Analiza techniczna bolidu Ferrari SF1000

Analiza techniczna bolidu Ferrari SF1000

Ewolucja to słowo kluczowe w kontekście zaprezentowanej we wtorek konstrukcji SF1000, którą w nadchodzącym sezonie o mistrzostwo świata będą walczyć Charles Leclerc i Sebastian Vettel. Zaprezentowany bolid jest wstępną koncepcją, która zapewne do startu sezonu zostanie poddana jeszcze dużej ewolucji. Mimo wszystko na zaprezentowanych dzisiaj zdjęciach można dostrzec kilka nowych rozwiązań.

Głównym celem inżynierów z Maranello na sezon 2020 było udoskonalenie wydajności pakietu aerodynamicznego, który oficjalnie zadebiutował podczas zeszłorocznego sezonu w Singapurze. Wówczas w bolidach Sebastiana Vettela i Charlesa Leclerca pojawiło się bardzo dużo nowych elementów, których głównym zadaniem było generowanie większej siły docisku, która była dużą zmorą dla włoskiego zespołu w minionym sezonie.

Na wstępie należy pamiętać, że zaprezentowany we wtorek bolid przejdzie jeszcze dość sporą ewolucję przed startem sezonu, a finalna wersja konstrukcji SF1000, która pojawi się w Melbourne ma być zaprezentowana podczas drugiej tury testów w Montmelo. Tym samym Ferrari podąży zeszłoroczną koncepcją Mercedesa.

Zanim przejdziemy do zewnętrznej analizy SF1000 warto poświęcić jeden akapit na tegoroczną jednostkę napędową Ferrari, która była w minionym sezonie jednym z głównych tematów w padoku i nie tylko. Włoscy inżynierowie odpowiedzialni za dział silnikowy Ferrari, podobnie jak ich koledzy z Brixworth, dokonali w swoich konstrukcjach dość dużych poprawek, których głównym celem było zmniejszenie powierzchni zajmowanej przez silnik. Prócz wcześniej zapowiadanych zmian, które dotyczyły m.in. systemu ERS, zespół z Maranello postanowił również wykorzystać w swoim tegorocznym silniku nową technologię tłokową i całkowicie przebudowaną komorę spalania. Pojawiły się również informacje o zupełnie nowej konstrukcji turbosprężarki.

Scuderia Ferreri SF1000

Przód bolidu jest bardzo kosmetyczną ewolucją SF90 i zmiana dotyczy jedynie przedniego nosa, który minimalnie zmienił swój kształt względem sezonu 2019. Niezmieniona została również koncepcja przedniego płata, którego klapy są stopniowo obniżane do zewnętrznej strony. Wszystkie elementy, które pojawiły się pod nosem, w tym popularna "peleryna" są lekko poprawioną kontynuacją pakietu wprowadzonego podczas ostatniego wyścigu w Singapurze. Wiele w ostatnim czasie mówiło się o potencjalnych zmianach, które Ferrari może wprowadzić w obszarze przedniego zawieszenia. W tym aspekcie nastąpiła dość znacząca zmiana względem ubiegłorocznej konstrukcji. Górny wahacz w konstrukcji SF1000 jest bezpośrednio połączony z całą konstrukcją odpowiedzialną za chłodzenie przednich hamulców, co ma przyniesie spore korzyści aerodynamiczne. Zmianie uległa również struktura mocowania górnych wahaczy, która została lekko obniżona względem zeszłorocznej konstrukcji.

Scuderia Ferreri SF1000

W kwestii sekcji bocznych Ferrari podtrzymało tendencje na używanie bardzo skomplikowanych elementów w tej części bolidu. Z widocznych zmian warto wymienić podwójny boomerang oraz zmienioną koncepcje deflektorów, które przyjęły w tym roku zupełnie inny kształt. Inżynierowie Ferrari znaleźli również sporą lukę w obowiązującym regulaminie, która została oczywiście wykorzystana. Mowa tu o trzech pionowych elementach aerodynamicznych, które są zlokalizowane tuż za przednim zawieszeniem. Zastosowanie owych elementów było możliwe dzięki zwężeniu obwodu monokoku, w ten danej części.

Scuderia Ferreri SF1000

Zmiany dotknęły również bocznych wlotów powietrza i przylegających do nich struktur zderzeniowych, które w tegorocznej konstrukcji Ferrari mają bardzo zadarty kształt w stylu Red Bulla. Ciekawą nowością są tzw. rogi wikinga, które pojawiły się w bezpośrednim sąsiedztwie górnego wlotu powietrza. Jest to ulepszone rozwiązanie, które wprowadził McLaren w 2005 roku. Lusterka w zaprezentowanej konstrukcji posiadają nowy system mocowania i są obudowane, co wpłynie pozytywnie na przepływ powietrza wokół tego elementu.

Z dotychczasowych raportów, które cyklicznie wypływały do opinii publicznej z Maranello, mogliśmy się dowiedzieć, że w fabryce trwają dość zaawansowane prace dotyczące tylnej części samochodu. Ferrari dzięki modyfikacji jednostki napędowej mogło zwęzić pokrywę silnika, co niesie za sobą oczywiste korzyści aerodynamiczne. Ferrari na sezon 2020 przygotowało również nową i mniejszą o 30 milimetrów skrzynie biegów, co pozwoliło jeszcze bardziej upakować tylną pokrywę silnika.

Tylne skrzydło jest kopią zeszłorocznego rozwiązania, którego charakterystyczną cechą jest tzw. pionowy grzebień umieszczony w dolnej części tylnego płata. Ferrari podążyło również kolejny raz filozofią Red Bulla, która dotyczy dość dużego podniesienia tylnej osi względem przodu bolidu. Modyfikacje pojawiły się również w obszarze tylnej części podłogi, która w bezpośrednim sąsiedztwie tylnych opon posiada bardzo ciekawe rozwiązania.

Scuderia Ferreri SF1000