Zapowiedź GP Austrii: Wyścig niczym rodeo

Po raz pierwszy w tym sezonie kierowcy Formuły 1 będą ścigać się tydzień po tygodniu. Dopiero co zakończyła się rywalizacja we Francji, a wszystkie zespoły przenoszą się do Austrii, gdzie już w najbliższy weekend rozpoczną zmagania na torze Red Bull Ring. Zapraszamy więc do zapowiedzi nadchodzącej rundy.

Austriacka piękność - Red Bull Ring

Tor Red Bull Ring jest położony w bardzo malowniczej okolicy, tuż nieopodal austriackiego miasta Spielberg. Wokół toru znajduje się dużo zieleni, niedaleko są też góry, tak więc kierowcy, jak i przede wszystkim kibice bardzo lubią tutaj przyjeżdżać, w tym również ci z Polski, gdyż mają oni stosunkowo blisko.

Historia toru sięga roku 1969, kiedy to nazywany wówczas Österreichring, został otwarty. Ówczesna pętla posiadała 16 zakrętów i liczyła sobie 4911 metrów. Była jednak bardzo niebezpieczna, o czym przekonano się w 1975 roku. Wtedy śmierć poniósł amerykański kierowca Formuły 1 Mark Donohue. Postanowiono więc ją przebudować. Od tego czasu kilkukrotnie dochodziło do modyfikacji układu toru, ale również i jego zaplecza. Kluczowy dla obiektu był moment, gdy w 2005 roku jego właścicielem został Red Bull.

Producent napojów energetycznych rozpoczął modernizację popadającego w ruinę obiektu w 2008 roku. Trwała ona niespełna 3 lata i tor oficjalnie otworzono 15 maja 2011 roku pod nazwą Red Bull Ring. Obecnie pętla obiektu w Spielbergu liczy sobie 4318 metrów i składa się z 10 zakrętów, w tym zaledwie z 3 lewych. Jest ona bardzo szybka, z długimi prostymi, mocnymi dohamowaniami do ostrych zakrętów w pierwsze połowie toru i szybkimi łukami w drugiej.

Podobnie jak miało to miejsce rok temu, tak i teraz na Red Bull Ringu znajdą się trzy strefy DRS: na prostej start/meta, na prostej pomiędzy zakrętami numer 1 a 3 oraz na prostej między łukami 3 i 4.

Formuła 1 wróciła więc do Austrii w 2014 roku. Od tego czasu dwa zwycięstwa odniósł Nico Rosberg, po jednym Lewis Hamilton, Valtteri Bottas (wszyscy Mercedes) i Max Verstappen. W tzw. erze hybrydowej Formuły 1 nie zwyciężyło tutaj jeszcze ani razu Ferrari. Nie oznacza to jednak, że zespół z Maranello nie ma tutaj żadnego triumfu. W przeszłości wygrywali oni aż pięć razy – po raz ostatni dokonał tego w 2003 roku Michael Schumacher. Po tym sezonie królowa sportów motorowych pożegnała się z Austrią aż do wcześniej wspomnianego 2014 roku.

Podtrzymać passę

Kierowcy Mercedesa wygrali wszystkie rozegrane do tej pory osiem wyścigów i nie zanosi się na to, by ich dominacja miała skończyć się podczas GP Austrii. Choć Red Bull Ring jest bardzo szybkim torem, z długimi prostymi, tak bardzo mocne dohamowania i szybkie zakręty powinny w zupełności wystarczyć, żeby odnieść dziewiąte zwycięstwo w sezonie oraz jedenaste z rzędu. Jeśli to się uda, ekipa z Brackley wyrówna rekord McLarena z sezonu 1988.

Największe szanse na triumf w Austrii ma oczywiście Lewis Hamilton, który wygrał cztery poprzednie wyścigi i z dorobkiem 187 punktów prowadzi w klasyfikacji generalnej. Brytyjczyk jest w doskonałej formie i pewnie zmierza po swój szósty mistrzowski tytuł. Ewentualne zwycięstwo w Austrii będzie jego 80. w karierze i 2. na torze Red Bull Ring. Poprzedni raz triumfował tutaj w 2016 roku, czyli akurat w sezonie, w którym przegrał mistrzostwo z Nico Rosbergiem.

Plany Hamiltona będzie chciał pokrzyżować Valtteri Bottas, który po świetnym początku tegorocznych zmagań zaliczył kilka słabszych – jak na możliwości samochodu – występów. Przez to też jego strata do zespołowego partnera urosła do 36 punktów. Fin musi więc wziąć się do pracy, by zmniejszyć dystans do Hamiltona, a tor Red Bull Ring wydaje się do tego idealnym miejscem. Bottas w dwóch poprzednich sezonach zdobywał tutaj pole position, a w roku 2017 odniósł swoje drugie w karierze zwycięstwo. Jak więc widać, austriacki obiekt bardzo pasuje fińskiemu kierowcy.

Pamiętajmy jednak, że rok temu weekend w Spielbergu był dla Mercedesa jednym z najgorszych w erze hybrydowej. Zespół nie zdobył żadnego punktu z powodu awarii technicznych samochodów.

Iskierka nadziei dla Ferrari

W tym sezonie ewidentnie widzimy, że najwyższe prędkości maksymalne uzyskują kierowcy Ferrari. Co z tego, skoro bardzo dużo czasu tracą oni w krętych sekcjach torów. Stąd też właśnie w głównej mierze bierze się strata do Mercedesa. Osobną kwestią są błędy zespołu czy kierowców, lecz nie musimy po raz kolejny ich wypominać. Wiadomo, że kluczem będzie ich eliminacjach, choć jak wiadomo, rosnąca presja robi swoje.

We Francji Ferrari nie miało żadnego podejścia do Mercedesa i nawet minimalna strata Leclerca do Bottasa tego nie rekompensuje. Zespół z Maranello zdecydowanie jest w tym momencie gorszy od Mercedesa i już tylko cud – choć nawet nie jesteśmy w połowie sezonu – może ich jeszcze uratować w kontekście walki o mistrzostwo. Prawdę jednak mówiąc, nawet najbardziej zagorzali tifosi nie wierzą chyba w taki obrót spraw i bardziej liczą oni na lepsze wyniki w kolejnym sezonie.

Wracając już do zbliżającego się GP Austrii, to długie proste mogą być zbawienne dla Sebastiana Vettela i Charlesa Leclerca. Kierowcy mogą zyskiwać tutaj przewagę, która może napędzić stracha Mercedesowi. Pytanie też, jak spiszą się kolejne poprawki aerodynamiczne, bo jak wiemy, te przygotowane na GP Francji nie dały zbyt wiele pożytku. Poza tym Mattia Binotto przyznał, że planują zwiększyć docisk, kosztem prędkości maksymalnej. To ma poprawić właściwości jezdne samochodu, jak i również pomóc w zarządzaniu ogumieniem.

Domowa runda Red Bulla

Weekend wyścigowy w Austrii będzie wyjątkowy dla zespołu Red Bull Racing – w końcu jest to ich domowy obiekt. Ich szanse na zwycięstwo – patrząc realnie – są jednak bardzo mało. Choć Max Verstappen kilka razy wznosił się na wyżyny i wyprzedzał kierowców Ferrari albo i Valtteriego Bottasa, tak zespół Red Bulla ewidentnie jest najsłabszym z „wielkiej trójki”. Winą obarczony jest silnik Hondy, który mimo progresu względem jednostki Renault, ciągle odbiega mocą od największych konkurentów. To sprawia, że długie proste są sporym utrapieniem dla Maxa Verstappena i Pierre’a Gasly’ego.

Przy odrobinie szczęście może jednak się wydarzyć sytuacja podobna do tej z ubiegłego roku, gdy dość niespodziewanie zwycięstwo na Red Bull Ringu odniósł Holender. W tym sezonie wydaje się to dość mało prawdopodobne, aczkolwiek nigdy nie można mówić nigdy. Verstappen z pewnością postara się o jak najlepszy wynik.

O dobrym występie marzy też z pewnością Pierre Gasly. Francuz zaprezentował się bardzo słabo przed własną publicznością, zdobywając ledwie jeden punkt…po karze dla Daniela Ricciardo. Po raz kolejny więc zaczęły pojawiać się informację, by jego miejsce w Red Bullu zajął Daniił Kwiat. Jak na razie jednak wszystkiemu zaprzecza szefostwo zespołu, które wierzy w swojego zawodnika. Cierpliwość ma jednak swoją granicę, tak więc Gasly musi wziąć się do pracy. Najbliższa okazja już podczas austriackiej rundy.

Emocje w dalszej części stawki

Nie bójmy się słów, obecny sezon Formuły 1 nie dostarcza zbyt wielu emocji w walce o najwyższe lokaty. Podobnie może być również w Austrii, lecz nadzieja dla kibiców jawi się przede wszystkim w pojedynku o miano najlepszego z reszty. Jak na razie świetnie prezentuje się McLaren, który właśnie zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej. Runda we Francji była dowodem tej bardzo dobrej formy, jednakże czy długie proste będą sprzyjać jednostkom napędowym Renault?

Tu na myśl przychodzi świetny występ francuskiego zespołu fabrycznego w Kanadzie. Tam Daniel Ricciardo i Nico Hulkenberg mieli bardzo udany weekend. We Francji co prawda było trochę gorzej, ale w ostatnim czasie widzimy zwyżkującą formę Renault. Duża w tym zasługa poprawek aerodynamicznych i ulepszonej jednostki napędowej.

W Austrii dobrze może spisać się zespół Alfa Romeo Racing. Szczególnie Kimi Raikkonen, który w tym sezonie wypada znacznie lepiej niż jego partner, Antonio Giovinazzi. Debiutant jak na razie rozczarowuje i jako jedyny – oprócz duetu Williamsa – nie zdobył jeszcze w tym roku ani jednego punktu. Prawdopodobnie to się w Austrii nie zmieni, lecz kto wie, może Włoch co nieco namiesza. Wracając jednak do Fina, przypomnijmy, że rok temu zajął on na torze Red Bull Ring drugie miejsce. Wtedy jednak reprezentował barwy Ferrari.

Sezon 2019 jest jak na razie bardzo rozczarowujący dla zespołu Haas. Dwa ostatnie wyścigi to kompletna katastrofa, co te podkreśla Gunther Steiner. Amerykańska ekipa musi wziąć się do pracy w kwestii ulepszenia samochodu, ale swoje muszą zrobić też kierowcy. Patrząc jednak na wyniki, można mieć co do ich umiejętności trochę zastrzeżeń.

Harmonogram GP Austrii i prognoza pogody

To będzie bardzo słoneczny i gorący weekend. Obecne prognozy pogody przewidują, że najchłodniejszym dniem będzie sobota, lecz nawet wtedy termometry mają pokazywać 28 stopni Celsjusza. Najgoręcej będzie jednak w niedzielę. Temperatura może urosnąć wówczas do 32 stopni, a to z pewnością nie jest najlepszą wiadomością dla kierowców. W kokpicie samochodu będzie bardzo gorąco, natomiast bardzo mocno rozgrzany asfalt przyspieszy degradację opon.

Piątkowe treningi rozpoczną się o godzinie 11:00 oraz 15:00. W sobotę kierowcy na torze po raz pierwszy pojawią się o 12:00, a trzy godziny później rozpoczną walkę o pole position. Start liczącego 71 okrążeń wyścigu zaplanowano natomiast na 15:10 w niedzielę.

Zwycięzca wyścigu 2018: Max Verstappen, Aston Martin Red Bull Racing - 1:21:56,024
Pole position 2018: Valtteri Bottas, Mercedes AMG Petronas Motorsport - 1:03,130
Najszybsze okrążenie wyścigu 2018: Kimi Raikkonen, Scuderia Ferrari - 1:06,957
Rekord okrążenia: Kimi Raikkonen, Scuderia Ferrari - 1:06,957 (2018)
Pełna nazwa toru: Red Bull Ring
Długość toru: 4,318 km
Ilość okrążeń: 71
Dystans wyścigu: 306,452 km
Ilość zakrętów lewych: 3
Ilość zakrętów prawych: 7
Wybór opon: C2 (twarde), C3 (pośrednie), C4 (miękkie)

Dobór opon dla poszczególnych kierowców