Jorge Lorenzo kończy karierę w MotoGP

Jorge Lorenzo kończy karierę w MotoGP

Podczas specjalnie zwołanej konferencji przed Grand Prix Walencji Jorge Lorenzo ogłosił zakończenie swojej kariery w Motocyklowych Mistrzostwach Świata. 

W tym roku często tematem rozmów była przyszłość Jorge Lorenzo, który w tym sezonie dołączył do zespołu Repsol Honda. Pięciokrotny motocyklowy mistrz świata wypadał bowiem bardzo słabo na tle Marca Marqueza i notował kiepskie wyniki. W ciągu osiemnastu rund wywalczył 25 punktów i ani razu nie był w czołowej dziesiątce. Obecnie zajmuje więc odległe, 19. miejsce w klasyfikacji generalnej.

Hiszpański zawodnik nie zamierzał się jednak poddawać. W każdej rozmowie potwierdzał, że nie zamierza zrywać kontraktu przed jego zakończeniem w roku 2020. Choć w słowach wykazywał wolę walki, tak nie było tego widać na torze. Wszystko to widziała również Honda, która postanowiła zatrudnić Johanna Zarco jako zastępcę Takaakiego Nakagamiego w zespole LCR Honda na trzy ostatnie rundy sezonu 2019. Chcieli bowiem przekonać się, jak Francuz poradzi sobie na nowym motocyklu. Wszystko wydawało się więc jasne, gdy w czwartek rano zakomunikowano o specjalnej konferencji prasowej Jorge Lorenzo tuż przed startem Grand Prix Walencji. Rozpoczęła się ona chwilę po godzinie 15. W sali zgromadziło się wielu zawodników, dziennikarzy, przedstawicieli zespołu, członkowie Dorna Sports, w tym Carmelo Ezpeleta, dyrektor zarządzający. Obecny był również i ojciec zawodnika.

Po kilku słowach wstępu Jorge Lorenzo ogłosił zakończenie swojej kariery w MotoGP. Oznacza to więc, że niedzielny wyścig będzie jego ostatnim w bogatej karierze zawodowego motocyklisty. 

„Zawsze myślałem, że w życiu zawodnika są cztery znaczące dni: pierwszy wyścig, pierwsze zwycięstwo, pierwsze mistrzostwo świata, a potem dzień, w którym postanowisz odejść” – rozpoczął Jorge Lorenzo. „Jak wszyscy przypuszczaliście, jestem tutaj, aby ogłosić, że dla mnie nadszedł ten dzień. Będzie to mój ostatni wyścig w MotoGP”.

„Nie byłem w stanie być szybki w normalnych warunkach i to sprawiało mi wiele problemów. Wciąż pracowałem jednak z zespołem, myśląc, że to kwestia czasu. Potem zacząłem dostrzegać światełko w tunelu, ale podczas testów w Motmelo upadłem, a potem w Assen miałem bardzo poważny wypadek, którego konsekwencje wszyscy znacie. Gdy koziołkowałem na żwirze, zastanawiałem się, czy jest to warte. Wróciłem jednak do domu i postanowiłem spróbować, i kontynuować sezon, ale prawda jest taka, że od tego momentu nie byłem w stanie znaleźć motywacji, by wspinać się na górę”.

Jorge Lorenzo podkreślił, że nie jest zawodnikiem, który chce tylko jeździć i walczyć o punkty. Drzemie w nim wola zwycięzcy, podobnie jak w Hondzie. Niestety, obecnie odnoszenie sukcesów nie było możliwe, stąd też decyzja o zakończeniu kariery.

„Myślę, że to najlepsza decyzja zarówno dla mnie, jak i dla zespołu, ponieważ Honda i Jorge Lorenzo nie mogą walczyć tylko po to, by zdobyć jakieś punkty w wyścigu, wejść do czołowej piątki czy walczyć o podium. Myślę, że z czasem mogłoby być to możliwe, ale oboje jesteśmy zwycięzcami, którzy potrzebują walczyć o zwycięstwa”

Na razie nie wiadomo, kto zajmie miejsce Jorge Lorenzo w zespole Repsol Honda. Faworytem wydaje się jednak Johann Zarco.

Carmelo Ezpeleta zapowiedział natomiast, że Jorge Lorenzo dołączy w przyszłym roku do Legend MotoGP.

„Gdy tylko usłyszałem decyzję Jorge, rozmawialiśmy z FIM. Cieszę się, że mogę powiedzieć, że Jorge zostanie Legendą MotoGP podczas kolejnej edycji Grand Prix Hiszpanii w Jerez” – powiedział Carmelo Ezpeleta.

Bogata kariera Jorge Lorenzo

Jorge Lorenzo zadebiutował w 2002 roku podczas Grand Prix Hiszpanii. W ciągu osiemnastu sezonów stał się jednym z najlepszych zawodników w historii sportu motocyklowego. Wywalczył pięć tytułów mistrzowskich, z czego trzy w klasie MotoGP i dwa w 250-tkach, 68 razy zwyciężał, 152 razy stawał na podium i wywalczył 69 pole position.

Zasłynął ze swojego płynnego i równego stylu jazdy. Wielokrotnie odjeżdżał swoim rywalom na początku wyścigu, by przez resztę dystansu kontrolować tempo i niezagrożonym dojechać na pierwszej pozycji. Styl ten idealnie odpowiadał specyfikacji Yamahy, której barwy reprezentował od swojego debiutanckiego sezonu w MotoGP (2008) aż do roku 2016. Niezbyt przyjemna atmosfera w garażu zespołu wynikająca z wewnętrznej rywalizacji z Valentino Rossim skłoniła go do podjęcia decyzji, by w sezonie 2017 dołączyć do ekipy Ducati.

Początkowo współpraca z włoskim producentem nie układała się po myśli Hiszpana. Lorenzo miał dużo problemów, by dopasować swój styl jazdy do charakterystyki Ducati, co skłoniło go do podpisania kontaktu z zespołem Repsol Honda tuż przed Grand Prix Włoch w 2018 roku. Wówczas forma Hiszpana znacznie wzrosła. Po drobnej korekcie wprowadzonej przez zespół Lorenzo zwyciężył w dwóch kolejnych wyścigach, a później triumfował również w Grand Prix Austrii.

Ducati mogło więc żałować, że wówczas 31-letni zawodnik odejdzie z ich zespołu. Końcówka sezonu to jednak pasmo nieszczęść. Upadek na początku Grand Prix Aragonii, a później także wywrotka podczas treningu w Tajlandii sprawiły, że do końca roku Lorenzo borykał się już tylko z kontuzjami.

Pierwsze testy na Hondzie, które miały miejsce w Walencji, wypadły całkiem dobrze. Lorenzo miał więc tworzyć z Markiem Marquezem duet idealny. Niestety, pięciokrotny mistrz świata w grudniu poddał się operacji prawej stopy, a w styczniu konieczny był kolejny zabieg. Tym razem podczas jednego z treningów ucierpiał jego nadgarstek. Oznaczało to więc, że będzie musiał odpuścić przedsezonowe testy w Malezji.

Lorenzo wziął jednak udział podczas przygotowań w Katarze. Niemniej nowy motocykl wymagał od zawodnika sporo nauki. Gdy wydawało się, że Hiszpan będzie stopniowo poprawiał swoje rezultaty, przydarzył mu się poważny wypadek podczas treningu na torze w Assen. W wyniku upadku doznał pęknięcia kręgosłupa. Od tego czasu nie jest to już ten sam zawodnik. Niepewna pozycja na motocyklu, obawa o swoje zdrowie, a także niezbyt odpowiadająca mu charakterystyka Hondy sprawiły, że jazda była dla Lorenzo nie przyjemnością, a męczarnią.

Hiszpan postanowił więc ostatecznie zrezygnować z dalszych startów w Repsolu, mając jeszcze ważny kontrakt do końca przyszłego sezonu. Honda jednak przygotowywało się już do zastępstwa, ściągając do ekipy LCR Johanna Zarco na trzy ostatnie wyścigi sezonu. Francuz wcześniej zerwał bowiem kontrakt z KTM-em i jego dalsza kariera widziała na włosku. Repsol ma jednak nadzieję, że talent byłego mistrza Moto2 objawi się podczas startów na Hondzie.