Niccolo Canepa zapewnia triumf zespołowi YART-Yamaha w 8-godzinnym wyścigu na torze Sepang. Niepowodzenie polskich ekip

Niccolo Canepa zapewnia triumf zespołowi YART-Yamaha w 8-godzinnym wyścigu na torze Sepang. Niepowodzenie polskich ekip

Niccolo Canepa z zespołu YART-Yamaha #7 zapewnił swojej ekipie zwycięstwo w skróconym przez opady deszczu 8-godzinnym wyścigu na torze Sepang, drugiej eliminacji sezonu FIM EWC. Na podium znalazły się jeszcze zespoły Honda Asia #88 oraz BMW Endurance #37. Z powodu problemów technicznych z wyścigu wycofał się polski zespół Wójcik Racing Team #77.

8-godzinny wyścig na torze Sepang debiutował w tym roku w kalendarzu FIA Endurance World Championship. Miał on wypełnić lukę, jaka znalazła się pomiędzy wrześniowym wyścigiem Bol d’Or a 24-godzinną rundą na torze Le Mans, która zaplanowana jest na kwiecień. Organizatorzy, jak i zawodnicy nie mieli jednak szczęścia. Początek wyścigu został storpedowany przez ulewny deszcz, a start opóźniony o dwie godziny. Wówczas zawodnicy wyruszyli do rywalizacji za samochodem bezpieczeństwa.

Wydawało się, że niedługo będzie można rozpocząć prawdziwe ściganie, ale po blisko godzinie jazdy znów wyścig musiał zostać przerwany. O godzinie 10 czasu polskiego, czyli cztery godziny po planowym początku rywalizacji, odbyło się spotkanie wraz z przedstawicielami wszystkich zespołów. Na szczęście wraz z kolejnymi minutami opady zaczęły słabnąć i o godzinie 11 można było ponownie rozpocząć wyścig, również za samochodem bezpieczeństwa. Tym razem jego pobyt nie trwał tak długo i po kilku okrążeniach zawodnicy w końcu rozpoczęli ściganie.

Na czele znajdował się wówczas startujący z pole position zespół Yamaha Sepang Team #21. Na siodełku na pierwszej zmianie zasiadał Michael van der Mark, który na co dzień ściga się w World Superbike. Holender miał jednak bardzo trudnego rywala, Mike’a di Meglio, który reprezentuje barwy TSR Honda #5. Pomiędzy dwójką zawodników rozpoczęła się emocjonująca walka, która niestety zakończyła się wywrotką obu. Do kolizji w ostatnim zakręcie toru Sepang doprowadził di Meglio, który stracił przyczepność i upadając, zabrał ze sobą van der Marka.

„Nie wiem, co powiedzieć” – komentował na „gorąco” van der Mark. „To był głupi ruch. To wyścig wytrzymałościowy, nie wiem, czemu się tak spieszył [by wyprzedzić]”.

„Pojechał szeroko, a ja próbowałem go wyprzedzić. Zobaczył mnie i zacieśnił l[inię], wtedy dotknął mojego przedniego koła” – wyjaśniał z kolei di Meglio.

O ile Francuz szybko podniósł motocykl i powrócił na tor na prowadzeniu, o tyle van der Mark musiał zjechać do alei serwisowej. Gdy powrócił na tor, miał już 3 okrążenia straty i znajdował się na 44. pozycji.

Mike di Meglio utrzymywał się na prowadzeniu aż do drugiego wypadku, do którego doszło krótko przed godziną 13. Wówczas na prowadzenie wyszedł Niccolo Canepa z zespołu YART-Yamaha #7. Włoch utrzymał się na nim do końca rywalizacji i z bezpieczną, prawie 2-minutową przewagą, zapewnił zwycięstwo swojej ekipie.

„Na wczesnym etapie wyścigu miałem problem i przejechałem godzinę bez elektroniki – żadnej kontroli trakcji czy szybkiej skrzyni biegów – zanim mogłem zrestartować motocykl” – wyjaśniał Niccolo Canepa. „Za każdym razem, gdy zatrzymywałem się w boksie, kierownik zespołu pytał mnie, czy chcę kontynuować, więc mówiłem »OK!«”.

Na drugim miejscu do mety dojechał Somkiat Chantra z zespołu Honda Asia #88, który startował z drugiego pola. Podium uzupełnił zespół BMW Endurance #37.

Z kolei zespół Yamaha Sepang Team #21 w ciągu trwania rywalizacji zanotował znaczący awans w tabeli. Franco Morbidelli, na co dzień reprezentujący w MotoGP barwy ekipy Petronas Yamaha SRT, doprowadził swój zespół na 7. pozycji, po drodze zostając również autorem najszybszego okrążenia.

Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał zespół Suzuki Endurance Racing Team #2, który w Malezji zajął 5. miejsce. Z kolei zwycięzcy z toru Sepang awansowali na 4. pozycję, tuż za polską ekipę Wójcik Racing Team #77.

Choć wyścig miał trwać 8 godzin, tak ostatecznie zaliczono czas prawie 6 godzin. Kierowcy ścigali się natomiast niespełna 3 godziny. Ostatnie dwie to rywalizacja przy sztucznym świetle już na przesychający torze.

Niepowodzenie polskich ekip

Już w środę wielkiego pecha miał Paweł Szkopek, który miał wystartować w 8-godzinnym wyścigu w barwach słowackiego zespołu Maco Racing. Niestety, Polak upadł w drugim zakręcie – po uślizgu tylnej opony – i doznał kontuzji lewej stopy, która wyeliminowała go z dalszej rywalizacji w Malezji.

W kwalifikacjach pecha miał natomiast zespół Wójcik Racing Team #77. W trakcie Top 10 Trial przewrócił się Gino Rea, co oznaczało, że do sobotniego wyścigu ekipa startować musiała z 10. miejsca. W nim było jeszcze gorzej. Po zalaniu świecy zespół stracił dystans do najgroźniejszych rywali, a w związku z krótkim czasem wyścigu, zdecydowano o niepodejmowaniu zbędnego ryzyka i wycofaniu się z dalszej rywalizacji.

„Bezpieczeństwo naszych zawodników jest ważniejsze, niż jazda za wszelką cenę” – mówił szef zespołu, Grzegorz Wójcik. „Splot niefortunnych zdarzeń, niby niewielkiego kalibru, na tak krótkim dystansie zaważył na naszej decyzji”.

„Zespół #77 nie kontynuował jazdy, nie byliśmy w stanie odrobić straty w tak krótkim czasie. Nie podejmowaliśmy zatem niepotrzebnego ryzyka. Warunki były trudne, a zdrowie Gino Rea, Christoffera Bergmana i Axla Maurina są dla nas ważniejsze. Mamy nadzieję, że wszyscy nasi kibice to zrozumieją”.

Drugi z zespołów Wójcika #777 kontynuował walkę - mimo upadku debiutującego w FIM EWC Piotrka Biesiekirskiego - i ostatecznie uplasował się na 34. miejscu w klasyfikacji generalnej, a na 9. w swojej klasie Superstock. Do zwycięzców stracił 7 okrążeń.

„Oczywiście czuję niedosyt, ale przy tych warunkach najważniejsze było ukończenie wyścigu” – stwierdził Marek Szopek. „Po tym tygodniu jestem bardzo zadowolony z Piotrka i Adriana, to był dla nas ciężki test”.

„Teraz już myślę o starcie w Le Mans i tym, że będziemy chcieli przygotować się jeszcze lepiej i podjąć odpowiednią taktykę na 24-godzinny wyścig. Dziękuję również mechanikom i całej ekipie. Jesteśmy zgraną drużyną fachowców, z coraz większym doświadczeniem. Na naszym koncie kolejne, mam nadzieję, że pomoże nam w doskonałej formie wrócić na trzecią rundę FIM EWC”. 

20. lokatę zajęła z kolei ekipa LRP Poland #90. Do zwycięskiego składu stracili 3 okrążenia.