Wspomnienie Nicky’ego Haydena. Zawodnik, który przerwał dominację Valentino Rossiego

Nicky Hayden / © Honda Racing Corporation

Dokładnie dziś przypada trzecia rocznica śmierci Nicky’ego Haydena. Mistrz świata klasy MotoGP z 2006 roku został śmiertelnie potrącony przez samochód osobowy. Zmarł w wyniku licznych obrażeń głowy i klatki piersiowej. Miał 35 lat.


Przyszedł na świat 30 lipca 1981 roku, w miejscowości Owensboro w stanie Kentucky. Tam również dorastał i stawiał swoje pierwsze kroki w kierunku kariery motocyklowej. Z miejscem urodzenia Haydena ma również związek jego pseudonim „The Kentucky Kid”, którego używał przez całą swoją karierę wyścigową. Nicky wywodził się z rodziny o tradycjach mocno zakorzenionych w wyścigach motocyklowych, co nieco ułatwiło mu start ku drodze do bycia zawodowym motocyklistą.

Pierwsze kroki w swojej karierze stawiał w zawodach Dirt Track (popularna dyscyplina motocyklowa w USA, podobna do żużla). Przełomowy w karierze wówczas 17-letniego Haydena okazał się rok 1998, kiedy to przesiadł się na motocykl szosowy i zaczął startować w Mistrzostwach Stanów Zjednoczonych w klasie Supersport. Dwa lata później przeszedł do amerykańskiej serii Superbike, gdzie już w pierwszym sezonie na motocyklu Hondy został wicemistrzem. Ostatecznie Nicky spędził w wyżej wspomnianej klasie trzy sezony. Odszedł z mistrzowskim tytułem w 2002 roku.

Awans do MotoGP – walka z najlepszymi

Początek kariery Nicky’ego Haydena w „królewskiej klasie” datuje się na rok 2003. Amerykanin został od razu „rzucony” na głęboką wodę, ponieważ swój pierwszy sezon MotoGP spędził w mistrzowskim zespole Repsol Honda, a jego zespołowym kolegą, był ówczesny obrońca mistrzowskiego tytułu – Valentino Rossi. Sezon ukończył na piątym miejscu z dorobkiem 130 punktów i zgarnął tytuł Rookie of the year (tytuł dla najlepszego debiutanta roku – przyp. red.)

Sezon 2004 był gorszy w wykonaniu „Kentucky Kida”. Pomimo odejścia Valentino Rossiego do fabrycznego zespołu Yamahy, Hayden nie był w stanie włączyć się do walki o mistrzowski tytuł. Drugi sezon w MotoGP obfitował w upadki Nicky’ego, czego efektem była ósma „lokata” na koniec sezonu.

Inaczej było w roku 2005. Zespołowym partnerem Haydena został Max Biaggi, który w poprzednich sezonach, obok Sete Gibernau, był najgroźniejszym rywalem dla Valentino Rossiego w walce o mistrzowski tytuł. Wydawało się, że Włoch zostawi daleko w tyle swojego amerykańskiego kolegę z zespołu. Nic bardziej mylnego. Nicky przejechał bardzo solidny sezon, w którym odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w MotoGP. Amerykanin był najszybszy podczas swojego „domowego” wyścigu na torze Laguna Seca. Dodatkowo dołożył pięć miejsc na podium (2 razy drugi i 3 razy trzeci), co zaowocowało trzecim miejscem w klasyfikacji generalnej kierowców.

Spełnienie marzeń. Upragniony mistrzowski tytuł

Rok 2006 był czwartym sezonem dla wówczas 25-letniego Haydena. Jego zespołowym kolegą został trzykrotny mistrz świata (mistrz klasy 125 cc z sezonu 2003 oraz mistrz klasy 250 cc z sezonów 2004 i 2005) Dani Pedrosa. Równa jazda przez cały sezon sprawiła, że „The Kentucky Kid” stał się jednym z głównych pretendentów do mistrzowskiej korony.

Wygrał zaledwie dwa wyścigi w całym sezonie, lecz aż 10-krotnie kończył wyścigi w najlepszej trójce i tylko raz nie zdobył punktów, w GP Portugalii, kiedy to został „zabrany” z toru przez swojego team partnera, Daniego Pedrosę. Debiutujący Hiszpan swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem skomplikował sytuację w klasyfikacji generalnej i sprawił, że na finałową rundę sezonu jako lider mistrzostw pojechał nie Hayden, a Valentino Rossi. „Doktor” przed ostatnim wyścigiem sezonu miał ośmiopunktową przewagę nad zawodnikiem Repsol Hondy.

Przed niedzielnym wyścigiem o GP Walencji, które kończyło sezon MotoGP w 2006 roku, wszyscy dziennikarze i kibice byli zgodni, że startujący z pierwszego pola Rossi zostanie po raz szósty z rzędu mistrzem świata najważniejszej serii wyścigów motocyklowych na świecie. Nikt, oprócz rodziny Haydena i pracowników Hondy nie wierzył w mistrzostwo Amerykanina, który mógł po sześciu latach przerwy znów zabrać mistrzowską koronę do USA. Ich cierpliwość i wiara w mistrzostwo swojego zawodnika została wynagrodzona.

W ostatnim wyścigu sezonu Valentino Rossi nie wytrzymał napięcia i wywrócił się na jednym z zakrętów z własnej winy. Włoch kontynuował jeszcze wyścig, lecz nie zdołał odrobić wcześniej poniesionych strat i rywalizację ukończył na dalekim 13. miejscu, co przy trzeciej pozycji Nicky’ego Haydena sprawiło, iż Amerykanin mógł się cieszyć z mistrzowskiego tytułu. „The Kentucky Kid” w ostatecznym rozrachunku wyprzedził Rossiego o zaledwie 5 punktów i został mistrzem świata MotoGP. W „parku zamkniętym” ze łzami w oczach świętował mistrzowski tytuł z najbliższymi. Jest ostatnim zawodnikiem pochodzącym z USA, który zdobył mistrzostwo w „królewskiej” kategorii wyścigów motocyklowych.

Następne sezony nie były już tak udane w wykonaniu Haydena. Dwa sezony na Hondzie i rozstanie w niezbyt przyjemnych okolicznościach. Przejście do fabrycznej ekipy Ducati nie pomogło w powrocie do dobrej formy sprzed lat. Po pięciu sezonach spędzonych w zespole z Bolonii, Hayden odszedł do zespołu Aspara, gdzie ponownie dosiadł motocykla Hondy. W 2015 roku skończył swoją wielką przygodę z karuzelą MotoGP i przeszedł do wyścigów Superbike.

0
TYTUŁÓW
0
WYSTEPÓW
0
ZWYCIĘSTW
0
POLE POSITION
0
PODIÓW
0
PUNKTY

Przygoda z Superbike – niedokończony rozdział

Rok 2016 był pierwszym sezonem dla Haydena w World Superbike. Ponownie dosiadł fabrycznej Hondy, tym razem u boku młodego, obiecującego zawodnika z Holandii – Michaela Van Der Marka. Debiutancki sezon ukończył na przyzwoitej piątej pozycji, co biorąc pod uwagę osiągi motocykla, które nie były najlepsze, był to udany początek przygody Nicky’ego z nową serią wyścigową.

Rok 2017 był nadzieją, że 35-latek włączy się do walki o mistrzowski tytuł w WSBK. Niestety 17 maja podczas treningu na rowerze nieopodal toru Misano „The Kentucky Kid” został potrącony przez samochód osobowy. Po incydencie Hayden został natychmiast przetransportowany do szpitala w Cesenie we Włoszech, gdzie trafił na oddział intensywnej terapii. Motocyklista znajdował się w stanie krytycznym. 22 maja przedstawiciele szpitala, w którym przebywał mistrz świata klasy MotoGP z sezonu 2006 poinformowały, że po pięciu dniach walki o życie, Nicky Hayden zmarł.

Po śmierci „The Kentucky Kida”, numer 69 został zastrzeżony przez dyrektora MotoGP – Carmelo Ezpeletę. Już nigdy nie zobaczymy żadnego zawodnika startującego pod tym numerem w Motocyklowych Mistrzostwach Świata. W jego rodzinnym mieście postawiono mu pomnik, a zakręt nr 18 na torze Circuit of the Americas nosi nazwę „Wzgórze Haydena”.

_„Nicky Hayden był jedną z najcenniejszych osób w padoku MotoGP. Fantastyczny przykład zawodnika na torze, jak i poza nim. Dlatego z ogromną przyjemnością jeszcze raz oddaje cześć jego osiągnięciom i ogłaszam, że numer 69 zostaje zastrzeżony i pozostanie synonimem Legendy i Mistrza”_ – mówił wówczas Ezpeleta.

_„Nicky to jeden z moich najlepszych przyjaciół, jakich miałem w padoku. Jeździliśmy razem w jednym zespole Hondy. Kilka lat po jego debiucie rywalizowaliśmy o mistrzostwo świata w sezonie 2006. Walka trwała do ostatniego wyścigu i niestety dla mnie, to Nicky wyszedł z niej zwycięsko. Często gościł na moim ranczu. Często razem trenowaliśmy. Zawsze będzie w mojej pamięci”_ – powiedział Valentino Rossi podczas konferencji prasowej przed wyścigiem o Grand Prix Włoch.

_„Jestem bardzo smutny. Dziś straciliśmy jednego z najlepszych zawodników w historii naszego sportu. Nie mogę uwierzyć, jakie życie potrafi być kruche. Nigdy cię nie zapomnę przyjacielu. Spoczywaj w pokoju”_ – napisał na Twitterze Jorge Lorenzo.

Image: © Honda Racing Corporation, Box Repsol, Ducati, Graeme Brown / Red Bull Content Pool, Christian Pondella / Red Bull Content Pool