Gazprom chętny wejść do F1. Warunkiem budowa Nord Stream 2

Według dobrze poinformowanych źródeł największy światowy wydobywca gazu ziemnego, firma Gazprom, zamierza ponownie zainwestować w Formułę 1.

Osoby odpowiedzialne za marketing w rosyjskim koncernie Gazprom mają być bardzo zadowolone z kierunku, w którym zmierza królowa motorsportu. Mowa tu o ogłoszonym niedawno planie zrównoważonego rozwoju, według którego F1 ma do 2030 roku zniwelować do zera ślad węglowy, który jest generowany przez różne aktywności związane z weekendem wyścigowym. Potencjalne wejście Gazpromu do F1 nie będzie ich pierwszym kontaktem z najbardziej elitarną serią wyścigową. W sezonie 2002-2003 Rosjanie postanowili współpracować z zespołem Minardi, jednak nie potrwało to zbyt długo.

Wśród potencjalnych zespołów, które od sezonu 2020 mogłyby ścigać się z emblematami Gazpromu, wymienia się dwa: Renault i Toro Rosso (od przyszłego sezonu Alpha Tauri). Wybór między akurat tymi dwiema ekipami nie jest wcale przypadkowy i jest ugruntowany kilkoma czynnikami. W przyszłym roku w stawce F1 będzie znajdował się jeden reprezentant Federacji Rosyjskiej, którym będzie Daniił Kwiat, reprezentujący barwy juniorskiego zespołu Red Bulla. Obecność Kwiata w roli etatowego kierowcy może być najbardziej kluczowym czynnikiem, który może skutkować podpisaniem umowy sponsorskiej pomiędzy obiema stronami.

Drugą opcją dla Gazpromu ma być zespół Renault, który w swoich szeregach zatrudnia Siergieja Sirotkina. Rosjanin pełni w ekipie z Enstone rolę kierowcy rezerwowego, co może okazać się za mało opłacalne dla rosyjskiego koncernu.

Pojawiły się również spekulacje o możliwym związku Gazpromu z zespołem Williams, który do niedawna współpracował bardzo blisko z SMP. Opcja ekipy z Grove wydaje się najmniej prawdopodobna, zważywszy na fakt, że firma ROKiT przedłużyła umowę na sponsoring tytularny z zespołem aż do 2025 roku.

W kwestii szczegółów dotyczących obecności Gazpromu w F1 wiele mówi się, że Rosjanie chcą zasilać budżet danego zespołu kwotą +/- 35 mln euro za sezon. Kontrakt pomiędzy stronami ma być ważny przez cztery sezony z możliwością przedłużenia o kolejne lata.

W całej tej układance pojawia się jednak mały haczyk. Potencjalny powrót Gazpromu do królowej motorsportu ma być uwarunkowany kwestią polityczną. Sprawa dotyczy bowiem budowy rurociągu Nord Stream 2. Jeżeli budowa dojdzie do skutku, to Rosjanie wejdą wówczas ze swoim kapitałem do F1.