Zapowiedź Motocyklowego GP Australii: Szalona walka na malowniczej Wyspie Filipa

Zapowiedź Motocyklowego GP Australii: Szalona walka na malowniczej Wyspie Filipa

MotoGP nie zwalnia tempa i kontynuuje swoją azjatycko-australijską trylogię. W najbliższy weekend zawodnicy rywalizować będą na torze Phillip Island, gdzie rozegrane zostanie GP Australii. Faworytem będzie Marc Marquez, ale duże szanse na zwycięstwo mają zawodnicy Yamahy, przede wszystkim Fabio Quartararo i Maverick Vinales. Jak rzeczywiście będzie, przekonamy się w niedzielę przed godziną szóstą. Nim jednak zgasną czerwone światła, zapraszamy Was do lektury zapowiedzi.

Marquez w drodze po piąte z rzędu zwycięstwo

Marc Marquez nie pozostawia swoim rywalom złudzeń, kto jest obecnie najlepszym zawodnikiem w MotoGP. Hiszpan przypieczętował szósty tytuł mistrzowski w klasie królewskiej już w Japonii, lecz nie zamierza zwalniać tempa. W Australii ma bowiem ochotę zwyciężyć po raz piąty z rzędu w tym sezonie. Poprzednio taką serię triumfów miał w pamiętnym 2014 roku, gdy wygrał pierwsze dziesięć wyścigów.

W tym sezonie zawodnik Repsol Hondy jest niesamowicie skuteczny. W dotychczasowych szesnastu rundach aż piętnastokrotnie finiszował na pierwszym bądź drugim miejscu. Jedynie w Austin, gdzie wcześniej wygrywał sześć razy z rzędu, nie zdołał ukończyć wyścigu, notabene będąc na kilkusekundowym prowadzeniu. Jeśli więc utrzyma swoją formę, a przede wszystkim koncentrację, do końca tegorocznych zmagań, może wyrównać swój rekord w liczbie zwycięstw (13) oraz zdobyć najwyższą w historii liczbę punktów – obecnie ma ich 350, a jak na razie największą zdobyczą może poszczycić się Jorge Lorenzo, który w sezonie 2010 zgromadził 383 „oczka”. Stanowiło to wówczas 85,11% wszystkich możliwych do zdobycia punktów.

Od dyspozycji Marqueza w trzech ostatnich wyścigach sezonu zależy również to, czy Repsol Honda zdobędzie tytuł mistrzowski wśród zespołów. Obecnie ekipa Hiszpana traci 17 punktów do Ducati, co nie wydaje się taką dużą stratą. Jednakże same zwycięstwa Marqueza nie wystarczą, konieczne będzie również punktowanie Jorge Lorenzo. Trzykrotny mistrz świata MotoGP ma wiele problemów na Hondzie, które po części wynikają z faktu kontuzji, lecz jego obowiązkiem – jako fabrycznego kierowcy – jest regularne plasowanie się chociażby w czołowej dziesiątce. To w tym roku nie wydarzyło się ani razu, a ostatnie punkty Lorenzo zdobył na torze Misano, gdzie był czternasty.

Walka o trzecie miejsce

Tor w Australii jest jednym z lepiej pasujących motocyklom Yamahy, co może faworyzować m.in. ubiegłorocznego zwycięzcę Mavericka Vinalesa oraz Fabio Quartararo. Pierwszy z nich po wyścigu w Japonii dogonił w klasyfikacji generalnej Alexa Rinsa, ale z powodu tylko jednego zwycięstwa (zawodnik Suzuki ma dwa) plasuje się tuż za nim, na czwartym miejscu. W Australii Vinales będzie miał szansę przegonić swojego rodaka, gdyż tor na Wyspie Filipa zdecydowanie mu pasuje. Rok temu zwyciężył i zakończył złą passę 25 wyścigów bez wygranej Yamahy, a dwa i trzy lata temu (tu jeszcze na Suzuki) był trzeci. Te wyniki czynią 24-letniego zawodnika jednym z głównych faworytów do triumfu w najbliższą niedzielę.

Nie oznacza to jednak, że pojedynek o najniższy stopień na końcowym podium sezonu stoczą tylko Vinales z Rinsem. Choć na piątej pozycji znajduje się obecnie Danilo Petrucci, tak forma Włocha w ostatnich wyścigach pozostawia wiele do życzenia. Trudno więc sobie wyobrazić, by w tę walkę włączył się również i on. Znacznie poważniejsze szanse na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej ma Fabio Quartararo. Francuz jest rewelacją tego sezonu – już sześciokrotnie (w tym w dwóch poprzednich wyścigach) stawał na podium, czterokrotnie zdobywał pole position i po wyścigu w Japonii przypieczętował sobie tytuł najlepszego debiutanta roku. Apetyt jednak rośnie w miarę jedzenia. Quartararo po rundzie na Motegi wyprzedził w klasyfikacji generalnej Valentino Rossiego i awansował na szóstą pozycję. Zawodnik zespołu Petronas Yamaha SRT zgromadził do tej pory 163 punkty i do Danilo Petrucciego traci zaledwie 6 „oczek”, a do Rinsa i Vinalesa 13. Czyni więc to z Fabio poważnego kandydata do trzeciego miejsca w klasyfikacji generalnej. Jego forma jest ostatnio wyborna, a biorąc pod uwagę charakterystykę toru Phillip Island, można spodziewać się nawet i zwycięstwa w najbliższym wyścigu.

400. Grand Prix Valentino Rossiego i powrót Johanna Zarco

Pasja do rywalizacji, chęć odnoszenia zwycięstw, jak i pogoń za dziesiątym tytułem mistrzowskim to czynniki, które sprawiają, że Valentino Rossi ciągle jest obecny w Motocyklowych Mistrzostwach Świata. Począwszy od jego pierwszego wyścigu w 1996 roku w Malezji do minionego GP Japonii minęło 399 Grand Prix. Oznacza to więc, że w Australii Rossi ścigać się będzie w swoim 400. wyścigu. Liczba ta jest tym bardziej imponująca, że stanowi ona 42,5% wszystkich rund w historii Mistrzostw.

Kariera Włocha jest niezwykle bogata w sukcesy, w tym przede wszystkim w 9 mistrzowskich tytułów. Ponadto, Rossi zwyciężał w 115 wyścigach (więcej triumfów ma tylko Giacomo Agostini – 122), 234 razy stawał na podium i punktował w 353 występach. Liczby te są niezwykle imponujące, lecz powoli jego kariera zbliża się do końca. Niemniej z Rossim należy zawsze się liczyć, nawet jeśli w ostatnich wyścigach jego forma pozostawia wiele do życzenia.

Wyścig na torze Phillip Island może być więc dla niego przełomowy. Biorąc pod uwagę, że licząc wszystkie klasy, zwyciężał tutaj ośmiokrotnie (po raz ostatni w 2014 roku) i jak obiekt ten pasuje Yamasze, można spodziewać się po Włochu dobrego wyniku. Pomóc może mu w tym również sportowa złość, jak i również wcześniej wspomniany jubileusz. O zwycięstwo może być co prawda trudno, ale nigdy nie można mówić nigdy.

W Australii – po raz pierwszy od wyścigu na torze w Misano – zobaczymy Johanna Zarco. Francuz w trzech ostatnich rundach sezonu zastąpi bowiem Takaakiego Nakagamiego. Kwestia tego, jak były mistrz Moto2 spisywać się będzie na Hondzie, jest bardzo ważna. Istnieje bowiem taka możliwość – choć oczywiście o niej się na razie głośno nie mówi – że Zarco zastąpi w zespole Repsol Honda słabo spisującego się Jorge Lorenzo. Te trzy wyścigi mogą być więc swoistym testem dla Francuza. Trzeba jednak pamiętać, że dosiadać on będzie motocykla w zeszłorocznej specyfikacji, czyli maszyny bardziej ustabilizowanej i mniej agresywnej.

Harmonogram weekendu wyścigowego i prognoza pogody

Wyspa Filipa przywita zawodników MotoGP po raz kolejny niezbyt przychylną pogodą. Choć w piątek ma być jeszcze 20 stopni Celsjusza, tak już w sobotę i niedzielę termometry nie przekroczą 15 kresek. Co więcej, w dwa pierwsze dni weekendu synoptycy przewidują opady deszczu. Wyścig ma jednak odbywać się na suchym torze. Problemem może być też silny wiatr, szczególnie w sobotę, kiedy to podmuchy mogą osiągnąć prędkość 50 km/h.

Strefa czasu w Australii jest najbardziej niekorzystna wśród wszystkich rund w kalendarzu. W związku z tym fani MotoGP muszą w ten weekend przygotować się na bardzo wczesną pobudkę, bądź też całkowity brak snu w nocy. Pamiętajmy również, że w niedzielę wracamy do czasu zimowego, w związku z czym przestawiamy zegarki z 3:00 na 2:00.

  • Piątek (25 października)
    Pierwszy trening: 1:50- 2:35 [Polsat Sport News]
    Drugi trening: 6:05 - 6:50 [Polsat Sport News]
  • Sobota (26 października)
    Trzeci trening: 1:50- 2:35 [Polsat Sport News]
    Czwarty trening: 5:25 - 5:55 [Polsat Sport News]
    Pierwsza część kwalifikacji: 6:05 - 6:20 [Polsat Sport News]
    Druga część kwalifikacji: 6:30 - 6:45 [Polsat Sport News]
  • Niedziela (27 października)
    Rozgrzewka: 1:40 - 2:00 [Polsat Sport News]
    Wyścig: 5:00 (27 okrążeń) [Polsat Sport News]