MotoGP

Marc Marquez - Repsol Honda

Marc Marquez: To mój najlepszy sezon

Choć w 2014 roku Marc Marquez wygrał 13 wyścigów, z czego aż 10 z rzędu, tak zawodnik uważa, że był to dla niego gorszy sezon niż obecny. Hiszpan w Tajlandii, na cztery rundy przed końcem zmagań, zapewnił sobie już ósmy tytuł motocyklowego mistrza świata.

Przed startem tegorocznej rywalizacji wydawało się, że zawodnik Repsol Hondy nie będzie zbyt silny na początku, gdy dochodził do zdrowia po operacji ramienia. Sezon pokazał jednak, jak szybko powrócił on do formy. W dotychczasowych 15 wyścigach, aż dziewięciokrotnie zwyciężał, pięć razy był drugi i tylko raz nie ukończył wyścigu. Te niesamowite wyniki sprawiają, że Hiszpan uważa obecny sezon za najlepszy w karierze.

„Jest to mój najlepszy sezon w MotoGP” – powiedział Marc Marquez. „W porządku, w 2014 wygrałem 10 wyścigów z rzędu, ale szczerze mówiąc, wtedy były duże różnice pomiędzy producentami i poziomem motocykli. Teraz jesteśmy w bardzo konkurencyjnej kategorii, z czterema fabrykami, które mogą walczyć o zwycięstwo w wyścigu”.

„Byliśmy bardzo konsekwentni, szczególnie skupiamy się na naszych słabych punktach. Udało nam się je zakryć, więc w dobrym stylu przetrwaliśmy w trudnych wyścigach. Oczywiście, teraz nadszedł czas na zabawę”.

Choć Marquez zapewnił sobie tytuł mistrzowski na cztery wyścigi przed końcem sezonu, tak dla niego nie było to tak łatwe, nawet jeśli na to wskazują różnice punktowe.

„Jeśli spojrzysz na przewagę, powiesz, że to był łatwy rok, ale uwierzcie mi, radzenie sobie z presją, z tymi wszystkimi, którzy czekają aż upadniesz i chcą cię pokonać, nie jest łatwe” – kontynuował zdobywca mistrzowskiego tytułu.

„Poza tym chcę podziękować mojemu zespołowi. Zawodnikowi łatwo jest utrzymać ambicje, ale w zespole, w którym jest wielu ludzi, nie jest tak łatwo zachować tej samej mentalność u wszystkich mechaników, a utrzymanie tej samej koncentracji jest jedną z najważniejszych rzeczy”.

Marc Marquez nie musiał wygrywać w GP Tajlandii, by przypieczętować zdobycie mistrzowskiego tytułu. Hiszpan chciał jednak to zrobić, dla niego była to runda jak każda inna. Mimo to nie było łatwo, gdyż do ostatniego zakrętu toczył zaciekłą walkę z debiutującym w MotoGP Fabio Quartararo.

„To był trudny wyścig, ale już w czwartek mówiłem, że moja mentalność na ten weekend będzie taka sama, jak na normalny wyścig, i tak też właśnie zrobiłem. Wczoraj na konferencji prasowałem powtarzałem to jeszcze raz, spróbuję zawalczyć o zwycięstwo i tak zrobiłem”.

„Widziałem już na piątym albo szóstym okrążeniu, że zaczynamy mieć dużą przewagę nad Dovim. Potem zobaczyłem, że Fabio jest niesamowicie szybki. Jechał bardzo dobrze, zwłaszcza na pierwszych dziesięciu okrążenia, a ja wtedy zmagałem się sporo z przednią oponą. Na kolejnych dziesięciu okrążeniach znów go złapałem i starałem się lepiej kontrolować. Jechałem za nim i mówiłem sobie »w porządku, spróbuję na ostatnim okrążeniu«, ponieważ jeśli nie, to nie będzie szansy” – wyjaśniał Marquez.

„Zrobiłem dokładnie to samo, co w Misano. Spróbowałem przez trzy okrążeniach się uczyć, aby sprawdzić, czy można tam wyprzedzić i powiedziałem w porządku, jest to możliwe. Tak więc zrobiłem to właśnie na ostatnim okrążeniu, a on próbował nawet na ostatnim zakręcie”.

Hiszpański zawodnik jest pod wrażeniem jazdy Fabio Quartararo, dla którego jest to pierwszy sezon w MotoGP. We Francuzie widzi więc zagrożenie w kolejnych sezonach.

„Fabio za każdym razem staje się coraz silniejszy, więc będzie bardzo mocnym pretendentem do mistrzostwa, ale w tym momencie walczymy z nimi”.

 

© 2011-2019 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone