MotoGP

Fabio Quartararo - Petronas Yamaha SRT

Fabio Quartararo: Nie mógłbym zasnąć, gdybym nie spróbował ataku w ostatnim zakręcie

Fabio Quartararo ukończył wyścig o Grand Prix Tajlandii na znakomitej drugiej pozycji. Francuz przyznał w wywiadzie po wyścigu, że do końca wierzył w pierwsze zwycięstwo w klasie MotoGP.

Zawodnik zespołu Petronas Yamaha SRT do niedzielnej rywalizacji na torze Buriram wystartował z pole position. Tegoroczny debiutant obronił prowadzenie na starcie i dość szybko razem z Markiem Marquezem udał się w dwuosobową ucieczkę. Wiadomo było, że jeśli obaj zawodnicy odjadą reszcie stawki, to będziemy mieli piękny pojedynek o zwycięstwo.

Quartararo prowadził tak naprawdę od startu do ostatniego okrążenia. 20-latek jechał perfekcyjnie, nie popełniając żadnych błędów. Za nim jak cień podążał Marquez, który nie chciał objąć prowadzenia w wyścigu. Ośmiokrotny mistrz świata cały dystans podpatrywał linię przejazdu młodszego kolegi, aby na ostatnim okrążeniu przepuścić atak na rywala bez możliwości ewentualnej kontry ze strony Fabio.

Zawodnik Repsol Hondy rzeczywiście dał sobie jedną szansę na manewr wyprzedzania i skutecznie zaatakował debiutanta na ostatnim „kółku” w zakręcie numer trzy. Gdy wszystkim wydawało się, że losy wyścigu zostały rozstrzygnięte, Quartararo bardzo sprytnie schował się w cień aerodynamiczny obrońcy mistrzowskiego tytułu i niespodziewanie skontrował Marqueza w ostatnim zakręcie, lecz niestety nie był w stanie utrzymać optymalnej linii jazdy i ostatecznie przegrał z 26-latkiem o 0.179 sekundy.

"To był bardzo dobry wyścig" – zaczął Quartararo. "Można powiedzieć, że mieliśmy powtórkę z Misano, ponieważ znów razem z Markiem uciekliśmy reszcie stawki i stoczyliśmy pojedynek o zwycięstwo. Na moje nieszczęście znów okazał się lepszy, ale jestem zadowolony z mojej dyspozycji podczas całego dystansu wyścigu."

"W odróżnieniu od wyścigu o Grand Prix San Marino, w Tajlandii walczyliśmy do ostatniego zakrętu o zwycięstwo. Niewiele brakowało i manewr wyprzedzania okazałby się skuteczny. Nie mógłbym zasnąć, gdybym nie spróbował ataku w „dwunastce” na Marqueza."

Pomimo frustracji najmłodszy zawodnik w tegorocznej stawce MotoGP przyznał, że dzięki kolejnej walce z hiszpańskim rywalem znów zebrał cenne doświadczenie.

"Oczywiście mam mieszane uczucia co do niedzielnego wyniku, ale możemy być dumni z tego, co dzisiaj osiągnęliśmy, ponieważ walczyliśmy na równo z ośmiokrotnym mistrzem świata. Idziemy krok po kroku do przodu. Już nie mogę się doczekać weekendu w Japonii, gdzie mam nadzieję, znów włączę się do walki o zwycięstwo" – dodał drugi zawodnik Grand Prix Tajlandii.

© 2011-2019 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone