Jordan - Force India - Aston Martin: Mały zespół z wielką przyszłością

Lance Stroll - BWT Racing Point F1 Team / © BWT Racing Point F1 Team

Jeżeli wrócilibyśmy pamięcią do przedsezonowych testów w Barcelonie, wówczas okaże się, że minęły one pod znakiem Mercedesa, zarówno jeżeli chodzi o słynny już system DAS, jak i o bolid zespołu Racing Point, który łagodnie rzecz ujmując, jest mocno inspirowany ubiegłoroczną konstrukcją ekipy z Brackley.

Cała ta sytuacja pokazuje, jak długą drogę przebył zespół zrodzony na gruzach ekipy Jordan, od małego zespołu cechującego się chyba najbardziej efektywnym zażądaniem budżetem, do ekipy z aspiracjami, która w najbliższych latach ma szanse niejednokrotnie dać się we znaki wielkiej trójce.

Jordan, Spyker, Force India - początki

Chcąc dokładnie prześledzić historię zespołu Racing Point, musimy cofnąć się dużo dalej niż do momentu, w którym zrodziła się Force India. Cała ta historia zaczyna się dużo wcześniej, a ściśle rzecz ujmując w roku 1991. W tym właśnie czasie do stawki Formuły 1 dołączył zespół Jordan Grand Prix, założony przez byłego kierowcę F1 Eddiego Jordana, który na siedzibę fabryki swojego zespołu wybrał okolice Silverstone. Ekipa Jordana przez wiele lat startowała w Formule 1, odnosząc pomniejsze sukcesy, aż w sezonie 1999 dzięki czterem wygranym uplasowała się na trzecim miejscu w klasyfikacji konstruktorów.

I tutaj pojawia się wątek nierozerwalnie związany z historią zespołu, którego samochód określany jest mianem różowego Mercedesa – mianowicie pieniądze. Przełom wieków był okresem, w którym wiele małych zespołów zmagało się z kłopotami finansowym, które rzutowały bezpośrednio na osiągi bolidów. Sytuacja ta sprawiła, że Jordan zmuszony był sprzedać swoją ekipę grupie inwestycyjnej Midland.

Zespół Midland F1 Racing nie osiągał jednak wybitnych rezultatów. Przez dwa lata startów, w sezonach 2005 i 2006 obydwa samochody tego zespołu zajmowały pozycje u dołu stawki, aż wreszcie ówczesny właściciel ekipy – Alex Shnaider zdecydował się na jej sprzedaż.

Nowym nabywcą zespołu została holenderska firma Spyker, znana z produkcji ręcznie wytwarzanych samochodów sportowych. Zespół jednak znów napotkał - tu zaskoczenie - trudności finansowe, które zmusiły zarząd firmy Spyker do jego odsprzedania.

W tym właśnie momencie na horyzoncie, po raz pierwszy, pojawił się Vijay Mallya, hinduski przedsiębiorca i założyciel United Breweries Limited – ogromnej grupy kapitałowej działającej w branży lotniczej, inżynieryjnej, a także alkoholowej. Hinduski miliarder wraz z Michielem Molem, dyrektorem Spyker Formula One, zakupili zespół za kwotę 88 milionów euro.

Paul di Resta

Pierwszy raz nazwa Force India pojawiła się w sezonie 2008. Wówczas zespół nie dysponował jeszcze własną konstrukcją i korzystał ze zmodyfikowanej wersji samochodu Spyker F8-VIIB napędzanego silnikiem Ferrari 056, który otrzymał kodowe oznaczenie VJM01. Konstrukcja ta nie była jednak udanym samochodem, przez co zespół ukończył swój debiutancki sezon na dziesiątym miejscu w klasyfikacji konstruktorów, a najlepszym wynikiem było dziesiąte miejsce, jakie Giancarlo Fisichella zajął w wyścigu o Grand Prix Hiszpanii.

Rok później, w sezonie 2009 zespół Force India porzucił jednostki napędowe Ferrari na rzecz silników Mercedesa (silnik Mercedes-Benz FO 108 W). Można zatem uznać tę datę jako początek długiej drogi wzajemnego zbliżania się zespołów z Silverstone i Brackley. Oprócz silnika bowiem Force India wykorzystywała skrzynię biegów, a także układ hydrauliczny opracowany przez zespół McLaren Mercedes.

W sezonie 2009 zespół Force India pierwszy raz zaznaczył cechę, która na stałe przylgnęła do jego wizerunku. Mowa tutaj o niezwykle sprawnym zarządzaniu, które prowadziło w kolejnych latach do osiągania rezultatów znacznie lepszych, niż można by było się spodziewać, analizując zasoby budżetowe zespołu. Mówiąc o rezultatach niewspółmiernych do budżetu ekipy, wspomnieć należy rzecz jasna pole position i drugie miejsce w wyścigu, jakie Fisichella zdobył na torze Spa-Francorschamps, prowadząc samochód pozbawiony systemu KERS.

W kolejnych latach aż do sezonu 2018 zespół Force India z powodzeniem rywalizował z zespołami środka stawki, niejednokrotnie dając się także we znaki najlepszym ekipom.

W latach 2008-2018 zespół Force India wystartował w 203 wyścigach, gromadząc łącznie na swoim koncie 987 punktów klasyfikacji generalnej konstruktorów, zajmując w niej w sezonie 2016 oraz 2017 czwartą lokatę. Kierowcy zespołu sześciokrotnie stawali w tym czasie na podium, jednakże ani razu na jego najwyższym stopniu. Jak okazało się jednak podczas wyścigu o Grand Prix Węgier w sezonie 2018, Force India już nigdy nie miała doświadczyć tej szansy.

Nico Hulkenberg

Vijay Mallya, Panama Papers i Lowrance Stroll

Wspaniała przygoda Hinduskiego Miliardera z zespołem Force India dobiegła końca w sezonie 2018. Vijay Mallya pierwszy raz został aresztowany w kwietniu 2017 roku. Powodem jego zatrzymania były nieprawidłowości finansowe, takie jak defraudacje, a także pranie pieniędzy za pośrednictwem jego linii lotniczych Kingfisher Airlines, jakich miał dopuszczać się przedsiębiorca. Mallya, którego nazwisko przewijało się w wielu dokumentach, jakie wyciekły z kancelarii Mossack Fonseca (tzw. Afera Panama Papers), a także jego syn i matka stali się obiektem postępowania procesowego, jakie wytoczył im między innymi bank inwestycyjny UBS. Wszystko to sprawiło, że sytuacja finansowa zespołu Force India zaczęła się bardzo szybko pogarszać.

W czasie Grand Prix Węgier 2018 na wniosek kredytodawców, wśród których znalazł się także kierowca ekipy, Sergio Perez, zespół przeszedł pod zarząd komisaryczny. Decyzja ta na pierwszy rzut oka bardzo kontrowersyjna, najprawdopodobniej uratowała jednak zespół przed bankructwem w obliczu ogromnego zadłużenia. Długą listę firm i instytucji, którym zespół Force India winien był pieniądze, tworzyła między innymi Toyota (opłaty za tunel aerodynamiczny), Mercedes (opłaty za silniki), Formtech (dostawca części), a także tory wyścigowe, takie jak Yas Marina, Austin czy Monza. Ogółem długi zespołu opiewały na 28,5 miliona funtów należne do wypłacenia 450 podmiotom.

Dzięki zarządowi komisarycznemu możliwe było poszukiwanie nowych właścicieli zespołu, co zapobiegło niezażądanej niewypłacalności i pewnej upadłości.

Wybawieniem w tej sytuacji okazały się aktywa Lowrance’a Strolla. Kanadyjczyk, który wcześniej zapewnił swojemu synowi miejsce w zespole Williams Martini Racing, nabył zespół za kwotę 90 milionów funtów, wcześniej udzielając zespołowi pożyczki na kwotę 15 milionów funtów, w celu zapewnienia ciągłości startów i rozwoju bolidu na sezon 2019.

W wyniku zakupu zespołu przez kanadyjskiego miliardera ekipa w trakcie sezonu 2018 zmienił nazwę na Racing Point Force India F1 Team. Pomimo że zespół dysponował już zasobami pozwalającymi na dalsze ściganie, zmiana właścicieli poprzedzona zarządem komisarycznym zmusiły FIA do anulowania wszystkich punktów zespołu, jakie zdobył dotychczas w sezonie 2018. Argumentacja takiego postanowienia FIA oparta była na stwierdzeniu, że zespół Force India nie byłby w stanie dokończyć sezonu, a wprowadzenie nowego zarządu i właściciela oznacza w pewnym sensie przystąpienie do rywalizacji nowego zespołu. Tym samym, historia zespołu Force India dobiegła końca.

Sergio Perez i Lance Stroll

Nowe twarze starego zespołu

Lata 2019 i 2020 przyniosły kolejne zmiany nazwy zespołu zarządzanego przez Otmara Szafnauera. W sezonie 2019 zespół pozyskał sponsora tytularnego - kenijską firmę bukmacherską SportPesa. Zespół SportPesa Racing Point zdobył wówczas 73 punkty, co pozwoliło zająć siódme miejsce w klasyfikacji konstruktorów.

Rok 2020 przyniósł kolejną zmianę sponsora tytularnego. Na różowym samochodzie, noszącym oznaczenie kodowe RP20, podobnie jak w kilku ostatnich latach dominuje kolor różowy, znak rozpoznawczy firmy BWT, która w tym roku została sponsorem tytularnym zespołu BWT Racing Point F1.

W sezonie 2020 zmieniła się nie tylko nazwa. Niemal od początku swojego istnienia zespół realizował pewną wizję swojego samochodu. Nie trzeba było długo czekać, zanim okazało się, że połączenie potężnego silnika i konstrukcji aerodynamicznej, ukierunkowanej na uzyskiwanie wysokich prędkości maksymalnych, daje w rezultacie samochód, który na przestrzeni lat spędzał sen z powiek nawet najlepszym zespołom, kiedy wyścigowa rywalizacja przenosiła się na takie tory, jak Spa, czy Monza.

Rzecz jasna szereg bardzo dobrych rezultatów, takich jak sześć wizyt na podium, czy dwukrotne zdobycie czwartego miejsca w klasyfikacji konstruktorów, nie miałoby miejsca bez odpowiedniego modelu zarządzania. Modelu, który nawet dla najlepszych zespołów mógłby być wzorem. Wszyscy eksperci są bowiem zgodni - zespół Force India do perfekcji opanował efektywne zarządzanie budżetem przeznaczonym na rozwój samochodu, którego nie należy łączyć z ekstrawaganckimi wydatkami hinduskiego szefa zespołu, choć te na szczęście skończyły się wraz z jego odejściem z zespołu. Obecnie, niemal na każdym polu, wydatki zespołu są zoptymalizowane. Przykład? Właściwie wszystkie zespoły co roku zmieniają komplet wyposażenia swojego personelu (stroje używane w alei serwisowej, plecaki itd.). W przypadku zespołu Racing Point nadal jednak można zauważyć mechaników, którzy pracują w kombinezonach z roku ubiegłego, gdzie logo SportPesa zaklejone jest taśmą, a na plecakach niektórych z nich nadal widoczne są naszywki z logo Force India.

Sergio Perez

Mercedes, Aston Martin i walka o mistrzostwo w sezonie 2022?

Powyższy akapit pozostawił pewne niedopowiedzenie w postaci jeszcze jednej zmiany, jaka nastąpiła w zespole w roku 2020. Zmianie tej uległa koncepcja budowy i rozwoju samochodu.

Prezentacja bolidu RP20 była dla wielu szokiem. Niemal natychmiast do tegorocznego bolidu Racing Point przylgnęła nazwa różowy Mercedes. Istotnie bowiem konstrukcja jest na pierwszy rzut oka bardzo podobna do ubiegłorocznego samochodu Mercedesa. Jest to jednak kolejny przejaw mądrego zarządzania zespołem.

Nawet jeżeli wierzyć słowom Andrew Green’a, dyrektora technicznego zespołu, który na każdym kroku podkreśla, że samochód został zaprojektowany samodzielnie, wyraźnie dostrzec można inspiracje bolidem Mercedesa. Jednocześnie Green stwierdził jednak, że protesty rywali wynikają z faktu przeoczenia przez nich czegoś, a dzięki zastrzykowi finansowemu ze środków Lowrance’a Strolla’ zespół mógł “zoptymalizować to, co kupuje od Mercedesa.”

W chwili obecnej wiadomo tylko jedno. Zespół Racing Point bardzo dobrze prezentował się w przedsezonowych testach w Barcelonie, wprawiając wielu obserwatorów w szczere zakłopotanie. Czy ta dobra dyspozycja utrzyma się również w wyścigach? O tym przekonamy się już niebawem, ale zespół ten ma absolutnie wszystko, czego potrzeba, aby tak się właśnie stało.

Jednakże plany pana Strolla nie ograniczają się do dobrych występów w tegorocznym cyklu Grand Prix. Jak przystało na zespół o indyjskich korzeniach, Racing Point w roku 2021 dozna kolejnej reinkarnacji i odrodzi się jako Aston Martin.

Legendarna brytyjska marka wycofała się z F1 w roku 1960, a powrócić ma do niej za sprawą pana Strolla, który za kwotę 182 milionów funtów nabył pakiet 16,7% udziałów. Jeżeli zatem zespół nadal będzie potrafił tak dobrze zarządzać swoimi środkami, utrzyma bliską współpracę z Mercedesem, a także dostanie wsparcie ekspertów Astona Martina, możemy w ciągu najbliższych dwóch lat stać się świadkami narodzin zespołu, który jako pierwszy z innych ekip środka stawki rzucić może realne wyzwanie trzem najlepszym ekipom.

Image: © BWT Racing Point F1 Team