Podsumowanie GP Włoch - Charles Leclerc pisze nowy rozdział w historii Ferrari

Za nami czternasta runda obecnego sezonu, czyli GP Włoch, które tradycyjnie rozgrywane było w świątyni prędkości, czyli torze Monza. Do samego końca nie było wiadomo, kto minie linię mety jako pierwszy, ale ostatecznie był nim kierowca Ferrari Charles Leclerc. Zapraszamy do przeczytania podsumowania minionego weekendu wyścigowego we Włoszech.

Leclerc pisze nowy rozdział

Od dłuższego czasu wiadomo było, że Spa i Monza, to tory, które będą idealnie pasować ekipie z Maranello. Długie proste i szybkie zakręty idealnie współgrały z charakterystyką SF90, co przełożyło się na dwa zwycięstwa z rzędu, które padły łupem monakijskiego kierowcy Ferrari. Zgodnie z zapowiedziami zespół Ferrari podczas swojego domowego wyścigu korzystał z najnowszej specyfikacji swojej jednostki napędowej, która charakteryzowała się większą mocą oraz była mniej paliwożerna.

Leclerc przez cały weekend prezentował bardzo dobre tempo, ale zdaniem samego kierowcy ich wyniki były minimalnie gorsze od tych, które Ferrari osiągało na torze Spa. W tempie kwalifikacyjnym kolejny raz Ferrari nie miało sobie równych. Leclerc sięgnął pewnie po pierwsze pole startowe, ale nie obyło się bez dość sporego zgrzytu wewnątrz ekipy. Podczas ostatniego wyjazdu w trzeciej części kwalifikacji Leclerc miał podciągnąć w swoim cieniu aerodynamicznym Sebastiana Vettela, ale ostatecznie ten plan nie został zrealizowany. W padoku spekulowało się, że było to celowe zagranie Leclerca, który nie chciał pomóc swojemu partnerowi z zespołu. Tuż po kwalifikacjach Mattia Binotto odbył poważną rozmowę ze swoimi kierowcami, którzy w mieszanych humorach opuścili miejsce rozmowy.

W niedziele Leclerc zaprezentował się ze znakomitej strony i fantastycznie wykorzystał potencjał swojej konstrukcji. W czasie wyścigu Leclerc musiał odpierać szaleńcze ataki Lewisa Hamiltona oraz Valtteriego Bottasa, które nie zakończyły się powodzeniem. Walka Monakijczyka z pięciokrotnym mistrzem świata była prowadzona na dużym limicie, ale jak zaznacza sam zainteresowany, jest on zadowolony ze zmiany swojego zachowania na torze, które zostało odmienione po tegorocznym wyścigu w Austrii. Pod koniec wyścigu kolejny raz dały o sobie znać opony, które z każdym kolejnym okrążeniem generowały duży problem z przyczepnością, co chciał wykorzystać Bottas, ale ostatecznie to Leclerc minął linię mety jako pierwszy.

Sebastian Vettel kolejny raz nie zaliczy wyścigu na Monzy do udanych. Po ubiegłorocznej klęsce na tym torze, w tym roku również nie było lepiej. Vettel już w początkowej fazie wyścigu stracił kontrolę nad swoim bolidem w Ascari, a podczas powrotu na tor zawadził lekko o bolid Lance’a Strolla, który również stracił panowanie nad maszyną i wyleciał poza tor. Vettel został ukarany 10-sekundową karą stop-and-go, co już całkowicie zrujnowało wyścig czterokrotnemu mistrzowi świata. Ostatecznie Vettel zajął trzynastą pozycję i z Włoch wyjechał z trzema punktami karnymi. Jeżeli Niemiec otrzyma w tym sezonie kolejne trzy punkty karne, to będzie musiał podczas kolejnego GP odłożyć kask do szafy.

Vettel od dłuższego czasu nie radzi sobie z presją, co powoduje, że popełnia głupie błędy. Głównym czynnikiem takiego stanu rzeczy może być jego partner zespołowy, który w obecnym sezonie bije na głowę wynikami oraz tempem wielokrotnego mistrza świata. Sebastian Vettel był dużym zwolennikiem pozostania w ekipie Kimiego Raikkonena, który praktycznie cały czas krył plecy Niemcowi, a aktualnie sytuacja jest odwrotna i to właśnie Vettel staje się obrońcą Leclerca. Czy czas Vettela w ekipie z Maranello powoli dobiega końca?

Leclerc staje się powoli, a właściwie już stał się liderem ekipy, co widać gołym okiem po tegorocznych wynikach. Na Monzy pojawiła się informacja, że Ferrari szykuje już nową umowę dla Leclerca, która będzie oznaczać kolejną podwyżkę dla młodego kierowcy.

Charles Leclerc - Scuderia Ferrari

Mercedes poczynił lekki postęp w kwestii wydajności

Lewis Hamilton po wyścigu w Belgii apelował do swojego zespołu o natychmiastowe zwiększenie wydajności. Różnica między Ferrari a Mercedesem we Włoszech była zdecydowanie mniejsza, co było zaskoczeniem zarówno dla kierowców Mercedesa, jak i Ferrari.

Przewaga była mniejsza, ale nie na tyle, żeby kierowcy Mercedesa mogli wygrać wyścig, co było bardzo widoczne podczas niedzielnej rywalizacji. Zarówno Hamilton, jak i Bottas w krętych odcinkach toru dochodzili do tylnego skrzydła Leclerca, ale gdy wjeżdżali na proste odcinki, to przewaga Monakijczyka momentalnie wzrastała do bezpiecznego poziomu. Leclerc w krytycznych momentach mógł korzystać z dodatkowej mocy swojego silnika. Lewis Hamilton takiej zgody nie otrzymał, co być może było powodem przegranej rywalizacji.

Mercedes nie wygrał dwóch ostatnich wyścigów, a w Singapurze czeka ich ciężka walka z Red Bullami, które będą bardzo groźne na ulicznym torze. Valtteri Bottas po wyścigu na Monzy powiedział, że nie zamierza się poddać i będzie do samego końca walczył o tytuł mistrzowski. Być może czeka nas zażarty pojedynek wewnątrz ekipy z Brackley, który może zostać zakłócony jedynie przez polecania zespołu, który chętnej może stanąć po stronie Lewisa Hamiltona. Czy Valtteri Bottas powróci do formy z początku sezonu i postawi się swojemu koledze z zespołu? Aktualna strata Bottasa do Hamiltona wynosi 63 punkty, a do końca sezonu pozostało siedem wyścigów. Zapowiada się bardzo ciekawa końcówka bieżącego sezonu.

Cichy weekend w wykonaniu kierowców Red Bulla

W związku z charakterystyką toru Monza ekipa z Milton Keynes postanowiła właśnie podczas tego GP wprowadzić do bolidu Maxa Verstappena nową specyfikację silnika Hondy, co było jednoznaczne z otrzymaniem kary i startem z końca stawki. Holender mimo startu z ostatniej pozycji i początkowych problemach związanych z uszkodzeniem przedniego skrzydła, ostatecznie minął linię mety na ósmej pozycji, co zdaniem samego zainteresowanego było bardzo dobrym rezultatem, patrząc na przebieg niedzielnej rywalizacji.

Albon ukończył wyścig na szóstej pozycji i według statystyk regularnie punktuje przed Maxem Verstappenem. Jest to oczywiście statystyka, na którą trzeba patrzyć z przymrużeniem oka. Młody Tajski kierowca zaliczył dopiero drugi wyścig w barwach Red Bulla, a już jest bardzo mocno przymierzany do tej ekipy na sezon 2020. Dr Helmut Marko zapowiedział w miniony weekend, że decyzja w sprawie obsady drugiego fotela w Red Bullu zostanie podjęta po wyścigu w Austin, a w grze są jedynie kierowcy powiązani z programem Red Bulla, co definitywnie ukróciło spekulacje na temat Hulkenberga.

Max Verstappen narzekał na spadki mocy w swojej najnowszej specyfikacji silnika Hondy. Jak się okazało, problem polegał na wadliwym trybie kwalifikacyjnym, który nadal nie został dopracowany przez japońskiego producenta. Honda zapowiedziała, że czwarta specyfikacja ich jednostki napędowej jest ostatnią tegoroczną poprawką, co za tym idzie Red Bull i Toro Rosso będą rotować częściami z trzech specyfikacji do końca sezonu.

Daniel Ricciardo i Nico Hulkenberg - Renault F1 Team

Renault wykorzystało swój potencjał

Renault, podobnie jak ekipa Ferrari, znakomicie odnajduje się w tym sezonie na szybkich torach, gdzie siła docisku odgrywa drugoplanową rolę. Najlepszym przykładem jest tegoroczne GP Kanady, które było bardzo dobrym weekendem w wykonaniu ekipy z Enstone.

Sobotnie kwalifikacje w idealnym stopniu pokazały pełen potencjał bolidów Renault na torze Monza. Być może czasy Ricciardo i Hulkenberga zostałyby poprawione, gdyby nie wszystkim dobrze znane wydarzenia, które miały miejsce w trzeciej części czasówki. Ostatecznie Daniel Ricciardo zajął piątą pozycję, a Nico Hulkenberg ukończył zmagania na szóstym miejscu. Strata kierowców Renault do czasu Leclerca wynosiła odpowiednio 0.532 oraz 0.742 sekundy.

Niedzielny wyścig był udekorowaniem bardzo dobrego weekendu. Ricciardo ukończył wyścig na czwartej pozycji, a Nico Hulkenberg minął linię mety tuż za Australijczykiem na piątej lokacie. Zespół Renault bardzo potrzebował takiego weekendu, w tym trudnym dla ekipy sezonie. Taki wynik będzie na pewno dużym bodźcem motywacyjnym dla całego zespołu, który pozwoli ekipie z Enstone powrócić do swojej regularnej formy, a być może wkrótce zbliżą się znacząco do czołowej trójki.

Kolejny fatalny weekend w wykonaniu ekipy Haas

Największym negatywnym zaskoczeniem obecnego sezonu nadal pozostaje amerykański zespół Haas, który we Włoszech zaliczył kolejny bardzo nieudany weekend. Kevin Magnussen nie ukończył niedzielnego wyścigu, a Romain Grosjean dotarł do mety na szesnastej pozycji.

Aktualnie zespół Haas zajmuje przedostatnią pozycję wśród konstruktorów i wyprzedzają jedynie ekipę Williams, która na swoim koncie ma na ten moment jeden punkt. Grosjean i Magnussen zgromadzili na ten moment w klasyfikacji konstruktorów dwadzieścia sześć punktów. Dla porównania po ubiegłorocznym GP Włoch ekipa Haas na swoim koncie miała siedemdziesiąt sześć punktów i była piątą siłą wśród konstruktorów.

Obecna sytuacja zespołu Guenthera Steinera nie wygląda za ciekawie. Do końca sezonu pozostało siedem wyścigów, a więc czasu na wprowadzanie radykalnych poprawek nie ma zbyt wiele. Testowanie odmiennych ustawień również nie przyniosło zamierzonych skutków i zespół będzie musiał uznać obecny sezon za totalną porażkę i całe pokłady sił przenieść na prace związane z przyszłoroczną konstrukcją.

Antonio Giovinazzi - Alfa Romeo Racing

Giovinazzi utrzyma swoją posadę na sezon 2020?

Wiele mówiło się po przerwie wakacyjnej o ultimatum, które od zespołu Alfy Romeo otrzymał Antonio Giovinazzi. Według doniesień włoski kierowca miał natychmiast poprawić swoje wyniki. Pierwszy wyścig po przerwie wakacyjnej nie poszedł po myśli kierowcy Alfy, ponieważ rozbił on swój bolid w końcowej fazie wyścigu, co przełożyło się oczywiście na zerowy dorobek punktowy wywieziony z toru Spa. Przed GP Włoch presja na Giovinazzim była podwójna. Mimo to włoski kierowca ukończył wyścig na dziewiątej pozycji i zdobył drugie punkty w tym sezonie.

W padoku toru Monza pojawiła się w miniony weekend ciekawa informacja od ojca Antonio Giovinazziego, który twierdził, że jego syn przedłużył już umowę z zespołem. Jeżeli ta informacja byłaby prawdziwa, to zespół nie miał lepszego miejsca niż Monza na ogłoszenie oficjalnej tej informacji. W związku z brakiem jakichkolwiek informacji zespół nadal analizuje, co dokładnie powinni zrobić przed startem sezonu 2020 oraz który wybór będzie dla nich najlepszy.

Niewykluczone jest oczywiście, że faktycznie Giovinazzi pozostanie w ekipie na kolejny sezon. Wkrótce wszystko powinno się wyjaśnić i wszyscy poznamy kierowcę, który będzie partnerem zespołowym Kimiego Raikkonena w sezonie 2020.

George Russell - ROKiT Williams Racing

Williams zadowolony z weekendu na torze Monza

Dla Williamsa weekend na torze Monza miał być najgorszym w tegorocznym kalendarzu. Jak się później okazało zarówno Robert Kubica, jak i George Russell w dość przychylnych słowach wypowiadali się po zakończeniu niedzielnego wyścigu. Polski kierowca bardzo narzekał na zmianę wyczucia bolidu pomiędzy piątkiem a sobotą, które zupełnie się różniło, co powodowało, że Polak musiał od nowa uczyć się odpowiedniego wyczucia FW42 na torze Monza. George Russell przez cały weekend we Włoszech był w bardzo dobrym nastroju oraz uważał, że zespół wykonał bardzo dobrą pracę przez cały weekend, a ich tempo oraz zachowanie bolidu było lepsze, niż się spodziewali.

Teraz F1 przenosi się do Singapuru, gdzie bolidy Williamsa powinny być bardziej konkurencyjne. Sam George Russell oraz Claire Williams zaznaczają, że będzie to o wiele lepszy weekend niż minione w Belgii oraz Włoszech. Czy faktycznie bolidy Williamsa będą bardziej konkurencyjne na krętym ulicznym torze Singapurze i czy strata do rywali będzie minimalnie mniejsza?

Racing Point wraca na odpowiednie tory

Weekend na torze Monza to kolejny po Belgii, bardzo dobry weekend w wykonaniu kierowców ekipy Racing Point. Zespół Lawrence’a Strolla po przerwie wakacyjnej dokończył wprowadzanie długo wyczekiwanych poprawek, które działają jak na razie zgodnie z planem, ale wydobycie pełnego potencjału jeszcze potrwa.

W niedziele punkty zdobył jedynie Sergio Perez, który ukończył wyścig na siódmej pozycji. Lance Stroll uplasował się na dwunastym miejscu, ale jego pozycja mogła być o wiele wyższa, gdyby nie przygoda z Sebastianem Vettelem, która wykluczyła Kanadyjczyka z walki o solidne punkty.

Zespół Racing Point zarówno w Belgii, jak i Włoszech, prezentował bardzo solidne tempo wyścigowe oraz kwalifikacyjne. Oczywiście jest jeszcze dużo do poprawy w tej kwestii, ale widać, że zespół nabrał wiatru w żagle i zmierza w odpowiednim kierunku.

W Singapurze zespół wprowadzi ostatnie poprawki do swojego pakietu aerodynamicznego, który będzie ostatnią tegorocznej konstrukcji. Po wyścigu w Singapurze zespół wszystkie swoje siły ma skoncentrować na przyszłorocznej konstrukcji, która ma o wiele bardziej konkurencyjna niż tegoroczny bolid.