Podsumowanie GP Singapuru: Zwycięska strategia Ferrari

GP Singapuru ułożyło się idealnie pod dyktando Ferrari, a tak naprawdę to włoska stajnia zrobiła wszystko, by zapewnić sobie podwójne zwycięstwo. Ferrari po raz kolejny udowodniło, że stać ich na zwycięstwo, podobnie jak Sebastiana Vettela, który po raz ostatni wygrał w 2018 roku w GP Belgii. W Singapurze właściwa strategia przyczynia się do świętowania przez Ferrari tryumfu nad Mercedesem.

Po ponad rocznej przerwie Sebastian Vettel odniósł swoje 53. zwycięstwo w karierze. Charles Leclerc wyścig ukończył na drugiej pozycji, choć do pierwszego pit stopu to on był liderem. Prowadził wówczas sekundę nad Hamiltonem oraz trzy i pół sekundy nad Vettelem. Jednak w ostatniej chwili Ferrari zdecydowało się ściągnąć na pit stop gorzej sklasyfikowanego Vettela, dosłownie w zakręcie poprzedzającym zjazd do alei serwisowej.

Ferrari chciało w ten sposób zabezpieczyć się przed Maxem Verstappenem, który zjechał na pit stop na tym samym okrążeniu co Niemiec (19). Wcześniejszy pit stop dał Vettelowi dużą przewagę i sprawił, że stał się nowym liderem wyścigu.

Głównym celem strategii Ferrari było utrzymanie się przed Verstappenem oraz awansowanie przed Hamiltona, jednak zysk czasowy Vettela zaskoczył zespół. Niemiec był bardzo szybki na okrążeniu wyjazdowym i miał czysty tor przed sobą, ponieważ kolejny kierowca znajdował się dziewięć sekund przed nim.

Ferrari nie chciało w pierwszej kolejności ściągnąć Leclerca, ponieważ daliby w ten sposób prowadzenie Mercedesowi, zwłaszcza gdyby doszło do neutralizacji. Poprzez zjazd Vettela, Ferrari zmusiło Mercedesa do pozostania na torze. Ferrari rozważało jednak zamianę między swoimi kierowcami, ale wówczas zespół mógłby stracić szansę na wywalczenie dubletu.

"Musieliśmy ściągnąć Sebastiana jako pierwszego, aby obronić jego pozycję, ponieważ Max Verstappen miał zjeżdżać w tym samym czasie" - powiedział Mattia Binotto, szef zespołu Ferrari. "Była to najlepsza okazja dla Seba, aby wyprzedzić także Hamiltona. Wiedzieliśmy również, że na następnym okrążeniu Charles zjedzie na pit stop, dlatego ważne było, aby nie ściągnąć obu kierowców na tym samym okrążeniu. Podcięcie było bardzo efektywne. Seb pojechał bardzo szybko i dobrze na nowych oponach w tej części wyścigu, dlatego zyskał pozycję i znalazł się przed Charlesem, ale takie są wyścigi."

Z kilku dodatkowych statystyk: było to piąte zwycięstwo Vettela w Singapurze i trzecie z rzędu zwycięstwo Ferrari, czego nie widzieliśmy od 2008 roku, kiedy ekipa z Maranello wygrywała cztery razy z rzędu. Wygrana w Singapurze była równocześnie czternastym tryumfem Vettela dla Ferrari, co plasuje go na trzeciej pozycji w klasyfikacji zwycięzców Ferrari za Michaelem Schumacherem (72) i Nikim Laudą (15).

Mercedes z kolei przegapił najlepszy moment na pierwszy postój. Stratedzy, przytrzymując Hamiltona dłużej na torze, mieli nadzieję, że Brytyjczyk na świeżych oponach będzie w stanie wyprzedzić rywali. Ostatecznie, gdyby Mercedes nie poprosił Bottasa o zwolnienie, Hamilton straciłby kolejne pozycje i spadł za Alexa Albona. Fin otrzymał polecenie by notować czasy na poziomie 1:48.8, dlatego Hamilton utrzymał się przed nim, a Mercedes zapewnił sobie czwartą i piątą pozycję zamiast piątej i szóstej.

Na niekorzyść Mercedesów przemawiały także trzy neutralizacje, ponieważ wydłużyło to żywotność opon konkurencji, która wcześniej zjeżdżała na pit stopy.

Zdecydowanie więcej spodziewano się po zespole Red Bull Racing, jednak szanse na lepszy wynik zostały pogrzebane już w fabryce, gdzie do symulatora podano niewłaściwe dane, dlatego austriacka ekipa nie dysponowała odpowiednimi częściami, a bolidy mocno cierpiały od uderzeń o krawężniki i asfalt.

Zaskakujące było, krótkie bo krótkie, ale prowadzenie w wyścigu przez Antonio Giovinazziego. Ze względu na wolne tempo czołówki i mniejsze różnice między kierowcami, Włoch mógł pojawić się na pierwszej pozycji, gdy czołówka zjechała na wymiany opon. Niemniej jednak ze względu na zbyt długie pozostawienie go na torze, Włoch zaczął tracić tempo. Zespół Alfa Romeo przegapił właściwy moment na pit stop, ponieważ brał pod uwagę ewentualną neutralizację, ale ta przyszła zdecydowanie za późno. Ostatecznie zespół z Hinwil opuścił Singapur z jednym punktem mimo 10-sekundowej kary dla Giovinazziego.

Czwartym najlepszym samochodem w stawce dysponował McLaren, choć Lando Norris nie był w stanie zbliżyć się wystarczająco do Albona z Red Bulla, z kolei Pierre Gasly, finiszujący na mecie za Norrisem, stracił do niego mniej niż sekundę. Wyścig Carlosa Sainza został zaburzony tuż po starcie, kiedy w jego samochód uderzył Nico Hulkenberg i w bolidzie McLarena przebita została opona.

Wyścig w wykonaniu Renault był pełen zwrotów akcji. Hulkenberg tuż po starcie wdał się w incydent, w którym przebił oponę, ale ostatecznie metę przekroczył na dziewiątym miejscu. Pierwszy wyjazd samochodu bezpieczeństwa mocno mu pomógł, ponieważ w korzystnym momencie mógł zjechać po pośrednie opony i utrzymać się w czołowej dziesiątce.

Daniel Ricciardo do wyścigu startował z ostatniej pozycji, ale szybko przebił się o kilka lokat. Niestety w wyniku przebitej opony w końcowej fazie wyścigu, mógł ostatecznie finiszować na czternastym miejscu.

Bez punktów Singapur opuściły ekipy Racing Point, Haas i Williams. Ekipę Racing Point było stać na finisz w punktach, lecz Sergio Perez musiał wycofać się z wyścigu z powodu wycieku oleju, natomiast Lance Stroll zmagał się z przebitą oponą i uszkodzonym nosem, a jego wymiana kosztowała Kanadyjczyka sporo czasu.

Zespół Haas może mówić o sporym pechu, ponieważ każda z neutralizacji nie przemówiła na ich korzyść, a co więcej, do przedniego skrzydła Kevina Magnussena przyczepiła się plastikowa torebka. Od tego momentu wyścig dla Magnussena stał się katastrofą, a ukończył go na ostatniej pozycji.

Romain Grosjean zderzył się z Georgem Russellem podczas walki o pozycję, ale sędziowie określili owe zdarzenie za incydent wyścigowy. Być może gdyby nie ta przygoda, Grosjean mógłby finiszować w punktach, a tak był ostatecznie jedenasty.

Robert Kubica był jedynym kierowcą ekipy Williams, któremu udało się dojechać do mety. Polak zaliczył bardzo dobry start, nawet mimo słabszego tempa podczas pierwszego stintu, był w stanie bronić się przed atakami szybszych rywali. Na ostatnich okrążeniach zdołał wyprzedzić Magnussena i przekroczyć linię mety jako szesnasty.