Kubica: Samochody DTM są mieszanką bolidów F1 i aut klasy GT

Robert Kubica - BMW / © BMW AG

Robert Kubica, który rozpoczął dziś przedsezonowe testy DTM, analizuje różnice i podobieństwa pomiędzy tą serią wyścigową a znaną sobie Formułą 1.

Sezon 2019 był dla Roberta Kubicy, jak i wszystkich jego fanów, długo wyczekiwanym okresem. Po ośmiu latach od poważnego wypadku, powrócił do zawodowego ścigania w najszybszej kategorii wyścigowej świata. Niestety współpraca z zespołem Williams nie układała się po myśli krakowianina i w drugiej połowie kampanii ogłosił rozstanie z ekipą z Grove.

Kubica, który marzył o prawdziwym ściganiu, w lutym tego roku ogłosił rozpoczęcie nowego etapu w swojej karierze – od sezonu 2020 będzie rywalizował w serii DTM jako reprezentant klienckiego zespołu ORLEN Team ART.

Nie porzucił jednak wymarzonej F1, ponieważ został zakontraktowany jako kierowca rezerwowy zespołu Alfa Romeo Racing Orlen.

Dzielenie swojego czasu pomiędzy obecnością na zmaganiach F1 a rywalizacją w DTM oraz łączenie odmiennych harmonogramów wyścigowych, będzie dla Polaka trudnym zadaniem, ale da mu również możliwość porównania obu tych serii z najlepszej z możliwej perspektywy – perspektywy kierowcy.

Czym więc różnią się obie te kategorie oraz ich bolidy?

 „Jeżeli chodzi o różnice pomiędzy DTM a Formułą 1, to przede wszystkim zdecydowanie inne są osiągi, które mocno się od siebie różnią. Pierwsza różnica, która jest widoczna gołym okiem, to fakt, że auto DTM posiada dach. Aerodynamika, będąca wizytówką bolidów F1, jest zachowana także w autach DTM, stoi ona na dużo wyższym poziomie niż w samochodach turystycznych. Można powiedzieć, że auta tej serii są mieszanką pomiędzy bolidami a samochodami kategorii GT.”

Różnice występują również w ogumieniu oraz ilości poszczególnych dostępnych mieszanek.

W Formule 1 są różne mieszanki, jest wręcz wymóg użycia różnych mieszanek w trakcie wyścigu. W serii DTM jest to prostsze, nie mamy aż tylu mieszanek, jest tylko jedna, opony typu slick, które są wykorzystywane na każdym torze, w każdych warunkach. Mamy też opony deszczowe, kiedy na torze jest mokro. W Formule 1 są tzw. opony przejściowe, czego nie ma w serii DTM. Jest więc bardzo możliwe, że w serii DTM nie jedzie się na optymalnych oponach w stosunku do zmiennych warunków, co jest sporym wyzwaniem i nowością dla mnie.”

„Każdy kierowca ma wiedzę i doświadczenie płynące z prowadzenia pojazdu w danych warunkach. Jeśli np. nie będzie padać podczas testów, a rozpada się w trakcie wyścigu, to ja wtedy takie doświadczenie będę zbierał w trakcie wyścigu. Na pewno pierwsza część sezonu nie będzie łatwa, czeka mnie sporo nauki.”

W DTM inaczej odbywają się także pitstopy. Największa różnica tkwi jednak w liczbie mechaników oraz w czasie, jakim spędza się w alei serwisowej. Polak będzie musiał także nauczyć się innego sposobu wjazdu na stanowisko serwisowe.

„W serii DTM mechaników może być maksymalnie ośmiu. Wokół bolidu pracuje 5 osób, a 4 zmieniają koła. W Formule 1 każda osoba ma swoją rolę, jest to łatwiej zoptymalizować, w serii DTM mamy do dyspozycji mniej osób, które muszą wykonać więcej pracy. Ich zadaniem jest odkręcenie koła, ściągnięcie go, założenie nowego, przykręcenie i np. zmiana osi. Osoby są podzielone na strony samochodu, najpierw zajmują się przednią osią, a potem tylną, w zależności od konfiguracji auta.”

„Walka w serii DTM jest bardzo zacięta, w pit stopie można zyskać lub stracić dużo czasu. Dla kierowcy takiego jak ja, który w aucie DTM będzie siedział po lewej stronie, a nie na środku jak w bolidzie F1, nowością będzie także sam proces wjeżdżania na stanowisko serwisowe.”

Obie te serie mają jednak również wspólne cechy. Podobny jest tu zwłaszcza system punktacji.

„Zwycięzca dostaje 25 punktów, drugie miejsce 18 punktów, aż do 10 miejsca. Bonusem w DTM, czego nie ma w F1, jest to, że dostaje się punkty za kwalifikacje – premiowana jest pierwsza trójka zawodników. Za pierwsze miejsce dostaje się trzy punkty, za drugie dwa i za trzecie jeden punkt. Kwalifikacje są zatem walką o jak najlepsze miejsce na starcie, ale również o dodatkowe punkty.”

Dla Kubicy, tegoroczne starty nie będą jednak zupełnym debiutem za kierownicą samochodu DTM. Polak testował bolid tej serii w 2013 roku na torze w Walencji. Jednak jak sam powiedział, od tamtego czasu wiele się zmieniło, zwłaszcza konstrukcja samochodu oraz regulamin.

„To spore wyzwanie, mam nadzieję, że będziemy w stanie zawalczyć, czeka mnie trudne zadanie, cała seria stoi na wysokim poziomie, mimo że samochodów jest stosunkowo mało.”

Przedsezonowe testy DTM odbywają się na niemieckim torze Nurburgring i potrwają do 11 czerwca. Sezon 2020 wystartuje w dniach 1-2 sierpnia na belgijskim Spa-Francorchamps.

Image: © BMW AG