MotoGP

Valentino Rossi - Monster Energy Yamaha MotoGP

Valentino Rossi tłumaczy decyzję o kontynuowaniu jazdy po awarii silnika

Pierwszy dzień rywalizacji na torze w Brnie był w miarę udany dla Valentino Rossiego. Włoch znalazł się w czołowej dziesiątce, jednak stracił jeden silnik. Po popołudniowej sesji wyjaśnił, dlaczego nie zatrzymał się, widząc wydobywający się z motocykla dym.

W trakcie drugiego treningu na torze w Brnie w motocyklu Valentino Rossiego doszło do awarii silnika. Z maszyny Włocha wydobywał się błękitny dym, lecz mimo to zawodnik powoli kontynuował jazdę, przecinając wielokrotnie linię wyścigową. Wielu dziwiło się, czemu Rossi nie zostawił motocykla na poboczu, zapobiegając tym samym wyciekowi oleju na asfalt.

40-latek wyjaśnił jednak, że nie doprowadził do tego poprzez trzymanie sprzęgła. Ponadto, ocenił, czy z jego maszyny wydobywa się olei. Gdy był pewny, że nie ma wycieku, kontynuował swoją jazdę i zjechał do alei serwisowej. Jak też przyznał, był to stary silnik, więc jego awaria nie stanowi problemu.

„Podczas treningu miałem niestety problem z silnikiem w jednym z motocykli. Była to stara jednostka, z dość dużą liczbą kilometrów. Coś się zepsuło, ale nie wiem dokładnie co” – wyjaśniał po treningu Valentino Rossi. „Na szczęście trzymałem sprzęgło, zanim silnik się zepsuł. Czułem, że traci moc, a kiedy potrafisz być wystarczająco szybki ze sprzęgłem, silnik zwykle nie traci oleju. Jest to moment przed jego zepsuciem”.

„Sprawdziłem obie strony i widziałem trochę dymu. Próbowałem trzymać się z daleka od linii wyścigowej, ale nie widziałem oleju. Zwykle pochodzi z łańcucha i buty się nim pokrywają. Sprawdziłem po obu stronach i z tego powodu kontynuowałem jazdę. Przełożyłem opony do innego motocykla i zaczęliśmy od nowa, ponieważ nie miałem żadnego problemu”.

Valentino Rossi na swoim ostatnim pomiarowym okrążeniu odnotował czas, który dał mu dziewiątą pozycję. Miejsce w czołowej dziesiątce jest bardzo ważne, gdyż podczas trzeciego treningu spodziewane są opady deszczu. Włoch jest więc zadowolony ze swojego piątkowego rezultatu.

„Dobrze było wrócić na tor i jeździć M1-ką. Mam dobre odczucia. Ważne było, by dzisiaj spróbować i pozostać w czołowej dziesiątce, ponieważ prognoza pogody na jutro nie jest fantastyczna. Byłem w stanie zrobić całkiem dobre okrążenie i jestem w czołowej dziesiątce” – kontynuował dziewięciokrotny motocyklowy mistrz świata.

W kontekście wyścigu ważne będzie przede wszystkim zarządzanie oponami. Zawodnicy mają problem z szybką degradacją ogumienia, więc ten, kto sobie z tym najlepiej poradzi, odniesie w niedzielę sukces.

„Również tempo nie jest takie złe, ale musimy dużo pracować. Po kilku okrążeniach opony bardzo się ślizgają i ciężko jest utrzymać stałe tempo. Myślę, że będzie to kluczem do udanego wyścigu”.

„Uważam, że dla wszystkich największą degradację ma tylna opona. Wszystkie specyfikacje mają ją dużą. Będzie to kluczem w niedzielę – starać się być szybkim, ale także spróbować nie obciążać tylnej opony, ponieważ po trzech czy czterech okrążaniach jest już spora degradacja” – dodał Włoch.

© 2011-2019 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone