Formuła 1

Włoskie media naciskają na zmianę lidera w Ferrari

Po tysięcznym wyścigu F1, który odbył się w Chinach, włoskie media jasno i wyraźnie zakomunikowały, aby to Charles Leclerc został liderem zespołu z Maranello.

W trakcie wyścigu młody Monakijczyk startujący z czwartego pola, awansował po starcie na trzecią lokatę, wyprzedzając Sebastiana Vettela. Obaj kierowcy Mercedesa odjechali jednak od obu zawodników Ferrari, a Charles Leclerc utrzymywał przewagę nad czterokrotnym mistrzem świata na poziomie 1-1.5 sekundy.

Ferrari wykorzystało jednak polecenie zespołowe i zażądało, aby Leclerc przepuścił Vettela. Tak też się stało. Jednakże Sebastiana Vettel nie dość, że nie potrafił utrzymać tempa Mercedesów, to rozpoczął notoryczne blokowanie przednich kół.

W dalszej części rywalizacji Leclerc, zdaniem Ralfa Schumachera, został "poświęcony". Zawodnik Ferrari nie zjechał do alei serwisowej po nowy zestaw opon, jak pozostali kierowcy z pierwszej piątki. Pozostał na torze tak długo, aby dogonił go Valtteri Bottas i mógł go blokować. Kierowca Mercedesa korzystając z systemu DRS i świeżego kompletu opon bez problemu uporał się z Monakijczykiem.

W ten sposób Charles Leclerc nie dość, że nie znalazł się na podium, to jeszcze stracił pewne czwarte miejsce, spadając za Maxa Verstappena.

"Jeśli w zespole jeden kierowca zarabia 30 milionów, a drugi 2.5 to hierarchia jest jasna" - oznajmił Toni Vilander w fińskim MTV.

Corriere della Sera wydało natomiast oświadczenie: "Byłoby lepiej dla całego zespołu, gdyby Ferrari zrozumiało, że właściwym kierowcą jest Charles Leclerc. Czas przekazać opaskę lidera Leclercowi."

La Gazzetta dello Sport dodało, że "jest jeszcze inna ważna kwestia. W Chinach Ferrari było wyraźnie wolniejsze od Mercedesów. Srebrne strzały wygrały już trzy wyścigi z trzech. To poważny alarm."

Leclerc był wyraźnie zdenerwowany i zły na decyzję podczas wyścigu. Jednak nie zamierza wywoływać jeszcze "głupich kontrowersji".

"Chłopaki w boksach wiedzą lepiej" - skwitował polecenia zespołowe kierowca Ferrari.

Szef zespołu, Mattia Binotto, na zaistniałą sytuację odpowiedział: "Cieszę się, że Charles jest zły, ponieważ pokazuje to jego dojrzałość. Jego wyścig został zepsuty i ma prawo być zdenerwowany. Po prostu staraliśmy się dać miejsce Sebastianowi, aby sprawdzić, czy uda mu się utrzymać Mercedesów. Na tym etapie musieliśmy spróbować."

© 2011-2019 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone