Podsumowanie GP Abu Zabi: Bezkonkurencyjny Lewis Hamilton. Ostatni wyścig w F1 dla Kubicy i Hulkenberga

Sezon 2019 Mistrzostw Świata Formuły 1 za nami. Był to kolejny rok dominacji zespołu Mercedesa i Lewisa Hamiltona, który przypieczętował swój szósty mistrzowski tytuł podczas wyścigu w Stanach Zjednoczonych.

Brytyjczyk nie zwolnił jednak tempa i także tym razem potwierdził swój fenomen, zdobywając pole position w sobotnich kwalifikacjach i wygrywając wyścig o GP Abu Zabi.

Niedzielne zmagania na torze Yas Marina były jednocześnie ostatnimi w karierze niemieckiego kierowcy Nico Hulkenberga, który żegna się z Renault, a tym samym z wizją przyszłych startów w królowej sportów motorowych.

Swoją przygodę z zespołem Williams zakończył także Robert Kubica, którego spektakularny powrót do Formuły 1 zniweczyła fatalna forma ekipy z Grove. Po bardzo trudnym roku okupowania ostatniego miejsca w stawce, zdecydował się odejść z Williamsa, co uniemożliwiło mu pozostanie w padoku jako kierowca etatowy. Nie oznacza to jednak całkowitego końca przygody z Formułą 1 dla Kubicy, gdyż wiele wskazuje na to, że Polak połączy starty w innej serii wyścigowej z rolą trzeciego kierowcy w jednym z zespołów F1.

Mercedes

Kierowcy Mercedesa są zdecydowanymi faworytami wyścigu w Abu Zabi od 2014 roku i nadejściu ery hybrydowej. Tor Yas Marina jest idealnym środowiskiem dla ich bolidów, które spisują się tutaj znakomicie. W sezonie 2019 nie było inaczej.

Dla Lewisa Hamiltona był to bezbłędny weekend. Nie brylował podczas treningów, ale zrekompensował to sobie zdobywając pole position i powracając na pierwsze pole startowe od GP Niemiec. Niedzielny wyścig także był popisem jego mistrzowskiej jazdy, broniąc prowadzenia na starcie przed atakującym go Maxem Verstappenem z Red Bulla. Przez cały dystans wyścigu jechał na niezagrożonej pierwszej pozycji, którą bez większych problemów dowiózł do mety. Po zakończeniu wyścigu tradycyjnie zakręcił kilka spektakularnych "bączków", wieńcząc tym kolejny udany sezon w swojej karierze.

Dla Valtteriego Bottasa wynik sobotniej sesji kwalifikacyjnej nie miał większego znaczenia z powodu kary za wymianę jednostki napędowej, przez co w niedzielę musiał ustawił swój bolid na dwudziestym, ostatnim polu startowym. Przez cały wyścig piął się systematycznie w górę stawki, a pod koniec ścigał się z Charlesem Leclerkiem o trzecią pozycję i zabrakło mu zaledwie jednego okrążenia, by sztuka ta się udała.

Obaj kierowcy Mercedesa byli już pewni swoich pozycji w końcowej klasyfikacji kierowców, zdobywając mistrzostwo i wicemistrzostwo.

Ferrari

Po dosyć przeciętnym występie w kwalifikacjach, kierowcy zespołu z Maranello nie byli poważnymi pretendentami do walki o zwycięstwo. Mimo to, musieli jednak zmyć swoistą plamę na honorze Ferrari po katastrofie, jaka przydarzyła się im obu przed dwoma tygodniami w Brazylii. Udało się to Charlesowi Leclerkowi, który dowiózł wywalczoną w sobotę trzecią pozycję do mety. Na początku wyścigu zdołał wyprzedzić Verstappena bez użycia DRS-u, jednak tempo SF90 na tym torze nie było wystarczające, by sprostać Red Bullowi.

Trochę mniej poszczęściło się Sebastianowi Vettelowi, którego szanse na lepszy wynik zniweczył nieudany pit stop. Jako jedyny z czołówki startował na miękkich oponach, co było dosyć ryzykownym posunięciem z powodu wzmożonej degradacji tej mieszanki. Problemy z dokręceniem dwóch lewych opon podczas pierwszego postoju spowodowały, że po wyjeździe z alei serwisowej, Vettel spadł na ósmą pozycję. Zdołał jednak odrabiać straty, pomogły mu także odwiedziny u mechaników innych kierowców. Na 39. okrążeniu Ferrari zdecydowało się na kolejny podwójny pit stop i tym razem obyło się bez wpadki. Na świeższym komplecie opon Niemiec ponownie zaczął wspinać się na wyższe pozycje, pod koniec wyścigu tocząc walkę z Alexem Albonem. Ukończył rywalizację na piątej pozycji.

Charles Leclerc i Sebastian Vettel ukończyli tegoroczny sezon na odpowiednio czwartym i piątym miejscu w klasyfikacji generalnej. To był trudny i pełny błędów rok dla Ferrari, a zimowa przerwa będzie dla tej ekipy dobrym czasem na przemyślenia i wzmożonej pracy nad poprawą oraz powrotem do walki o mistrzostwo w sezonie 2020.

Red Bull Racing

Zespół Red Bull Racing okazał się najgroźniejszym, choć niewystarczająco groźnym, by zaszkodzić w zwycięstwie Lewisowi Hamiltonowi.

W wyniku kary przesunięcia nałożonej na Bottasa, Max Verstappen startował do wyścigu z pierwszej linii obok Brytyjczyka. Nie udało mu się odebrać Hamiltonowi prowadzenia i nie był w stanie nawiązać z nim walki o tę pozycję aż do mety. Zmagał się natomiast z problemami jednostki napędowej, ale szczęśliwie nie przeszkodziło mu to w stanięciu na podium. Stoczył kilka walk z kierowcami Ferrari – obronił się przed Sebastianem Vettelem w początkowej fazie wyścigu i przeprowadził udany atak na Charlesa Leclerca na 32. okrążeniu, gdy odrabiał pozycje po zjeździe do alei serwisowej, tym samym powracając na drugą lokatę i pozostając na niej do przekroczenia linii mety.

Max Verstappen zakończył sezon na trzecim miejscu w klasyfikacji kierowców.

Alex Albon, który w swoim debiutanckim sezonie w F1 reprezentował dwa zespoły, ukończył niedzielny wyścig na szóstej pozycji, powracając tym samym na punktowane miejsca po nieudanych zmaganiach na brazylijskim torze Interlagos i utracie szansy na pierwsze w karierze podium.

Zdobyte punkty w ekipie Toro Rosso i Red Bullu pozwoliły mu na zajęcie ósmego miejsca w klasyfikacji generalnej i dorobek 92 punktów.

McLaren

Grand Prix Abu Zabi miała zadecydować o tym, czy Carlos Sainz będzie szóstym zawodnikiem tegorocznych mistrzostw świata. Przed wyścigiem zajmował tę pozycję ex aequo z Pierre’m Gasly’m z Toro Rosso.

Hiszpan może mówić o szczęściu, ponieważ udało mu się zdobyć jeden punkt za 10. miejsce w wyścigu, po zaciętej walce i pogoni za Nico Hulkenbergiem, którego wyprzedził na ostatnim okrążeniu. Pomógł mu również jego największy rywal w tym wyścigu, który ukończył rywalizację na osiemnastej pozycji. Ten jeden punkt pozwolił Sainzowi zająć szóstą lokatę w końcowej klasyfikacji.

Lando Norris ukończył wyścig o GP Abu Zabi na ósmym miejscu.

Renault

Sobotnia sesja kwalifikacyjna była udana dla obu zawodników francuskiej ekipy. Daniel Ricciardo i Nico Hulkenberg zakwalifikowali się do Q3 i zajęli odpowiednio ósme i dziesiąte miejsce. Nie zdołali jednak utrzymać tych pozycji podczas niedzielnych zmagań. Przez większą część dystansu wyścigu walczyli z kierowcami McLarena, którzy ostatecznie okazali się lepsi, a zawodnikom z Renault przypadły 11. i 12. pozycje.

Dla Hulkenberga był to ostatni wyścig w barwach tej ekipy oraz w Formule 1. Żegna się ze szczytem sportów motorowych po dziesięciu latach rywalizacji, nie mając na koncie żadnego podium. W przyszłym roku jego miejsce w Renault zajmie Esteban Ocon.

Toro Rosso

Po znakomitym występie w Brazylii i pierwszym podium w karierze, Pierre Gasly został brutalnie sprowadzony na ziemię. Tuż po starcie doszło do kontaktu z kierowcami Racing Point, w wyniku którego w samochodzie Toro Rosso uszkodzeniu uległo przednie skrzydło i podłoga. Po nadprogramowych odwiedzinach u mechaników i trudnościach z wymianą przedniego skrzydła, Gasly wyjechał na tor na ostatnim miejscu w stawce. Przez dłuższy czas nie mógł nawiązać walki z jadącym przed nim George’em Russellem i Robertem Kubicą z Williamsa. Ostatecznie uplasował się na osiemnastej pozycji.

Brak zdobyczy punktowej sprawił, że Pierre Gasly przegrał walkę z Carlosem Sainzem o szóste miejsce w klasyfikacji kierowców.

Jego partner z ekipy, Daniił Kwiat, zajął w wyścigu dziewiątą pozycję.

Racing Point

Dla ekipy Lawrence’a Strolla punkty w ostatnim wyścigu tego sezonu zdobył tylko Sergio Perez. Ukończył rywalizację na 7. miejscu z 6-punktową zdobyczą.

Mimo podpisanego na 3 lata kontraktu przez Meksykanina, mówi się o jego niezadowoleniu ze słabej formy zespołu i prawdopodobnym zakończeniu współpracy z RP przed wygaśnięciem umowy. Sam zawodnik nie odniósł się jednak do tych informacji.

Lance Stroll nie ukończył wyścigu o GP Abi Zabi z powodu awarii, do której doszło prawdopodobnie podczas kolizji z Pierre’em Gasly’m z Toro Rosso i został wycofany z rywalizacji na siedem okrążeń przed metą.

Alfa Romeo

W porównaniu do zmagań w Brazylii, tempo kierowców Alfy Romeo na torze Yas Marina podczas całego weekendu wyścigowego było bardzo słabe. Kwalifikacje zakończyli już na pierwszym segmencie czasowym, zajmując szesnaste i siedemnaste miejsce.

W trakcie wyścigu swoją przygodę na torze zaliczył Antonio Giovinazzi. Na 24. okrążeniu zderzył się z Robertem Kubicą z Williamsa, po czym uszkodzeniu uległy oba samochody. Po rozpatrzeniu sędziowie uznali to za incydent wyścigowy i nie wymierzyli zawodnikom kar.

Włoch zajął w wyścigu szesnaste miejsce, a jego kolega z ekipy Kimi Raikkonen był trzynasty.

Haas

Dla zespołu Haas był to kolejny weekend, który nie ułożył się po myśli całego składu. Najpierw w piątkowej sesji treningowej, w wyniku kolizji z Valtterim Bottasem, Romain Grosjean stracił eksperymentalną podłogę, której specyfikacja pozwalała mu na osiąganie dobrych wyników. Rezultaty te były widoczne, ponieważ w FP1 Francuz wykręcił szósty czas, a w FP2 przed incydentem jechał na siódmej pozycji.

Kwalifikacje nie były udane dla obu kierowców. Grosjean pożegnał się z rywalizacją już w Q1, a Kevin Magnussen osiągnął najgorszy wynik spośród zawodników zakwalifikowanych do Q2. W wyścigu również nie punktowali.

Zespół Haas zmagał się z w tym roku z poważnymi problemami technicznymi. Szefostwo wini za to złą konstrukcję samochodu, a także wadliwy pakiet poprawek, który był wprowadzany w trakcie sezonu. Z tego powodu amerykańska ekipa spadła z wysokiego, piątego miejsca w klasyfikacji generalnej z zeszłego roku na dziewiąte.

Williams

Od GP Singapuru było wiadomo, że po wyścigu w Abu Zabi, Robert Kubica żegna się z Williamsem. Jego ostatni wyścig w barwach tej ekipy mógłby być w miarę "przyzwoity", jak na standardy brytyjskiego zespołu, ale doszło do kolizji z Antonio Giovinazzim, w wyniku której w bolidzie Polaka uszkodzona została podłoga i części aerodynamiczne. To sprawiło pogorszenie tempa oraz utratę i tak dosyć znikomej w tym samochodzie przyczepności. Przed incydentem Kubica jechał na piętnastej pozycji, mając dobre tempo i skutecznie utrzymując za sobą George’a Russella.

Po odwiedzinach w alei serwisowej wyjechał tuż przed Pierre’m Gasly’m, który zdołał go wyprzedzić na kilka okrążeń przed metą. Wyścig zakończył na 19. pozycji.

George Russell po raz dwudziesty pierwszy w tym sezonie wyprzedził partnera z ekipy w kwalifikacjach, ustanawiając tym samym rekord bilansem 21:0. Po starcie znów musiał uznać wyższość umiejętności Kubicy w ruszaniu z miejsca, ale udało mu się ukończyć wyścig wyżej od niego, na 17. miejscu.

Russell jako jedyny z dwudziestu kierowców w stawce, nie zdobył w tym sezonie ani jednego punktu.