Le Mans

Kierowca McLarena, Fernando Alonso przyznał, że jego debiut na Daytona to ocena wytrzymałościowa przed startem w Le Mans. Tym samym, jego powrót do Indianapolis 500 zostanie zrealizowany dopiero w roku 2019.

Dramat nie ominął również garażu Porsche. Model 919 #1 w rękach Andre Lotterera na dokładnie 3 godziny i 50 minut przed zakończeniem wyścigu stracił moc w chwili rozpoczęcia okrążenia o numerze 319. Niemiec zdołał bardzo powoli dotoczyć się niemal do końca prostej Mulsanne, po drodze próbując uruchomić samochód. Te próby jednak nie dały żadnego rezultatu, a zespół musiał wycofać się z 85-tej edycji legendarnej rywalizacji.

Porsche #1 bez obaw o swoją pozycję pokonywało kolejne okrążenia i kilometry w 24H wyścigu Le Mans. Również na czele LMP2 nie doszło do znaczących przetasowań. Natomiast wiele interesującego wydarzyło się w klasie GTE Pro, gdzie w walce o pierwszą pozycję liczy się siedem załóg.

Romain Dumas, Neil Jani i Marc Lieb zwyciężyli w zeszłorocznej edycji 24-godzinnego wyścigu Le Mans na torze Circuit de la Sarthe, jednak ich wygrana była tym samym klęską zespołu Toyoty.

Odliczanie do głównej atrakcji sezonu wchodzi w decydującą fazę: 17 i 18 czerwca 2017 r. Porsche po raz kolejny stanie do walki o perłę w koronie wyścigów długodystansowych, trzeci rok z rzędu przystępując do rywalizacji w 24-godzinnym wyścigu Le Mans. Najtrudniejszym rywalem na torze będą samochody Toyoty. Jak dotąd japoński producent nie triumfował w Le Mans. W 2016 r., po dramatycznym finiszu, z powodu usterki technicznej musiał wycofać się na kilka minut przed metą. W tym sezonie w topowej klasie LMP1-H trzy Toyoty zmierzą się w dwoma egzemplarzami Porsche 919 Hybrid.

Trzy samochody, dziewięciu kierowców i do przejechania około 5000 km w ciągu doby. Toyota w tym roku jest gotowa, by wreszcie wygrać w legendarnym 24-godzinnym wyścigu w Le Mans.

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone