Analiza testów MotoGP na torze Losail - Yamaha faworytem

Analiza testów MotoGP na torze Losail - Yamaha faworytem

W poniedziałek zakończyły się testy MotoGP na Losail International Circuit. Dla zawodników była to już ostatnia okazja, by sprawdzić motocykle przed startem sezonu. Wiadomo, że testy rządzą się swoimi prawami, ale pewne wnioski można na ich podstawie już wysunąć. Kto wydaje się faworytem początku sezonu? Kto rozczarował? Kto może być czarnym koniem? Zapraszamy do poniższej lektury.

Znaczna poprawa czasów względem poprzedniego sezonu

Podobnie jak to było w Malezji, tak i w Katarze znacznej poprawie uległy czasy w porównaniu do tych osiąganych podczas ubiegłorocznych testów. 12 miesięcy temu najlepszym wynikiem w przedsezonowej sesji popisał się Maverick Vinales – 1:54,208. Z kolei w tym roku lepszy czas osiągnęło aż siedmiu zawodników, a Hiszpan ponownie był najszybszy – tym razem z rezultatem 1:53,858. Ponadto, czołowa osiemnastka zmieściła się w jednej sekundzie.

W Malezji poprawę czasów zanotowało większość zawodników, lecz wyjątkiem byli reprezentanci Ducati. Jak mówił wówczas Andrea Dovizioso, wpływ na to miały nowe tylne opony Michelin, do których potrzebował się dostosować. I faktycznie, w Katarze wyglądało to już znacznie lepiej – wicemistrz świata poprawił się w ciągu dwunastu miesięcy o 0,893 sekundy, a np. Jack Miller aż o 0,969. Rekordzistą był natomiast Johann Zarco, który rok temu na KTM-ie uzyskał czas 1:55,716, a tym razem – już w barwach zespołu Avintia Racing – 1:54,565.

Zadziwiająco, najmniejszy zysk względem ubiegłorocznych testów zanotował KTM. Choć tegoroczny model RC16 wydaje się znacznie bardziej konkurencyjny niż zeszłoroczny, tak Pol Espargaro poprawił się jedynie o 0,147 sekundy. Niespodziewanie jednak lepszy rezultat od Hiszpana, uzyskał Brad Binder. Tegoroczny debiutant pojechał o 0,340 sekundy szybciej od swojego zespołowego partnera, notując finalnie czas 1:54,283.  

Wydaje się więc, że zawodnicy w tym sezonie przyspieszyli. Możemy się więc spodziewać bardzo emocjonującej walki o bezpośrednie wejście do drugiego segmentu kwalifikacji, jak i również samej walki o pole position. Do tej pory rekord w Katarze dzierży Maverick Vinales, który w ubiegłym sezonie stanął na pierwszym polu startowym. Hiszpan osiągnął wówczas czas 1:53,546.

Poniżej znajdziecie wykres obrazujący zmianę tempa w porównaniu do ubiegłorocznych testów, kwalifikacji, jak i wyścigu. W zestawieniu uwzględniono tylko wybranych zawodników.

Analiza tempa wyścigowego

Dystans wyścigu o GP Kataru wynosi 118,36 km, co oznacza, że zawodnicy mają do pokonania 22 okrążenia. Rok temu najszybciej przejechał je Andrea Dovizioso, którego średnie tempo – z wyłączeniem pierwszego „kółka” – wyniosło dokładnie 1:55,928. Jak jednak wykazała analiza poszczególnych okrążeń, początek ubiegłorocznej rywalizacji był dość spokojny – z wieloma wynikami powyżej 1 minuty i 56 sekund. Dzięki temu udało się zachować opony w dość dobrym stanie, by ostatnie sześć „kółek” przejechać w mniej więcej 1:55,5.

Podczas zakończonej sesji testowej w Katarze kilku zawodników zdecydowało się wykonać symulację wyścigu. Najlepszym tempem podczas niej dysponował Fabio Quartararo (Petronas Yamaha SRT), który osiągnął średnią 1:54,937 (pominięto dwa okrążenia powyżej 2 minut) i na 14 „kółkach” zdołał złamać barierę 1 minuty i 54 sekund.

Niewiele gorszym tempem – 1:55,188 – dysponował Danilo Petrucci z fabrycznego zespołu Ducati. Włoch miał bardzo równe tempo i jedynie dwa ostatnie okrążenia przejechał w czasie 1:55,5-1:55,7. Pamiętać jednak należy, że rok temu Petrucci również imponował podczas testów, a podczas wyścigu nie liczył się w rozgrywce o zwycięstwo. Mimo to, dla Ducati wygląda to całkiem imponująco, również i dla Andrei Dovizioso.

Trzecim zawodnikiem, który zdecydował się na symulację wyścigową i imponował tempem, był zespołowy partner Quartararo, Franco Morbidelli. Włoch utrzymywał równy rytm przez wszystkie okrążenia, dzięki czemu jego średni czas wyniósł 1:55,250. Tym samym też potwierdził swoją dobrą formę testową, nawet jeśli korzysta „tylko” z Yamahy YZR-M1 w specyfikacji „A”.

Kilku innych zawodników nie podjęło się próby symulacji wyścigu, ale postanowili przejechać dystans rzędu 9-13 okrążeń. Analizując ich przebiegi, najlepiej prezentował się Maverick Vinales. Hiszpan z zespołu Monster Energy Yamaha osiągnął średnią na poziomie 1:54,928 i na 6 „kółkach” notował rezultaty z przedziału 1:54,2-1:54,6.

Z bardzo dobrej strony pokazali się również zawodnicy Suzuki. Minimalnie lepszym tempem dysponował Alex Rins, który na 11 okrążeniach osiągnął średnią 1:55,317. Joan Mir przejechał z kolei jedno „kółko” więcej i uzyskał średnią na poziomie 1:55,357.

Bardzo zbliżonym tempem dysponowali bracia Espargaro. Obaj przejechali 13 okrążeń, na których Pol osiągnął średnią 1:55,558, natomiast Aleix 1:55,565. Co ciekawe, reprezentant Aprilii w raz z pokonywanym dystansem przyspieszał – zaczął od poziomu 1:55,7-1:56,0, a skończył na 1:55,0-1:55,2. Z kolei jego brat trzymał raczej równe tempo w przedziale 1:55,4-1:55,6.

Z zaskakująco dobrej strony wśród debiutantów pokazał się Brad Binder. Zawodnik fabrycznego zespołu KTM przejechał 13 okrążeń, osiągając na nich średnią 1:55,924. Jego tempo zaczęło jednak spadać wraz z pokonywanym dystansem – zaczął od poziomu 1:55,5-1:55,7, a skończył na 1:55,9-1:56,0.

Na poniższych wykresach umieszczono tempo zawodników w zależności od pokonanego okrążenia oraz wykres obrazujący średnie i liczbę przejechanych „kółek” (w nawiasach podano dzień, z którego pochodził przejazd). Z obliczeń wykluczono okrążenie wyjazdowe oraz te powyżej 2 minut.

Dominacja Yamahy. Zagadkowy Rossi

Zarówno w kwestii tempa kwalifikacyjnego, jak i wyścigowego, z najlepszej strony pokazała się Yamaha. To właśnie Maverick Vinales, Fabio Quartararo i Franco Morbidelli zaimponowali swoją formą, co stawia ich w roli faworytów pierwszego Grand Prix sezonu. Jedyną przeszkodą mogą jednak okazać się niższe prędkości maksymalne niż te uzyskiwane przez rywali. Jeśli jednak zdołają oni wywalczyć wystarczającą przewagę – szczególnie nad Ducati – to prawdopodobnie zwycięstwo trafi do jednego z nich.

Cała trójka znalazła się na trzech miejscach pod względem ilości okrążeń przejechanych w czasie poniżej 1 minuty i 56 sekund. Fabio Quartararo pokonał tak 55,3% swoich „kółek”, Maverick Vinales 53,8%, a Franco Morbidelli 53,1%.

„Przeprowadziliśmy symulację wyścigu i tempo było naprawdę dobre. Na większości symulacji osiągałem 1 min 54 sek., więc jestem bardzo szczęśliwy” – powiedział Fabio Quartararo. „Nie przeprowadziliśmy jednak prawdziwej próby czasowej, ale ciągle jesteśmy dość szybcy, tracimy mniej niż dwie dziesiąte sekundy do innych chłopaków. Myślę, że możemy to poprawić, ponieważ popełniłem błąd na moim szybkim okrążeniu, a opona miała już przejechane 5 okrążeń”.

„Na weekend GP chcę się poprawić na szybkim okrążeniu, ponieważ wiemy, że jest to zwykle naszą specjalnością. Dzisiaj [w poniedziałek] tego jednak nie uczyniliśmy. Wiem, że możemy to zrobić w pierwszej rundzie i bardzo się cieszę z pracy, jaką dzisiaj wykonaliśmy”.

Co prawda Maverick Vinales nie wykonał symulacji wyścigu, ale przejechał bardzo dużo okrążeń i sprawdził wiele różnych ustawień, w tym również testował zachowanie motocykla na zużytej oponie. Wydaje się, że Hiszpan może mieć teraz znacznie mniej problemów niż rok temu.

„Dzisiaj [w poniedziałek] był dla nas naprawdę dobry dzień, ponieważ pracowaliśmy z bardzo zużytymi oponami, szczególnie w momencie, gdy warunki były trudne” – wyjaśnił Maverick Vinales. „Próbowaliśmy się przyzwyczaić, kiedy warunki nie były dobre. Starałem się dać z siebie wszystko na zużytej oponie, ponieważ czasami w wyścigu jest trudno. Próbowałem więc zrozumieć, co muszę zrobić, gdy warunki na torze są złe”.

„Jestem bardzo szczęśliwy, zespół pracował naprawdę dobrze. Sześć dni testów i dobrze czuję się z tym motocyklem, wszystko jest na swoim miejscu. Musimy teraz dalej pracować, ponieważ jest to dobry postęp, ale to wciąż za mało”.

Nieco gorzej prezentował się Valentino Rossi. 41-letni Włoch przejechał jedynie cztery okrążenia poniżej 1 minuty i 55 sekund, a jego tempo wyścigowe nie jest aż tak dobre, jak innych zawodników na Yamahach. Szczególnie zauważalne jest zwolnienie w momencie, gdy opona staje się coraz bardziej zużyta. Problem jest więc ten sam, co w ostatnich latach. Mimo to Rossi nie stoi na straconej pozycji, choć z pewnością najtrudniejsze dla niego będą sesje kwalifikacyjne.

„Dzisiaj [w poniedziałek] byliśmy nieco zmartwieni, nie tyle, co w kwestii pozycji, bo niestety upadłem na drugiej oponie i myślę, że mógłbym poprawić czas okrążenia, ale bardziej tempem” – mówił Valentino Rossi. „Próbowaliśmy zrobić dłuższy przejazd, ale mieliśmy pewne problemy z oponami, bardzo podobne do tych zeszłorocznych. Wygląda więc na to, że po kilku okrążeniach muszę niestety zwolnić, co nie jest dobrą wiadomością”.

„Czuję się dobrze z tym motocyklem. Jestem całkiem szybki, szczególnie na pierwszych 5-6 okrążeniach moje tempo jest dobre. Niestety [w tej chwili] nie wystarczy to, by starać się o zwycięstwo. Testy się teraz skończyły i zobaczymy, co będzie podczas weekendów w wyścigowych. W trakcie wyścigu zawsze jest inaczej”.

Świetne tempo Suzuki

W Katarze imponowało również Suzuki. Zarówno Alex Rins, jak i Joan Mir są dość konkurencyjni i wydaje się, że mogą często walczyć w czołówce. Tegoroczny model GSX-RR – przynajmniej w testach – prezentował się bowiem wybornie, zarówno w kwestii jednego szybkiego okrążenia, jak i tempa wyścigowego. Pokazuje to również procent okrążeń przejechanych poniżej 1 minuty i 55 sekund – Rins dokonał tego na 52,1%, a Mir na 48,0% „kółek”.

„Jestem taki szczęśliwy. Byłem pierwszy pierwszego dnia, drugi drugiego i trzeci trzeciego!” – mówił Alex Rins. „Szczerze, przetestowaliśmy wszystko, czego potrzebowaliśmy. W porównaniu do zeszłego roku zrobiliśmy krok naprzód i czuję się pewnie, przynajmniej na pierwszy wyścig”.

„Lubię robić rzeczy krok po kroku, więc w tej chwili nie myślę długoterminowo, ale z pewnością jestem gotowy na pierwszy trening, który już za niecałe dwa tygodnie. 15 pierwszych zawodników jest naprawdę blisko siebie, więc myślę, że będzie to ekscytujące Grand Prix”.

„To był udany test. Poprawiałem czasy okrążeń i swoje tempo każdego dnia, i czuję się naprawdę zadowolony z motocykla” – dodał Joan Mir. „Teraz po prostu musimy to kontynuować, ponieważ wszystko idzie w dobrym kierunku. Jesteśmy naprawdę blisko najszybszych i mamy mocne tempo, ale w wyścigu może to być inna historia. Zespół wykonał niesamowitą pracę, więc zobaczymy, co się wydarzy”.

Suzuki szczególnie skupiło się na testowaniu nowej specyfikacji silnika, jak i również nowej ramie. Wszystko to wydaje się dawać zamierzony efekt, choć należy pamiętać, że prawdziwy potencjał motocykla zweryfikują dopiero weekendy wyścigowe.

Ducati szybkie jak zwykle, ale czy wystarczająco?

Po raz kolejny Ducati udowodniło, że ich motocykle osiągają najwyższe prędkości maksymalne, a właśnie na takich torach jak obiekt w Katarze, jest to bardzo ważne. Na prostej start/meta jest to zabójcza broń, zwłaszcza jeśli uda im się złapać w tunel aerodynamiczny. Pomocne może być to również na ostatnim okrążeniu i w ewentualnej walce o zwycięstwo, a przypomnijmy, że ostatnie dwie edycje wygrywał Andrea Dovizioso, właśnie pojedynkując się do ostatnich metrów z Markiem Marquezem. Może właśnie dlatego też Włosi postanowili wprowadzić system blokujący przednie zawieszenie, dzięki czemu mogą obniżyć motocykl i jeszcze zwiększyć swoją szybkość na prostych.

Prędkość to jednak nie wszystko. Ducati miało bowiem spore problemy ze zwrotnością, co też w zeszłym roku przysporzyło wielu kłopotów na krętych obiektach, jak i w sekcji szybkich zakrętów. Problem ten ciągle istnieje, ale być może będzie mniej odczuwalny. Pomóc w tym mogą również nowe opony Michelin, do których jednak zawodnicy Ducati mieli problem się przyzwyczaić. Ostatni dzień napawać ich może mimo to optymizmem, gdyż Danilo Petrucci wykonał pełną symulację wyścigu, notując bardzo dobre tempo.

„Cieszę się z tego ostatniego dnia testów w Katarze” – wyznał Danilo Petrucci. „Staraliśmy się dobrze zarządzać naszą ostatnią sesją, nie koncentrując się na czasach okrążeń, a nadając priorytet długim przejazdom. Udało nam się pokonać dystans wyścigu i usunąć wątpliwości, które wciąż mieliśmy”.

„Teraz musimy dobrze pracować podczas wyścigowego weekendu, by zapewnić sobie dobrą pozycję startową do wyścigu. Ponieważ byliśmy szybcy podczas symulacji wyścigu, jestem pewien, że będziemy w stanie być konkurencyjni również w wyścigu”.

Minimalnie gorszym tempem od Petrucciego dysponował Dovizioso, ale podobnie było również rok temu. Wtedy jednak to starszy z Włochów okazał się zwycięzcą Grand Prix. Być może więc w tym sezonie będzie podobnie, zwłaszcza że Dovi zebrał cenne dane dotyczące pracy motocykla na zużytej oponie.

„Jestem bardzo zadowolony z wykonanej dzisiaj [w poniedziałek] pracy” – przyznał Andrea Dovizioso. „Byliśmy w stanie wypróbować różne ustawienia, które pomogły nam zrozumieć, że ciągle mamy jeszcze obszar do poprawy”.

„Najbardziej pozytywnym aspektem tego dnia była symulacja wyścigu. Na używanej oponie byłem w stanie bez problemów pokonać dystans wyścigu. Poza tym przejechałem kilka okrążeń za Danilo, co pomogło mi zrozumieć, jak lepiej zarządzać oponami. Moje tempo wyścigowe jest dobre i jestem pewien, że jeśli uda nam się być tak szybkimi, jak czołowi zawodnicy, to będziemy w stanie walczyć o czołowe pozycje podczas weekendu wyścigowego”.

Na ten moment wydaje się, że o czołowe pozycje powinni walczyć zawodnicy Yamahy, Suzuki i właśnie Ducati.

Problemy Hondy i światełko w tunelu dla Marca Marqueza

Z pewnością nie o takim początku roku marzyła Honda i Marc Marquez. Hiszpan poddał się pod koniec listopada operacji prawego ramienia i jak się okazało, rekonwalescencja przebiega wolniej, niż się spodziewano. Na domiar złego tegoroczny model RC213V wydaje się jeszcze trudniejszym do okiełznania niż zeszłoroczny. Dobitnie pokazały to szczególnie pierwsze dwa dni testów w Katarze, gdzie sporo problemów miał Marc Marquez. Na jego szczęście, w poniedziałek przetestowano kilka rozwiązań i chyba znaleziono złoty środek. Mimo to 29,5% okrążeń w czasie poniżej 1 minuty i 56 sekund to słaby wynik jak na mistrza świata.

„Jestem bardzo szczęśliwy. Szczerze mówiąc, pierwszego i drugiego dnia byłem nieco zmartwiony, ale dzisiaj [w poniedziałek] zrobiliśmy wielki krok” – wyznał Marc Marquez. „Zrozumieliśmy wiele rzeczy i widzieliśmy to w rytmie, tempie wyścigowym, czasie okrążeń – wszystko było łatwiejsze i mniej wymagające fizycznie”.

„Pracowaliśmy dużo po mojej stronie boksu, a potem Cal zaczął próbować niektóre rzeczy, które znaleźliśmy i wygląda na to, że również i dla niego było lepiej. Myślę, że znaleźliśmy kierunek, wiec jest to najważniejsze, ponieważ wczoraj [w niedzielę] byliśmy całkowicie zagubieni”.

Marquezowi pomogła również zmiana motocykla. Obrońca mistrzowskiego tytułu przesiadł się w poniedziałek nawet na maszynę Takaakiego Nakagamiego, czyli na zeszłoroczny model. Może więc problemy z przednią oponą pojawiały się ze względu na tegoroczny pakiet aerodynamiczny.

„Martwiłem się z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że nie byliśmy wystarczająco szybcy, a po drugie dlatego, że brakowało mi czucia motocykla i nie rozumiałem dlaczego. Miałem dziwny upadek zarówno w Malezji, jak i tutaj i niczego nie rozumiałem. Dzisiaj [w poniedziałek] jednak rozumiemy wszystko”.

„Raz jeszcze znajdujemy drogę podczas ostatniego dnia w Katarze, więc się pojawia mały uśmiech. Wciąż jest wiele do zrobienia, ponieważ inni mają dobre tempo, ale ostatnia godzina była naprawdę dobra” – podsumował obrońca mistrzowskiego tytułu.

Aprilia czarnym koniem

Choć Aprilia ciągle nie wie, czy to Bradley Smith, czy Andrea Iannone będzie podstawowym zawodnikiem zespołu, tak nie wydaje się to dla nich problemem. Wszystko dlatego, że już podczas testów na torze Sepang mogliśmy przekonać się, jak zrewolucjonizowanym motocyklem jest Aprilia RS-GP 2020. Tam ze świetnej strony pokazał się Aleix Espargaro, którego tempo było porównywalne do tego Mavericka Vinalesa czy Alexa Rinsa.

W Katarze może było nieco słabiej i pozycja nie była tak zadowalająca, ale symulacja wyścigowa wypadła obiecująco. O dziwo motocykl radził sobie lepiej wraz z kolejnymi pokonywanymi okrążeniami, co może oznaczać, że model RS-GP 2020 w niewielkim stopniu zużywa opony. Czy więc Aprilia będzie czarnym koniem sezonu? Trudno powiedzieć. Początek jest jednak optymistyczny.

„To były trzy intensywne dni. Nie pokonaliśmy wielu okrążeń, ale wykonaliśmy dużo pracy, biorąc również pod uwagę nieuniknione niedoskonałości, które pochodzą z młodej RS-GP” – powiedział Aleix Espargaro. „Ogólnie rzecz biorąc, potwierdziliśmy potencjał, który był już również widoczny na torze w Malezji. Szczególnie dzisiaj [w poniedziałek] w symulacji wyścigowej, gdy byłem w stanie utrzymać dobre tempo. Odczucia poprawiały się wraz z kolejnymi pokonywanymi okrążeniami”.

„Teraz musimy wykonać dobrą robotę, analizując dane przez następne dziesięć dni i dokonać właściwych wyborów. Zebrać wszystko w pakiet, który pozwoli nam być konkurencyjnym już podczas pierwszego weekendu wyścigowego. Aprilia tego chce, ja tego chcę i jestem przekonany, że nam się uda”.

Solidny KTM. Binder pozytywnym zaskoczeniem

Podobnie jak to było w Malezji, tak i w Katarze z dobrej strony pokazał się zespół Red Bull KTM Factory Racing. Może nie były to fajerwerki i ścisła czołówka, ale z pewnością było to solidne tempo środka stawki. Tempo Pola Espargaro na dłuższym przejeździe było minimalnie gorsze od tego osiąganego przez Jacka Millera i porównywalne z jego brata. Jeśli natomiast chodzi o procent okrążeń przejechanych w czasie poniżej 1 minuty i 56 sekund, to Hiszpan mógł poszczycić się wynikiem na poziomie 29,5%. Taki sam rezultat osiągnął…Marc Marquez.

„To dobry dzień, ale niezbyt dobre zakończenie” – przyznał Pol Espargaro, który w poniedziałek wywrócił się w drugim zakręcie. „Dobrze pracowaliśmy i otrzymaliśmy kilka dobrych informacji z wieloma rzeczami, ale potem trochę się zagubiliśmy i to wpłynęło na naszą próbę czasową. Popełniliśmy kilka błędów, mieliśmy pewne problemy i potem straciłem przód w drugim zakręcie, co oznaczało, że nie mogliśmy osiągnąć szczęśliwego zakończenie, którego chcieliśmy”.

„Ogólnie rzecz biorąc, był to świetny test i czuję się gotowy na weekend wyścigowy, a to jest najważniejsze. Brad poradził sobie bardzo dobrze, przejechał dobre okrążenie we właściwym czasie i pokazał, że możemy tam być”.

Dość niespodziewanie najlepiej z tegorocznych debiutantów wypadł Brad Binder. Kolega zespołowy Pola Espargaro osiągnął nawet lepszy czas na pojedynczym okrążeniu, a tempo przez niego prezentowane znacznie wyprzedzało to osiągane przez Alexa Marqueza czy Ikera Lecuonę. Reprezentant RPA wydaje się więc jak na razie minimalnym – choć sensacyjnym – faworytem do tytułu debiutanta roku.

„Będąc szczerym, to byłem dość zaskoczony. Czułem się komfortowo i wprowadziliśmy kilka zmian, które bardzo mi pomogły, uporządkowałem wiele moich problemów” – powiedział Brad Binder. „Założyłem nowy komplet opon i »bam!«, przyszedł czas okrążenia. Motocykl był dobry. Czułem się znacznie bardziej komfortowo, gdy hamowałem, szybciej skręcałem i również szybciej otwierałem przepustnicę”.

To już koniec przedsezonowych testów. Zawodnicy mają teraz kilka dni, by odpocząć, potrenować i niebawem powrócą do Kataru. Pierwsze treningi już 6 marca, a wyścig zaplanowano na godzinę 16 czasu polskiego, tradycyjnie w niedzielę.

Na koniec prezentujemy jeszcze zbiorczą tabelę z ilością pokonanych okrążeń przez wybranych zawodników.