayashi zajęli ostatnie miejsce w klasie LMP1. Toyota z numerem #7 została spowolniona o 2.77 sekundy, w porównaniu do 2.21 sekundy dla siostrzanego składu i zakończyła start z dwoma okrążeniami straty.

United Autosports #22 na czele klasy LMP2

Paul di Resta, Filipe Albuquerque i Phil Hanson odnieśli drugie z rzędu zwycięstwo w Długodystansowych Mistrzostwach Świata, po swojej pierwszej wygranej w ośmiogodzinnym startu w Bahrajnie.

Początkowo nic nie wskazywało na to, że ekipa United Autosports #22 stanie do walki o podium, nie wspominając o zwycięstwie. Słabsze tempo i spadek w stawce na początku rywalizacji nie dawał ekipie dużych nadziei.

Poprawa i konsekwentne tempo wszystkich trzech kierowców przełożyło się na odrabianie strat i przywróciło ekipę do walki o zwycięstwo w sześciogodzinnej rywalizacji Lone Star Le Mans.

Finalnie, Paul di Resta, który jako ostatni kierowca zasiadł w prototypie Oreca 07 - Gibson, minął linię mety z przewagą ponad dwudziestu czterech sekund do ekipy Jackie Chan DC Racing #37, w którym rywalizowali Will Stevens, Ho-Pin Tung i Gabriel Aubry.

Na trzeciej pozycji ze stratą ponad okrążenia do zwycięzców, linię mety minął skład JOTA #38, utrzymując za sobą Cool Racing #42 oraz Racing Team Nederland #29.

Dopiero na szóstej lokacie wyścig zakończył skład Signatech Alpine ELF #36, czego powodem była awaria hamulców w drugiej godzinie starcia, a to przełożyło się na dwa okrążenia straty do United Autosports #22.

Nicki Thiim i Marco Sorensen na czele rywalizacji w LMGTE

Podobnie jak Rebellion Racing także i Aston Martin #95 zdominowali rywalizację w Lone Star Le Mans w klasie LMGTE Pro, pokonując swoich najgroźniejszych rywali z przewagą okrążenia.

Nicki Thiim już na samym początku zapewnił sobie dużą przewagę i oparł się walce z Michaelem Christensenem oraz Kevinem Estrem, mogąc swobodnie dojechać do mety na pierwszej lokacie i zyskać aż okrążenie przewagi nad składem Porsche oznaczonym numerem #92.

Przez większą część wyścigu na drugiej lokacie plasowali się Alex Lynn i Maxime Martin z Aston Martina #97, jednak Belg spadł za Kevina Estra w przedostatniej godzinie rywalizacji, natomiast Lynn, po zamianie kierowców, uległ ekipie AF Corse 351, kończąc starcie dopiero na czwartej lokacie.

Bliskie podium było także Porsche oznaczone numerem #91, jednak problem z akumulatorem spowodował, że Gianmaria Bruni i Richard Lietz zatrzymali się na torze, na nieco ponad godzinę przed końcem, spadając ostatecznie na siódmą lokatę za ekipę Corvette Racing #63.

Podwójne zwycięstwo przypadło natomiast Aston Martinowi w klasie LMGTE Am, gdy Charlie Eastwood, Salih Yoluc i Jonathan Adam jako pierwsi minęli linię mety i wyprzedzili skład oznaczony numerem #98 o zaledwie 3.671 sekundy.

Trzecia lokata finalnie przypadła składowi Team Project 1 #56, którzy do ostatnich chwil walczyli o zwycięstwo, jednak finalnie ulegli o ponad dwadzieścia jeden sekund.

Czołową piątkę uzupełniła ekipa AF Corse #83 i Dempsey - Proton Racing #77.