Red Bull sprawi niespodziankę? - Zapowiedz sezonu 2020 cz. 1

Red Bull sprawi niespodziankę? - Zapowiedz sezonu 2020 cz. 1

Przed nami jubileuszowy siedemdziesiąty sezon Formuły 1, który dzięki stałemu regulaminowi i nadchodzącej rewolucji ma być najbardziej wyrównanym sezonem od lat.

Z przebiegu zimowych testów niełatwo wywnioskować, jak dokładnie będzie prezentował się układ stawki, którego odpowiednią hierarchię poznamy dopiero podczas pierwszych europejskich rund tegorocznego kalendarza. Faworytem bez wątpienia jest zespół Toto Wolffa, który musi jednak bacznie spoglądać w lusterka, gdzie z różnych stron będzie podgryzany przez zespół Ferrari i Red Bull Racing.

Niemniej interesująco zapowiada się również walka za plecami czołowej trójki, gdzie możemy spodziewać się niesamowicie zaciętej walki, która w zależności od specyfikacji danego obiektu będzie faworyzowała różne zespoły z tej części stawki.

Przedsezonowe problemy Mercedesa

W trakcie sezonu 2019 Mercedes zmagał się z dość sporymi problemami, które dotyczyły ich jednostki napędowej i jej chłodzenia. Niedoskonałości na tej płaszczyźnie dawały się mocno we znaki kierowcom tego zespołu szczególnie podczas rund, gdzie panowała wysoka temperatura. W związku z tym konstrukcja W10 w obu przypadkach wielokrotnie ścigała się w zeszłym roku z dość mocno skręconym silnikiem, co miało zapobiegać awarii, ale odbijało się automatycznie na wydajności.

Lekarstwem na problemy Mercedesa miały być gruntowne zmiany w obrębie całego układu chłodzenia, jak i budowy silnika, która również doczekała się gruntownego remontu. Efekt na ten moment jest zupełnie inny, niż pierwotnie zakładano w Brixworth, co można było zauważyć podczas testów, gdzie silniki tego producenta były dość mocno awaryjne (problem z ciśnieniem oleju). Specjaliści Mercedesa zapewniają jednak, że są to tylko przejściowe problemy, które wkrótce zostaną wyeliminowane. Zapowiedzią takich kłopotów mogły być słowa Andy’ego Cowella, który na początku bieżącego roku przyznał, że Mercedes napotkał przez zimę kilka problemów ze swoim silnikiem. Jeżeli w trakcie sezonu słabe punkty jednostki napędowej nie zostaną w pełni wyeliminowane, będzie to nie lada gratka dla największych rywali niemieckiego zespołu – w szczególności dla Red Bulla i Maxa Verstappena, którzy mają bardzo ambitne cele na ten sezon.

Rekordy Hamiltona i ostatnia szansa Bottasa?

Sezon 2020 będzie bardzo ważnym sezonem dla Lewisa Hamiltona, który w trakcie zbliżających się zmagań, może wyrównać oraz pobić większość legendarnych rekordów. Najważniejsza statystyka dotyczy ilości tytułów mistrzowskich, w których Hamilton może się po tym sezonie zrównać z Michaelem Schumacherem, siedmiokrotnym zdobywcą najwyższych laurów. Powyższe czynniki zadziałają bardzo motywująco na brytyjskiego mistrza kierownicy, który kolejny raz będzie chciał zaznaczyć swoją dominację w królowej sportów motorowych.

Gdy Lewis Hamilton będzie szedł utartym przez siebie szlakiem po kolejne mistrzostwo, z drugiej strony garażu będzie trwała walka o przetrwanie w Mercedesie. Mowa oczywiście o Valtterim Bottasie, który dzięki przyzwoitej dyspozycji w minionym roku, zdołał obronić swój fotel. W tej kwestii należy również zaznaczyć, że wyniki Bottasa nie były tutaj jedyną kartą przetargową, a wybór na fińskiego kierowcę padł raczej z przymusu, ponieważ w ówczesnym momencie wybór odpowiedniego zastępcy był niemożliwy.

Teraz przed Finem bardzo ciężkie zadanie kolejnej obrony swojego fotela, na który bardzo mocno zaciera ręce George Russell. Bottas, mimo wielkiej presji, stawia sobie jasny i klarowny cel, którym jest mistrzostwo. Jak sam przyznaje, ma na to tajny plan, który zamierza wdrożyć w życie już od pierwszego wyścigu sezonu.

Czyżby ambicje po obu stronach garażu Mercedesa miały znów doprowadzić do powtórki sytuacji z sezonu 2016, kiedy to pojawiły się mocne tarcia pomiędzy zawodnikami ekipy z Brackley, a w ogólnym rozrachunku, Dawid wygrał z Goliatem? Wszyscy kibice taki scenariusz braliby raczej w ciemno.

Afera wokół systemu – DAS

Podczas pierwszej tury zimowych testów całe środowisko F1 i nie tylko kolejny raz zamarło z wrażenia. To wszystko za sprawą innowacyjnego systemu DAS, który został opracowany i wdrożony w życie przez inżynierów Mercedesa. Wprowadzenie tego systemu było dla rywali sporym zaskoczeniem, co niemal natychmiast odbiło się w padoku szerokim echem. Zespół z Brackley bardzo szybko stał się podmiotem wielu oskarżeń, według których stosowany przez nich system jest niezgodny z przepisami i łamie zasady parku zamkniętego. FIA zabrała głos w tej sprawie, uzasadniając, że wiedziała o tym rozwiązaniu i że jest ono zgodne z obowiązującym regulaminem technicznym. Mimo wszystko, system Dual Axis Steering będzie dozwolony jedynie w tym roku.

Wiele znanych osobistości z padoku F1 starało się zagłębić w temat tego rozwiązania i dowiedzieć się, jakie korzyści niesie za sobą stosowanie systemu DAS. Według Dr Helmuta Marko, Mercedes zyskuje na tym około dwóch dziesiątych sekundy. Austriak zaznacza również, że system jest niezgodny z obowiązującym regulaminem i jeżeli zespół Toto Wolffa będzie korzystał z tego systemu w Australii, Red Bull złoży wówczas oficjalny protest. Czynnik ten może spowodować tzw. efekt domina, który uwidoczni inne „podejrzane” dla reszty stawki rozwiązania, z których korzysta niemiecki zespół.

Ferrari ma spory problem?

Podczas przygotowań do sezonu 2020, z Maranello regularnie docierały sygnały, że pierwsze dane nie są zbyt obiecujące. Ferrari zmieniło koncepcje swojej konstrukcji, która w tym sezonie ma generować znacznie większą siłę docisku. Oczywiście coś kosztem czegoś – bo zabieg ten automatycznie odbił się na wydajności konstrukcji SF1000.

Ferrari w trakcie sezonu 2019 było pod lupą innych zespołów i FIA za przyczyną nienaturalnej przewagi na płaszczyźnie silnikowej. Dochodzenie zakończyło się podpisaniem poufnej ugody między zespołem a Międzynarodową Federacją Sportów Motorowych, co wywołało podobną reakcję wśród zespołów jak wspominany wyżej system Mercedesa. W kuluarach mówi się jednak, że Ferrari było zmuszone do przebudowania swojego silnika, co wpłynęło również na spadek osiągów. Pojawiły się również pogłoski, że jeżeli Ferrari nie dokona gwałtownego postępu, to sezon 2020 może zostać całkowicie odpuszczony na rzecz przygotowań do rewolucyjnego sezonu 2021.

Młodość kontra doświadczenie

Jedną z najbardziej interesujących kwestii w nadchodzącym sezonie będzie wewnętrzny pojedynek w Ferrari, który wyłoni nowego lidera ekipy. Bardzo prawdopodobne jest to, że to Charles Leclerc już wkrótce będzie mógł oficjalnie przypieczętować zmianę warty w zespole. Szef Ferrari Mattia Binotto zapewnia jednak, że jego zespół nie zamierza prowadzić gier, które mają faworyzować któregoś z jego zawodników. Jak będzie jednak w rzeczywistości, przekonamy się już wkrótce.

Podczas przerwy zimowej jednym z głośniejszych tematów była przyszłość Sebastiana Vettela w zespole po sezonie 2020. Wokół tego tematu powstało już bardzo wiele teorii spiskowych, które jednak najprawdopodobniej nie znajdą swojego odzwierciedlenia w świecie rzeczywistym. Podczas przedsezonowych testów w Montmelo, Mattia Binotto stanowczo zaznaczył, że Vettel jest dla jego zespołu pierwszą opcją, co automatycznie przekreśliło wszystkie dotychczasowe spekulacje. Pytanie, co w przypadku, gdy Vettel zaliczy kolejny regres względem poprzedniego sezonu? Aż strach pomyśleć, co wówczas będzie działo się na karuzeli transferowej, która powinna ruszyć już w niedalekiej przyszłości.

Mistrzowskie aspiracje Red Bulla i Hondy

O zespole Christiana Hornera może być w tym sezonie bardzo głośno. Ekipa z Milton Keynes nie ukrywa swoich mistrzowskich aspiracji, które w tym roku mogą się spełnić. Wewnątrz zespołu wprowadzono nową filozofię pracy, która miała pozwolić wyeliminować wszystkie słabe punkty konstrukcji jeszcze przed rozpoczęciem testów/sezonu. Jeżeli założenia zostały spełnione, wówczas w Melbourne bolidy o oznaczeniu RB16 mogą stanowić duże zagrożenie dla Mercedesa.

W czasie, gdy silnik Mercedesa i Ferrari bardzo cierpiał podczas zimowych testów w Hiszpanii, konstrukcja Hondy radziła sobie bardzo dobrze i nie sprawiała podobnych problemów, co silniki konkurencji. Jest to kolejne świadectwo postępu, jakiego dokonał japoński producent na przestrzeni ostatnich dwóch sezonów. Taki czynnik jest kolejnym argumentem, który stawia zespół Red Bulla w roli poważnego konkurenta dla ekipy Toto Wolffa w nadchodzącym sezonie.

Moment prawdy dla Alexa Albona

O tym, jak niełatwo jest być partnerem zespołowym przy boku Maxa Verstappena, przekonało się już kilku kierowców. W ubiegłym roku swoją szansę niespodziewanie otrzymał Alex Albon, który podczas przerwy wakacyjnej, został przetransferowany do seniorskiego zespołu Red Bulla w miejsce Pierre’a Gasly’ego. Niespodziewanie młody Taj zaczął z każdym kolejnym wyścigiem notować progres, co zostało zauważone przez Helmuta Marko i Christiana Hornera, którzy postanowili zakontraktować swojego podopiecznego na kolejny sezon.

Jeżeli na coś można było przymknąć oko w kwestii Alexa Albona w ubiegłym roku, to w tym sezonie taka sytuacja już miejsca mieć nie będzie. Przed młodym kierowcą niesamowicie trudne zadanie, którym będzie utrzymanie posady w ekipie z Milton Keynes na kolejne lata. Presja otoczenia i wysoko postawiona poprzeczka przez Maxa Verstappena mogą zadziałać w obie strony, co może momentalnie zaważyć nad dalszą karierą Albona w seniorskim zespole.