Podsumowanie GP Niemiec: Za takie wyścigi kochamy F1

Za nami bardzo emocjonujące GP Niemiec, które w znacznym stopniu wynagrodziło kibicom dość monotonne dotychczasowe rundy tegorocznego sezonu. Najlepszy okazał się niespodziewanie Max Verstappen, który dzięki znakomitej strategii zdołał odnieść swoje drugie zwycięstwo w tym sezonie. Drugi linię mety przeciął Sebastian Vettel, który do wyścigu startował z ostatniego pola. Największym zaskoczeniem jest jednak zdobywca najniższego miejsca na podium, a był nim kierowca zespołu Toro Rosso, Daniił Kwiat. Zapraszamy do przeczytania obszernego podsumowania minionego weekendu.

Bardzo nieudany jubileusz dla Mercedesa

Ekipa Mercedesa na swój domowy wyścig postanowiła wprowadzić do swoich bolidów solidne pakiety poprawek, który dotyczyły praktycznie całego bolidu. Wiele mówiło się również, że Mercedes wprowadzi na weekend w Niemczech nowy lżejszy monokok, co byłoby dość rewolucyjnym posunięciem na tym etapie sezonu. Głównym celem większości poprawek było udoskonalenie systemu chłodzenia tegorocznej konstrukcji W10, która cierpi w tym sezonie na dość nadmierne przegrzewanie się, co też można było zauważyć podczas bardzo gorącego wyścigu na Red Bull Ringu.

W sobotnich kwalifikacjach kolejny raz najlepszy okazał się Lewis Hamilton, a jego partner zespołowy musiał ustąpić miejsca Maxowi Verstappenowi i do niedzielnego wyścigu startował z trzeciego pola. Niestety, dla ekipy Mercedesa ich sobotni sukces w kwalifikacjach był ostatnim pozytywnym momentem w czasie minionego weekendu. Niedziela to totalna katastrofa, którą można porównać jedynie do GP Austrii 2018, kiedy to dwóch kierowców Mercedesa nie ukończyło wyścigu.

Niedzielna rywalizacja rozpoczęła się po myśli Lewisa Hamiltona, który utrzymał prowadzenie i stopniowo zaczął odjeżdżać całej stawce. Niestety w późniejszej fazie wyścigu pięciokrotny mistrz świata stał się kolejną ofiarą niedrożnego systemu odprowadzającego wodę, który znajdował się przed wjazdem na prostą startową. W związku z tym Lewis Hamilton stracił panowanie nad swoim bolidem i uderzył o najbliższą bandę, co skutkowało uszkodzeniem przedniego skrzydła oraz podłogi.

Brytyjczyk zdecydował się w dość chaotyczny sposób zjechać do alei serwisowej, co bardzo zaskoczyło mechaników Mercedesa, którzy oczekiwali w boksach Valtteriego Bottasa, a nie Lewisa Hamiltona. W wyniku tego zamieszania dotychczasowy lider wyścigu spędził ponad 50 sekund przed swoim garażem, co jeszcze bardziej pokrzyżowało plany Brytyjczyka na jakąkolwiek większą zdobycz punktową. Ostatecznie Hamilton ukończył wyścig na dziewiątej pozycji (korzystając na karze dla kierowców Alfy Romeo).

Gorzej od Brytyjczyka poradził sobie jeszcze Valtteri Bottas, który w tym momencie nie może pozwolić sobie na jakiekolwiek błędy, a właśnie je popełnia. Cały weekend nie przebiegał po myśli Fina, a sobotnia przegrana w kwalifikacjach z Maxem Verstappenem to było preludium do niedzielnej katastrofy.

W niedzielę również próżno było szukać przebłysków formy Bottasa, a gdy kierowca Mercedesa był pewny miejsca na podium, doszło do kolejnej katastrofy. Pod koniec dramatycznego wyścigu Valtteri stracił panowanie nad tyłem swojego bolidu na wejściu w zakręt numer 1, co zakończyło się dość poważnym rozbiciem bolidu i odpadnięciem z dalszej rywalizacji.

Najlepszym podsumowaniem minionego weekendu w wykonaniu ekipy Mercedesa są słowa Toto Wolffa, który stwierdził krótko: "To był fatalny wyścig. Cały zespół za bardzo skupił się na świętowaniu jubileuszu, a nie na ciężkiej pracy, co skutkowało fatalnym dla nas wyścigiem. Wyciągniemy dużo wniosków po tym weekendzie i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby taka sytuacja już nigdy nie miała miejsca". Czy Mercedes powróci na zwycięską ścieżkę na torze Hungaroring, gdzie zapewne będą panować duże upały? Tego dowiemy się już w najbliższą niedzielę.

Gorzko - słodki wyścig dla Ferrari i Red Bulla

Takim tytułem najlepiej opisać niedzielny wyścig w wykonaniu kierowców zespołu Ferrari oraz Red Bull. Max Verstappen odniósł niespodziewane, ale w pełni zasłużone zwycięstwo, które było możliwe dzięki znakomitej strategii, która wysunęła go na czoło stawki. Świetnym wyścigiem popisał się również Sebastian Vettel, który startował do niedzielnego wyścigu z ostatniego pola, a ostatecznie ukończył go na drugiej pozycji. Bardzo dobry występ Sebastiana Vettela przytrafił się w bardzo dobrym momencie, ponieważ fala krytyki, która ostatnim czasem pojawiała się pod nazwiskiem Vettela, była bardzo duża, a swoim niedzielnym rezultatem Niemiec uciszył sporą grupę krytyków.

Pecha natomiast w GP Niemiec miał Charles Leclerc, który również stał się ofiarą ostatniej części sektora trzeciego i niedrożnego kanału odprowadzającego wodę. Monakijczyk ma w tym sezonie dość dużego pecha, ponieważ kolejny raz jechał po pewne podium, a być może zwycięstwo. Ostatecznie jednak skończyło się na totalnej porażce. Kierowca Ferrari czeka już bardzo długo na odniesienie swojego pierwszego zwycięstwa w F1 i miejmy nadzieje, że ten moment nastanie i to jeszcze w tym sezonie.

Czy weekend w Niemczech będzie dla Pierra Gasly'ego gwoździem do trumny dla jego dalszej kariery w Red Bullu? Wiele na to wskazuje. Zarówno Christian Horner, jak i Dr Helmut Marko upierają się, że skład kierowców Red Bulla nie zmieni się w tym sezonie. Może być w tym dużo prawdy, ale sytuacja na sezon 2020 może, a wręcz na pewno będzie wyglądać zupełnie inaczej. Wiele wskazuje na to, że przygoda francuskiego kierowcy z ekipą Red Bulla zakończy się po obecnym sezonie, a najpoważniejszym kandydatem do zastąpienia Gasly'ego jest aktualnie Daniił Kwiat, który po powrocie do F1 imponuję swoją formą.

Co słychać w drugiej części stawki?

Jeżeli mówimy o drugiej części stawki, to oczywiście trzeba rozpocząć od tematu Daniiła Kwiata, który ukończył wyścig niespodziewanie na najniższym stopniu podium. Ten wynik jest o tyle bardzo dobry i ważny dla Rosjanina, ponieważ w dużym stopniu zbliży go do powrotu do ekipy Red Bulla na sezon 2020. Forma Kwiata po powrocie do F1 jest bardzo imponująca i widać w nim dużą poprawę względem poprzedniego epizodu w królowej sportów motorowych. Pytanie jednak, czy ewentualny powrót do Red Bulla i walka z bardzo mocnym Maxem Verstappenem nie przytłoczą ponownie Daniiła. Czas pokaże.

Na pochwałę zasługuje również partner zespołowy Kwiata - Alexander Albon, który po przejechaniu bardzo dobrego wyścigu ostatecznie uplasował się na szóstej pozycji. Warto zaznaczyć, że tajski kierowca był bardzo bliski zdobycia podium w tym wyścigu, jednak w końcowej fazie rywalizacji popełnił on błąd, który kosztował go utratę historycznego miejsca w czołowej trójce.

Świetnie do panujących zmiennych warunków atmosferycznych na torze przystosowali się w niedzielę Lance Stroll i Carlos Sainz, którzy w pewnym momencie wyścigu podróżowali w ogonie stawki, a ostatecznie ukończyli go odpowiednio na czwartej i piątej pozycji. Ten wynik jest bardzo ważny dla ekipy Racing Point, która od wyścigu w Niemczech rozpoczęła dwuczęściowy proces wprowadzania nowej specyfikacji bolidu. Czwarta pozycja na pewno zadziała motywująco na cały zespół Lawrence'a Strolla i być może jeszcze w tym sezonie namieszają tuż za plecami czołowej trójki.

Kierowcy Alfy Romeo przez większość weekendu maskowali swoje tempo, ale w niedzielę pokazali się z bardzo dobrej strony. Zarówno Giovinazzi, jak i Raikkonen ukończyli wyścig w czołowej dziesiątce, ale przez niedozwolone prace w obszarze sprzęgła sędziowie ukarali kierowców karą czasową, co skutkowało wypadnięciem z czołowej dziesiątki. Szef zespołu zapowiada jednak odwołanie się od tej decyzji, a więc sprawa nadal trwa.

Ciśnienie w ekipie Haas powoli sięga zenitu, a z obecnej sytuacji w tym zespole cieszy się chyba jedynie ekipa Netflixa. Grosjean kolejny raz przez cały weekend ścigał się w ustawieniach z początku sezonu, a Kevin Magnussen korzystał z nowszej konfiguracji. Dane z całego weekendu są dość rozbieżne i ciężko wyciągnąć jakieś poważne wioski, a to wszystko przez zróżnicowaną pogodę, która panowała w miniony weekend nad torem.

Ostatecznie Grosjean ukończył wyścig na siódmej pozycji, a Magnussen uplasował się pozycję niżej. Haas wywiózł zatem z Niemiec bardzo solidne punkty, co w ich obecnej sytuacji jest bardzo ważne i miejmy nadzieję, pozwoli tej ekipie powrócić do naturalnej formy. Pytanie tylko, co z przyszłością Grosjeana w ekipie Haaas. Wiele wskazuje na to, że będzie to ostatni sezon Francuza w tym zespole, a chętnych na jego miejsce nie brakuje.

Wiele przed weekendem w Niemczech mówiło się, że jeżeli kierowcy Williamsa przejadą spokojny wyścig, to w połączeniu z dość obfitym deszczem i pechem innych kierowców ekipa z Grove ma szansę zdobyć pierwszy punkt/punkty w sezonie. Takie wypowiedzi były bardzo ironiczne i chyba nikt nie brał ich na poważnie, patrząc na aktualną formę Williamsa. Cud się jednak stał. Z lekką pomocą sędziów Robert Kubica ukończył wyścig na dziesiątej pozycji, zdobywając tym samym pierwszy punkt dla Williamsa w tym sezonie oraz pierwszy od powrotu do regularnego ścigania. Sytuacja mogła być zupełnie inna, gdyby nie błąd George'a Russella, który w drugiej części wyścigu wypadł z toru i został wyprzedzony przez Roberta Kubicę.

W czasie weekendu kierowcy Williamsa testowali pakiet poprawek. Niestety już od piątku zaczęły pojawiać się problemy, który dotyczyły tych poprawek, przez co Polak, jak i Brytyjczyk nie mogli wykorzystać pełnego potencjału nowych modyfikacji. Koniec końców Williams z Niemiec wyjeżdża z jednym punktem, co dla tej ekipy jest ogromnym sukcesem i motywacją do dalszej ciężkiej pracy.