Danilo Petrucci chciał zakończyć karierę w MotoGP kilka lat temu. „Nie lubię już jeździć"

Danilo Petrucci - Mission Winnow Ducati / © Ducati

Danilo Petrucci, zawodnik fabrycznego zespołu Ducati, był gościem ostatniego podcastu MotoGP. Włoch wyznał, że w przeszłości chciał już zakończyć motocyklową karierę, ale kontuzja uświadomiła mu, że nie jest jeszcze na to czas.

Danilo Petrucci, który w ubiegłym sezonie triumfował w wyścigu o GP Włoch, przyznał w podcaście MotoGP, że już w 2014 roku poważnie myślał o zakończeniu swojej kariery. To był dla niego trudny okres, gdyż pierwsze trzy lata w „królewskiej” kategorii spędził w niekonkurencyjnych zespołach, które korzystały z motocykli CRT. Szczególnie słabo spisał się właśnie w sezonie 2014, kiedy z powodu kontuzji nadgarstka musiał opuścić cztery wyścigi.

„Jedyny raz, kiedy chciałem zakończyć swoją karierę, pamiętam dobrze – to było w Jerez w 2014 roku, powiedziałem to mamie po kwalifikacjach. Zacząłem płakać i mówiłem »Mam już dość tego świata, nie lubię już jeździć«” – wyznał Danilo Petrucci. „Ona mi powiedziała, żebym dał jeszcze jedną szansę następnego dnia i przejechał wyścig”.

„Podczas rozgrzewki upadłem i doznałem złamania. W wolnym czasie odkryłem, że nawet tęsknię za takim ściganiem, mimo że za każdym razem walczyłem, aby po prostu nie skończyć ostatnim. Nie było to moje marzenie, ale nawet tęskniłem za tym uczuciem. Chcę w tym roku dokończyć swoją karierę – stawać się coraz lepszym, jak co roku”.

Przyszłość Danilo Petrucciego w MotoGP obecnie jest niepewna. Wraz z końcem sezonu wygasa jego kontrakt z fabrycznym zespołem Ducati i najprawdopodobniej jego miejsce zajmie Jack Miller. Co prawda nie wiadomo też, na jaki ruch zdecyduje się Andrea Dovizioso, któremu również kończy się umowa z włoską ekipą. Jak jednak podkreśla Petrucci, ciągle chce się rozwijać, bo nie spełnił jeszcze swoich marzeń. Jeśli jednak już do tego dojdzie, bądź po prostu zabraknie mu opcji w innych zespołach, wtedy być może spróbuje swoich sił w rajdach.

„To był dziwny czas, ponieważ byłem jak ktoś spoglądający w dół i o czymś myślący. To naprawdę stresujące być zawodnikiem MotoGP, bo nie masz czasu na samotną jazdę na motocyklu. Za każdym razem, kiedy jedziesz swoim motocyklem, jesteś w obiektywie. Wszyscy cię obserwują i za każdym razem jesteś klasyfikowany” – kontynuował Włoch

„Łatwo jest więc powiedzieć, że ktoś radzi sobie dobrze czy źle, a ty masz to każdego dnia. Nie jest to jednak moim marzeniem. Chciałem czuć się bardziej usatysfakcjonowany podczas swojego życia, a ciągle nie jestem. Wygrałem wyścig, ale nie to jest moim marzeniem, chcę wygrywać więcej i z tego też powodu tutaj jestem. Jeśli bym nie myślał w ten sposób, już bym odszedł. Miałem szansę, by może zmienić swoje życie albo specjalność, ponieważ wiele razy mówiłem, że naprawdę chciałbym trafić do rajdów, bo to coś zupełnie innego od MotoGP”.

„Wyruszasz rano, a wieczorem znów widzisz swoich mechaników – wszystko robisz sam. Czuję jednak, że w MotoGP ciągle jeszcze nie skończyłem swojej kariery, chcę jeszcze znaleźć swój limit. Kiedy więc to zrozumiem, może kiedy nie będzie tutaj dla mnie miejsca, wtedy zmienię, ale nawet w tym krótszym roku, mam duże szansę występować i chcę to robić w 100%” – zakończył zawodnik Ducati.

Image: © Ducati