Podsumowanie sezonu 2019 / 3 - Alfa Romeo, Haas i Williams rozczarowaniem sezonu

To już ostatnia część podsumowania sezonu 2019 Formuły 1, w której skupiliśmy się na trzech zespołach prezentujących w tym minionym sezonie najsłabszą formę. Który ze wspomnianych ekip okazał się największym rozczarowaniem - Williams, w przypadku którego spodziewano się słabszej formy, Haas, który miał aspiracje stania się jednym z lepszych zespołów środka stawki, czy może Alfa Romeo, która nie wykorzystała swojego potencjału?

Alfa Romeo

Jednym z najbardziej spektakularnych transferów poprzedzających sezon 2019 była wymiana kierowców pomiędzy zespołami Ferrari oraz Alfą Romeo. Kimi Raikkonen zamienił się fotelami wyścigowymi z młodym Charlesem Leclerkiem, a za kierownicą drugiego samochodu Alfa Romeo C38 zasiadł junior Ferrari Antonio Giovinazzi, który poprzednie dwa lata spędził jako kierowca symulatora.

W ostatnich latach zespół Alfa Romeo wykonał bardzo trudną pracę, aby wyjść z kryzysu osiągów, jaki w pewnym momencie trapił ekipę z Hinwil. Podczas przedsezonowych testów bacznie przyglądano się rozwiązaniom aerodynamicznym, a szczególnie przedniemu skrzydłu Alfy Romeo C38, które zaprojektowane było w bardzo innowacyjny sposób.

Wśród zespołów końca stawki, wewnętrzna rywalizacja w Alfie Romeo przedstawiała się zdecydowanie najciekawiej. W pierwszej części sezonu Kimi Raikkonen był wyraźnym liderem ekipy, zdobywając punkty w pierwszych czterech wyścigach sezonu. O ile doświadczony Fin prezentował w trakcie sezonu bardzo dobre tempo wyścigowe, o tyle nie zawsze był w stanie uzyskać dobry wynik na pojedynczym szybkim okrążeniu, co w drugiej części sezonu stało się z kolei bardzo mocną stroną młodego Włocha.

Antonio Giovinazzi w pierwszej części sezonu zdobył dla swojego zespołu tylko jeden punkt. Szansa na poprawę tego wyniku zniknęła wraz z karą nałożoną na kierowców Alfy Romeo podczas wyścigu o Grand Prix Niemiec. Nic już nie wskazywało na to, że Giovinazzi po przerwie wakacyjnej zdoła poprawić swoje występy. Faktycznie, w pierwszym wyścigu po przerwie wakacyjnej na torze Spa-Francorchamps Włoch pod koniec wyścigu wypadł z punktowanej dziesiątki. Jednakże w dalszych wyścigach zdołał on zbliżyć się do swojego zespołowego partnera, zdobywając piętnaście punktów w klasyfikacji Grand Prix.

Sezon 2019 nie był jednak bezproblemowy dla zespołu Alfy Romeo. W drugiej części sezonu wyraźnie dało się zauważyć spadek osiągów C38. Szczególnie wyraźnie można było dostrzec to niepokojące zjawisko podczas kończącego sezon wyścigu na torze Yas Marina. Najlepszy czas okrążenia uzyskany przez kierowców Alfy Romeo był tam bowiem o 1.8 sekundy gorszy od rezultatów z ubiegłego sezonu. Paradoksalnie jednak to właśnie w końcówce sezonu kierowcy Alfa Romeo zanotowali swój najlepszy występ w sezonie, zajmując podczas wyścigu o Grand Prix Brazylii miejsca w pierwszej piątce.

Alfa Romeo to mieszanka doświadczenia i młodości, co jest bardzo dobrym prognostykiem na przyszłość. Łącząc to z silną motywacją zespołu i dobrym zarządzaniem Frederica Vasseura, a także wsparciem technologicznym Ferrari, można oczekiwać, że zespół z Hinwil będzie bardziej konkurencyjny w sezonie 2020.

Szczególną uwagę należy także zwrócić na postawę Antonio Giovinazziego. Nie jest tajemnicą, że Włosi potrzebują bowiem swojego reprezentanta w Formule 1. Jednakże młody kierowca musi zdawać sobie sprawę, że tylko ciągłe postępy na tle swojego zespołowego kolegi zagwarantują mu przyszłość w Formule 1.

Haas

Debiut w stawce amerykańskiej ekipy w sezonie 2016 był ogromnym powiewem świeżego powietrza w nieco już dusznym świecie Formuły 1. Ekipa Gene'a Haasa nie tylko wniosła na pola startowe dwa nowe samochody, ale także przyjęła bardzo innowacyjny model biznesowy, mocno współpracując z Ferrari oraz Dallarą, co pozwoliło osiągać dobre rezultaty przy widocznie obniżonych nakładach. Konsekwencją tego było zajęcie piątego miejsca w klasyfikacji konstruktorów w sezonie 2018 z łączną zdobyczą aż 93 punktów. Świetny sezon 2018 pozwalał z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Amerykanie bardzo dobrze spisywali się podczas przedsezonowych testów w Barcelonie. Samochód był niezawodny i ekipie udało się zebrać, jak wówczas się wydawało, pokaźny zestaw danych dla zrozumienia bolidu VF-19 i walki o wysokie pozycje w wyścigach.

Inaugurujący sezon 2019 weekend wyścigowy w Melbourne, rozpoczął się dla Haasa doskonale. Romain Grosjean i Kevin Magnussen zakwalifikowali się kolejno na szóstej i siódmej pozycji. W wyścigu jednak pech dopadł Francuza, który na skutek problemów w alei serwisowej spadł pod koniec stawki. Kevin Magnussen zdołał jednak ukończyć rywalizację na szóstej pozycji, co zwiastowało bardzo dobrą formę zespołu.

Niestety, po mocnym weekendzie w Australii forma zespołu Haas utrzymywała się na bardzo niskim poziomie, czasami wręcz zbliżając się do tempa samochodów Williamsa. Tylko cztery razy w ciągu sezonu samochody Haasa kończyły wyścigi w pierwszej dziesiątce, a ekipa zajęła ostatecznie dziewiąte miejsce w klasyfikacji konstruktorów.

Przyczyną takiego stanu rzeczy były problemy konstrukcyjne bolidu. Samochód VF-19 pokazywał bardzo dobre tempo na pojedynczych okrążeniach, jednakże na dystansie wyścigowym jego osiągi dramatycznie słabły. Za przyczynę takiego stanu rzeczy zespół upatrywał problemy z aerodynamiką VF-19, które powodowały, że kierowcy nie byli w stanie utrzymać temperatury opon w optymalnym oknie pracy. Prawdopodobnie jednak problem ten leży także po stronie podwozia, bowiem w drugiej części sezonu osiągi nie poprawiały się niezależnie od zastosowanego pakietu aerodynamicznego, ani konfiguracji toru. W konsekwencji zespół decydował się na bardzo nieszablonowe rozwiązania. Aby chociaż po części zrozumieć, jak pakiet aerodynamiczny wpływa na zachowanie się opon w VF-19, kierowcy Haasa wykorzystywali, podczas weekendów wyścigowych w drugiej części sezonu, najnowszy pakiet poprawek aerodynamicznych w jednym samochodzie oraz pakiet z początku sezonu w drugim.

Innym polem, na którym Amerykanie działają bardzo nieszablonowo, jest dobór kierowców. Już w sezonie 2018 legendą zaczynały obrastać wypadki Romaina Grosjeana. W sezonie 2019 sytuacja Francuza wyglądała podobnie. W rezultacie znakomitą większość punktów dostarczył ekipie Kevin Magnussen. W świetle formy, jaką prezentował Grosjean, oczywistym wydawało się, że na sezon 2020 w zespole dojdzie do zmian. Zespół jednak zszokował świat Formuły 1 informacją, że skład kierowców nie ulegnie zmianie. Decyzji tej nikomu w padoku nie udało się, jak do tej pory, racjonalnie wytłumaczyć i chyba jedyną szansą na jej zrozumienie będzie nadchodzący, drugi sezon "Drive to survive".

Williams

Zespół Williams ukończył sezon 2019 na drugim miejscu klasyfikacji generalnej, tuż za ekipą Red Bull Racing. Szkoda tylko, że chodzi tutaj o klasyfikację najszybszych pit stopów, które przez większość sezonu były jedynym dobrze działającym elementem.

Od paru lat Williams znajduje się na równi pochyłej. Pod zarządem Claire Williams zespół, który zajmował trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej konstruktorów, w ciągu kilku sezonów znalazł się w całkowitej rozsypce. Sezon 2019 był przypieczętowaniem wszystkich błędnych decyzji i słabego, bądź nawet braku zarządzania w ekipie. Pierwsze zwiastuny nadchodzącego dramatu widoczne były już podczas przedsezonowych testów w Barcelonie. Zespół nie zdążył przygotować samochodu, przez co stracił większość z pierwszej rundy testów.

Wyniki testów oraz pierwszych wyścigów w konsekwencji doprowadziły do zwolnienia Paddy'ego Lowe'a. Niestety, wprowadzone przez niego rozwiązania zostały już wdrożone w samochodzie FW42 i żadne pakiety poprawek nie były w stanie zmienić charakterystyki bolidu. Niestety, poprawki te także rodziły się w bólach. Najczęściej zespół mógł je wdrożyć tylko w jednym samochodzie, podczas gdy drugi bolid otrzymywał regenerowane elementy pochodzące z poprzednich wyścigów.

Charakterystyczna dla Williamsa w sezonie 2019 była wewnętrzna rywalizacja Roberta Kubicy oraz George’a Russella. Brytyjczyk pokonał Kubicę w każdych kwalifikacjach sezonu, natomiast w wyścigach stosunek ten wynosił 17-3 dla Russela, z zaznaczeniem, że obaj kierowcy nie ukończyli Grand Prix Rosji: Russell na skutek wypadku, natomiast Kubica został ściągnięty do garażu pod absurdalnym, jak na standardy Formuły 1, pretekstem oszczędzania części.

Zawodnicy Williamsa ani razu nie awansowali do drugiej części sesji kwalifikacyjnej, choć należy tutaj wspomnieć, że w kwalifikacjach na Węgrzech, George Russell zajął 16 miejsce, wyprzedzając między innymi obu kierowców zespołu Racing Point.

Zespół zdołał uniknąć ukończenia sezonu bez punktu. Pomimo niekorzystnego wyniku wewnętrznej rywalizacji, punkt ten zdobył Robert Kubica, podczas deszczowego Grand Prix Niemiec. Polak zajął w tym wyścigu 12 miejsce, ale na skutek kary nałożonej na kierowców Alfa Romeo, awansował on do punktowanej dziesiątki.

Obecna sytuacja Williamsa nie napawa optymizmem. Zespół, dla którego jeździli tacy kierowcy, jak Ayrton Senna, Keke Rosberg, Nigel Mansell, Nelson Piquet, Alain Prost, Damon Hill, czy Jacques Villeneuve, musi odbudować się od podstaw. Priorytetem na sezon 2020 musi stać się reorganizacja zespołu i systemu zarządzania, których w tym sezonie zabrakło. Nie znaleziono zastępcy na miejsce Paddy'ego Lowe'a, a nadziei na poprawę stanu rzeczy upatrywano w osobie sir Patricka Head, który według medialnych informacji pochodzących od zespołu od czasu do czasu pojawiał się w fabryce i przyglądał się działaniom zespołu.

W sezon 2020 Williams wchodzi z dwójką młodych kierowców. Niestety wątpliwe jest, że George Russell oraz Nicholas Latifi dostarczą inżynierom odpowiedniego wsparcia w pracy nad rozwojem nowego samochodu. Z pewnością Williamsowi będzie brakować doświadczenia i wiedzy Kubicy. Niestety, wygląda na to, że w chwili obecnej najważniejsze jest ratowanie budżetu ekipy, czego dowodem jest występ izraelskiego zawodnika Roya Nissany’ego w posezonowych testach opon Pirelli, a także jego wysoce prawdopodobne zatrudnienie na stanowisku kierowcy rozwojowego. Niestety, to wszystko nie wróży dobrze tej legendarnej ekipie.