Start sezonu 2020 Formuły 1 dopiero w czerwcu?

Start sezonu 2020 Formuły 1 dopiero w czerwcu?

Po odwołaniu inaugurującego sezon GP Australii z powodu epidemii koronawirusa, wiele wskazuje na to, że taki sam los może spotkać wszystkie rundy F1, które miały rozegrać się wiosną, a pierwszym wyścigiem tegorocznej kampanii może być GP Azerbejdżanu.

Władze F1 oraz organizatorzy wyścigu w Melbourne toczyli długą i burzliwą dyskusję w sprawie anulowania rundy. Udało się dojść do porozumienia na kilka chwil przez planowanym startem pierwszego piątkowego treningu, w atmosferze ogólnego chaosu dezinformacyjnego. Wcześniej u jednego z pracowników ekipy McLarena potwierdzono obecność wirusa COVID-19, a cały zespół zdecydował się wycofać z udziału w weekendzie wyścigowym.  

Tak dosadny argument, jakim jest pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa u jednego z członków zespołu, mającego kontakt z szeregiem innych osób, a także łatwość rozprzestrzeniania się patogenu wśród ludzkich zbiorowisk, nasuwa myśl o tym, że natychmiastowa decyzja o odwołaniu wyścigu jest rzeczą oczywistą. Tak się jednak nie stało. Powodem tego były z pewnością zobowiązania finansowe opiewające na bardzo duże kwoty – jednak w momencie, gdy Światowa Organizacja Zdrowia ogłasza pandemię wirusa i przy tak szybko pogarszającej się sytuacji epidemiologicznej nie tylko w Australii, zdrowie i życie powinno stać na pierwszym miejscu.

Potwierdzony przypadek koronawirusa u pracownika McLarena oznacza obowiązkową czternastodniową kwarantannę na całej ekipie i brak możliwości uczestnictwa w wyścigu w Bahrajnie, zaplanowanym na 22 marca. Wiele zespołów już zadecydowało, że nie stawią się do rywalizacji na torze w Sakhir, co jest równoznaczne w koniecznością odwołania wyścigu.

Sytuacja w Wietnamie, gdzie miała odbyć się trzecia runda mistrzostw świata także stoi pod dużym znakiem zapytania z powodu surowych restrykcji nałożonych przez władze kraju na podróżujących, czego zadaniem jest zminimalizowanie ryzyka przenoszenia się epidemii.

Dyrektor generalny F1 Chase Carey powrócił wczoraj z wizyty w Wietnamie, gdzie przyglądał się sytuacji panującej w kraju.

„Wróciłem właśnie z Wietnamu, więc rozmawiamy z naszymi partnerami o nadchodzących wyścigach. Myślę jednak, że w tym momencie priorytetem jest upewnienie się, czy rozwiązujemy problem we właściwy sposób” – powiedział Carey.

GP Chin było pierwszą odwołaną rundą tegorocznego kalendarza, a decyzję o tym podjętą w połowie lutego.

W wyniku szalejącego zagrożenia epidemiologicznego w tych rejonach świata, inauguracja 70-go sezonu Formuły 1 może odbyć się na Starym Kontynencie. Pierwszym potencjalnym kandydatem jest wyścig o GP Holandii na torze Zandvort.

Sytuacja w Europie również nie nastraja zbyt optymistycznie. Najbardziej zagrożonym krajem są Włochy, gdzie choruje obecnie ponad 17 tysięcy osób. Coraz więcej nowych przypadków zakażenia koronawirusem zgłasza Hiszpania, Francja czy Holandia. Także w Monako trwają rozmowy na temat kontynuacji przygotowań do organizacji Grand Prix, jednak niewiele wskazuje na to, by w obliczu pandemii, zdecydowano się na rozegranie wyścigu.

W takich okolicznościach nie wykluczone jest to, że to GP Azerbejdżanu, planowane na 7 czerwca, będzie inauguracyjną rundą tegorocznych Mistrzostw Świata Formuły 1.

Wszystko zależy od tego, jak dalej będzie rozwijać się sytuacja epidemiologiczna oraz od decyzji podjętych przez władze F1.

„W nadchodzących dniach będziemy skrupulatnie zajmować się zbliżającymi się wydarzeniami. Trudno jest jednak przewidzieć, jak rozwinie się sytuacja. Jest ona bardzo płynna i szybko się zmienia, a to stanowi dla nas spore wyzwanie. Próba przewidzenia przyszłości w takich okolicznościach jest nierealna” – powiedział Carey.