Rozwój konstrukcji na sezon 2022 zamrożony do lutego 2021

Rozwój konstrukcji na sezon 2022 zamrożony do lutego 2021

W celu ograniczenia kosztów jakie ponoszą zespoły Formuły 1, władze tej serii wyścigowej wydały nowe regulacje, dotyczące rozwoju konstrukcji, które będą rywalizować na torze w myśl nowych przepisów w sezonie 2022 oraz samochodów na sezon 2021.

Podwozie przygotowane na sezon 2020 otrzyma przedłużoną homologację, do końca sezonu 2021. Zakazano także testów w tunelach aerodynamicznych modeli samochodów na sezon 2022 aż do lutego 2021.

Obecnie w fabrykach zespołów Formuły 1 panuje spokój. Ferrari, Haas oraz Alfa Romeo już wstrzymały prace, a pozostałe zespoły niebawem dołączą do nich w ramach przesuniętej przerwy wakacyjnej.

Inżynierowie oraz projektanci muszą teraz zastanowić się, które komponenty mogą przestać rozwijać do końca przyszłego roku. Powszechnie mówi się o skrzyni biegów, częściach zawieszenia czy chłodnicach, ale aby to zrobić trzeba by również podjąć decyzje o wstrzymaniu rozwoju jednostek napędowych, bowiem wprowadzenie nowych silników na sezon 2021 wymagałoby przeprojektowania nowego układu chłodzenia.

Na tym polu trwają intensywne dyskusje. Ferrari oraz Mercedes nie chcą mieć narzuconych ograniczeń poza konstrukcją podwozia, Red Bull z kolei alarmuje, że jeżeli plan oszczędnościowy nie zostanie wdrożony natychmiast, wszystko może się zawalić.

Homologowane nie będą powierzchnie aerodynamiczne, w tym nos bolidu, dzięki czemu prace w tym zakresie będą mogły przebiegać bez dodatkowych ograniczeń. Szczególnie ważna jest tutaj właśnie kwestia nosa bolidu. Powszechnie mówi się już, że wąska przednia sekcja, która znalazła się w Mercedesie, Red Bullu, McLarenie, Renault czy Racing Point to najlepsze rozwiązanie pozwalające kontrolować zawirowania powietrza w przedniej części samochodu. Dzięki wykluczeniu nosa z homologacji, pozostałe ekipy będą mogły w przyszłym roku przyjąć również takie rozwiązanie, jeżeli rzeczywiście okaże się ono skuteczne.  

Szef Liberty Media Chase Carey oraz stojący na czele FIA Jean Todt pracują również intensywnie nad regulacjami budżetowymi, których szybkie wprowadzenie może mieć decydujący wpływ na ograniczenie skutków kryzysu związanego z epidemią wirusa SARS-CoV-2. Zdaniem Christiana Dannera, eksperta stacji RTL to najlepszy możliwy moment na tego typu ruchy:

„To historyczna okazja. Najlepszą rzeczą jest nałożenie budżetu na stary plan Mosleya.”

Rzecz jasna nie można obecnie zaproponować aż tak drastycznych cięć (plan Mosleya zakładał limit na poziomie ok. 40 mln euro), ale z pewnością już niebawem doczekamy się decyzji w tej sprawie.