Formuła 1

Grand Prix Hiszpanii 2018

Promotorzy GP sprzeciwiają się polityce Liberty Media

Promotorzy GP Hiszpanii, Włoch, Wielkiej Brytanii, Niemiec oraz Meksyku straszą Liberty Media, że jeżeli weekendy wyścigowe nie będą organizowane na korzystniejszych dla nich warunkach, to mogą oni nie przedłużyć umów na organizacje rund mistrzostw świata Formuły 1, które wygasają po roku 2019.

Głos w tej sprawie zabrał Stuart Pringle, który jest przewodniczącym stowarzyszenia, w skład którego wchodzą wszyscy promotorzy wyścigów F1.

"Ciężko znaleźć osobę, która jest zadowolona ze współpracy z Liberty Media. Obecne władze co chwilę wymyślają coraz to nowsze pomysły, które są bardzo chaotyczne. Mam duże obawy, jeśli chodzi o przyszłość F1 pod władzą obecnych ludzi’’.

W poprzednim tekście dotyczycącej rzekomej sprzedaży F1 przez Liberty Media informowaliśmy o planach obecnej władzy, która miała za główny cel wprowadzić do kalendarza nowe GP. Na planach się skończyło, bowiem na ten moment Liberty Media zdołało zakontraktować jedynie jeden wyścig, który ma się odbyć w 2020 roku na ulicach Hanoi. Głośnym tematem w dalszym ciągu jest uliczny wyścig, który miałby odbyć się Miami. Obecnym władzom tak bardzo zależy na organizacji drugiej rundy w Stanach Zjednoczonych, że wystąpili z propozycją, żeby GP Miami miało być zwolnione z wszelakich opłat. Taki stan rzecz bardzo nie spodobał się reszcie promotorów, szczególnie tym, którzy są odpowiedzialni za wyścig w Austin.

"Runda w Miami dostała od Liberty Media ofertę organizacji wyścigu, który miałby być zwolniony z kosztów. Takie działanie jest bardzo niesprawiedliwe, szczególnie dla promotorów wyścigu w Austin, którzy robią, co mogą, by wyjść chociaż na minimalny plus po organizacji Grand Prix. Jeżeli Liberty Media w dalszym ciągu będzie miała takie podejście w sprawie organizacji wyścigów, nie wróże im świetlanej przyszłości w F1’’ - podsumował Stuart Pringle.

We wtorek w Londynie ma dojść do spotkania promotorów z Liberty Media. Straszą oni właścicieli królowej sportów motorowych, że mogą przestać organizować wyścigi F1 na swoich obiektach. Groźby raczej nie znajdą pokrycia w prawdziwym życiu. Są to jedynie zagrywki, które mają pomoc w negocjacjach, gdyż promotorom zależy głównie na obniżeniu opłat licencyjnych.

16 z 21 promotorów (FOPA zrzesza wszystkich organizatorów rund poza Bahrajnem, Chinami, Rosją, Japonią i Abu Zabi) postanowiło wystosować oficjalne oświadczenie w sprawie ostatnich ruchów Liberty Media. Możemy w nim przeczytać, że nie podoba im się sprawa odejścia F1 od bezpłatnych transmisji, a wprowadzanie nowych GP to potencjalnie duże zagrożenie dla legendarnych wyścigów typu Monza, Silverstone czy Spa. Stowarzyszenie wymaga również lepszej współpracy władz królowej sportów motorowych z nimi w sprawie wprowadzania nowych inicjatyw.

Na ten moment dłuższe umowy na organizacje GP posiadają wyścigi w Australii (do 2023 roku), Bahrajnie (wieloletnia umowa), Kanadzie (do 2029 roku), Węgrzech (do 2026 roku), Rosji (do 2025 roku), Abu Zabi (umowa wieloletnia) oraz Hanoi (umowa wieloletnia). Jak wspomnieliśmy na samym początku, w tym roku wygasa kontrakt na organizacje pięciu wyścigów. Wiele wskazuje na to, że jeżeli tor Hockenheimring nie pozyska jakiegoś dużego sponsora, to GP Niemiec wypadnie z kalendarza F1 i zostanie zastąpione wyścigiem w Wietnamie. W przypadku torów w Barcelonie, Włoszech, Wielkiej Brytanii oraz Meksyku podpisanie nowych kontraktów jest kwestią czasu, gdyż podczas tych wyścigów frekwencja zawsze jest znakomita, szczególnie jeśli mówimy o weekendzie na torze Silverstone.

Wraz z popularyzacją sportów motorowych w Holandii za sprawą Maxa Verstappena, o organizacje wyścigu F1 w tym kraju rywalizują dwa obiekty: Assen oraz Zandvoort. Liberty Media wstępnie wyraziła zainteresowanie zorganizowaniem wyścigu w tym kraju, jednak na razie brak jakichkolwiek szczegółów na temat rozmów itp. spraw związanych z organizacją tej rundy.

© 2011-2019 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone