Decyzja CAS ws. Andrei Iannone może zapaść przed startem sezonu MotoGP

Decyzja CAS ws. Andrei Iannone może zapaść przed startem sezonu MotoGP

Prawnik Andrei Iannone, Antonio De Rensis nakreślił podstawy odwołania od 18-miesięcznego zawieszenia dla jego klienta. Apelacja w imieniu włoskiego zawodnika MotoGP ma zostać złożona do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu do połowy maja, a ostateczna decyzja spodziewana jest przed startem tegorocznego sezonu.

Podczas ubiegłorocznego GP Malezji w organizmie Andrei Iannone wykryto obecność drostanolonu, czyli jednego ze sterydów anaboliczno-androgennych. Pozytywny wynik zarówno w próbce A, jak i w próbce B skutkował zawieszeniem zawodnika Aprilii od jakichkolwiek sportowych obowiązków, począwszy od grudnia 2019 roku.

Ostateczna decyzja Sądu Dyscyplinarnego FIM została ogłoszona jednak dopiero 1 kwietnia. Postępowanie wykazało, że Iannone zjadł zanieczyszczone mięso i łagodząc karę, wymierzono mu 18-miesięczne zawieszenie i dyskwalifikację z dwóch ostatnich rund sezonu 2019. Zawodnik i jego prawnicy oraz szefostwo Aprilii wierzą jednak w niewinność i nieumyślność. Skażone mięso podano bowiem w renomowanym hotelu, gdzie czegoś takiego nie można było oczekiwać.

„Orzeczenie wyjaśniało skażenie po spożyciu mięsa. Na stronie 15 [wyroku] jest punkt, który naszym zdaniem powinien decydować o zakończeniu procesu z uniewinnieniem” – powiedział Antonio De Rensis, prawnik Andrei Iannone, w rozmowie ze SkySport.it.

„Ponieważ sędziowie, cytuję »zwracają również uwagę na zawarte w dokumentach oświadczenia złożone przez zawodnika, dotyczące wysokiej klasy hoteli, w których jadł posiłki i nie spodziewano się w nich skażonej żywności. Wynika z tego, że dieta zawodnika zależała od żywności dostępnej w hotelach i nie miał on innych możliwości wyboru jedzenia«”.

„Powiedz mi, w obliczu tych słów sędziów, jak możesz dać danej osobie 18-miesięczne zawieszenie? Mówią, że zrobił to, co musiał zrobić, nie miał innej szansy na jedzenie. Gdyby Andrea jadł w małym sklepiku na ulicy albo brał jedzenie od nieznanych osób, to można by mieć wątpliwości, ale w momencie, gdy sportowiec jest w restauracji wysokiej klasy hotelu, myślę, że zrobił wszystko, co musiał. Mimo to dostał 18-miesięczną dyskwalifikację” – dodał prawnik Włocha.

Nałożone przez Sąd Dyscyplinarny FIM zawieszenie obowiązuje od 17 grudnia 2019 roku do 16 czerwca 2021. Oznacza to więc, że w normalnych warunkach Andrea Iannone miałby stracone pełne dwa sezony, a być może również nie dałby rady znaleźć kontraktu na starty w 2022 roku. Pandemia koronawirusa – choć brzmi to nieco absurdalnie – może być Włochowi na rękę.

Do połowa maja planuje się bowiem złożyć do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu apelację. Prawnik Iannone chce więc wykorzystać wydane przez Sąd Dyscyplinarny FIM orzeczenie, tłumacząc, że Włoch nie spodziewał się, że w hotelu mogło dojść do skażenia mięsa. W optymistycznym wariancie – przy całkowitym uniewinnieniu – zawodnik Aprilii mógłby wystąpić w pierwszym wyścigu sezonu 2020, który planowany jest na 19 lipca w Jerez. Zadowalające mogłoby być również skrócenie kary np. do roku.

„CAS [Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu – przyp. red.] będzie musiał ocenić, czy zawodnik zrobił wszystko, co powinien, jak napisano również w wyroku” – kontynuował De Rensis. „Uważam, że Andrea Iannone zasługuje na całkowite uniewinnienie”.

„Złożymy apelację do 15 maja, ale z pewnością zrobimy to wcześniej. W tym momencie federacja ma 20 dni, by odpowiedzieć na nasze argumenty. Jestem przekonany, że decyzja może zostać podjęta w ciągu dwóch miesięcy. Krótko mówiąc, ufamy, że kiedy prawdopodobnie rozpoczną się mistrzostwa świata, Andrea będzie miał już ostateczny wyrok”.

Image: © Aprilia Racing Team Gresini