Formuła 1

Grand Prix Rosji 2019

Nowy format kwalifikacji – za czy przeciw?

W padoku Formuły 1 gorące emocje wzbudzają zmiany w regulaminie technicznym, jakie FIA oraz władze Formuły 1 chcą wcielić w życie wraz z początkiem sezonu 2021. W cieniu tych prac zdaje się jednak pozostawać sezon 2020.

Przyszły sezon będzie jednak wyjątkowy. Będzie on rekordowy pod względem ilości wyścigów cyklu Grand Prix, liczący sobie 22 weekendy wyścigowe, wśród których pojawi się między innymi Grand Prix Wietnamu, na ulicznym torze w Hanoi oraz Grand Prix Holandii, na dobrze znanym sympatykom sportów motorowych torze Zandvoort.

Jednakże przyszły sezon może być przełomowy jeszcze z jednego powodu. Jak już wcześniej informowaliśmy na łamach Motorsport Grand Prix, planowane jest bowiem przeprowadzenie trzech sesji kwalifikacyjnych w nowej formule, planowanej do wprowadzenia w sezonie 2021.

W tej eksperymentalnej formule kwalifikacji trzy sesje kwalifikacyjne zastąpione mają być krótkim wyścigiem sprinterskim. Kolejność na starcie do wyścigu ma być odwrotna do klasyfikacji generalnej mistrzostw świata, natomiast wynik tego wyścigu ma stanowić ustawienie na starcie w niedzielnym wyścigu głównym. Takie rozwiązanie ma na celu uatrakcyjnienie wyścigów. W obecnym kalendarzu mamy bowiem obiekty, takie jak Paul Ricard, na których wyścig w obecnej formule jest de facto procesją, pozbawioną wyprzedzania. Wynika to zarówno z konfiguracji obiektu, jak i specyfikacji opon Pirelli, które kierowcy muszą traktować ostrożnie, aby zminimalizować ilość zjazdów do alei serwisowej.

Gorącym zwolennikiem takiego eksperymentu jest Ross Brown, pełniący rolę przewodniczącego zespołu opracowującego zmiany regulaminowe na sezon 2021. Wielokrotnie podkreślał, że paradygmatem nowych zapisów jest maksymalne zbliżenie do siebie stawki i uczynienie wyścigów bardziej nieprzewidywalnymi.

"Zdajemy sobie sprawę, że obecny format kwalifikacji jest ekscytujący i spektakularny, ale ważne jest, aby to wyścig był najważniejszym wydarzeniem weekendu" - powiedział Ross Brown.

"Bez względu na to, ile przeprowadzimy symulacji, tylko na torze możemy naprawdę ocenić rzeczywistość. Zespoły oraz FIA badają wspólnie możliwość zmiany formatu kilku weekendów w przyszłym sezonie. Ponieważ przepisy techniczne oraz regulamin sportowy nie zmienią się w przyszłym sezonie, jest to doskonała szansa na taki eksperyment."

"Nie podjęto jednak jeszcze żadnych decyzji. Finalizujemy wszystkie szczegóły, ale informacje zwrotne, jakie dostajemy są pozytywne. Rozumiem, że część purystów będzie zaniepokojona, ale jeżeli będziemy się bać przeprowadzić tego typu eksperymenty, przestaniemy się rozwijać. Podobnie jak ma to miejsce z rozwojem samochodów F1 - stojąc w miejscu, cofasz się."

Zespoły Formuły 1 zadeklarowały, że nie będą stawać na drodze FIA, jednakże przypomnijmy, że ostateczna decyzja co do wprowadzenia zmian w trzech, lub nawet czterech weekendach przyszłego sezonu wymagać będzie zgody dziesięciu ekip.

Przychylnego nastroju ekip nie podzielają jednak wszyscy. Sebastian Vettel nazwał ten pomysł głupotą, a urzędujący mistrz świata Lewis Hamilton obawia się, że pomysł ten jest zaledwie zwiastunem wielu wadliwych rozwiązań we wciąż nieopublikowanym regulaminie na sezon 2021.

"Fakt, że próbują odwracać kolejność na starcie pokazuje, że proces decyzyjny nie jest wystarczająco dobry. Dlaczego samochody są cięższe? Nie jest ani dobre dla wyścigów, ani nie poprawia bezpieczeństwa. Jestem zaniepokojony i nie sądzę, aby zmieniły się zapisy, które widziałem na spotkaniu dotyczącym regulaminu na 2021" - stwierdził Hamilton.

Co ciekawe, sceptyczni pozostają także kierowcy środka stawki, którym wyścig kwalifikacyjny dawałby szanse na osiągnięcie doskonałych rezultatów. Romain Grosjean podkreśla, że problem współczesnej Formuły 1 nie leży w formacie weekendu wyścigowego. Francuz wymienił czynniki, jakie stowarzyszenie kierowców Grand Prix (GPDA) uważa za kluczowe.

"Przede wszystkim opony. Dlaczego różnice między samochodami są tak wielkie? Ponieważ opony są tak wrażliwe. To powoduje, że traci się bardzo dużo pieniędzy na zrozumienie pracy opon i ciężko wygospodarować środki na walkę o mistrzostwo. Do tego dochodzi waga samochodu, która jest bardzo związana z niszczeniem opon i wrażliwość aerodynamiczna, nad którą pracuje teraz F1" - powiedział Francuz.

"Uważamy, że wystarczy skupić się na tych czterech punktach. Mistrzostwa nie wymagają żadnych sztuczek. Tenis nie zmieniał się, ponieważ wygrywali Nadal i Federer. Problem jest w tym, że teraz małe zespoły stają z paletką pingpongową do meczu, w którym Nadal trzyma rakietę tenisową" - dodał Grosjean.

Carlos Sainz wypowiadając się w bardzo podobnym tonie podkreślił, że zmiany w Formule 1 muszą mieć charakter organiczny i nie można stosować w niej doraźnych oraz powierzchownych rozwiązań.

"Zanim zmienimy format kwalifikacji, musimy doczekać się Formuły 1, w której stawka jest bardzo ciasna, a samochody są w stanie trzymać się blisko siebie. Kiedy dostaniemy samochody jadące blisko, a cała stawka będzie mieścić się w jednej sekundzie – czego bardzo chcę - może okazać się, że innych zmian nie potrzebujemy."

"Możemy mieć najlepszą Formułę 1 w historii bez zmian kwalifikacji. Dlaczego więc nie skupić się na uczynieniu Formuły 1 taką, jaka powinna być, czyli z wyrównaną stawką, lepszą dystrybucją pieniędzy i samochodami, które mogą trzymać się blisko?" - zapytał hiszpański kierowca McLarena.

Jak widać, kwestia formatu kwalifikacji dzieli padok Formuły 1. Zwolennicy zmian twierdzą, że zagwarantują one nieprzewidywalność wyścigów i zlikwidują dwuklasowy podział (a uwzględniając osiągi samochodu FW42 nawet trzyklasowy) podział stawki. Ponadto nowym elementem strategicznym byłaby ocena ryzyka i korzyści płynących z naciskania w wyścigu sprinterskim, co szczególnie ważne byłoby dla kierowców walczących o mistrzostwo.

Przeciwnicy zmian zauważają z kolei, że odwrócenie stawki uwypukli tylko różnice w osiągach bolidów w oczach kibiców. Przy tak dużych, jak obecnie różnicach w osiągach poszczególnych samochodów, kolejność w wyścigu bardzo szybko powinna odzwierciedlać faktyczny układ sił. Innym problemem jest zużycie jednostek napędowych i części nadwozia. Nawet przy obecnych ograniczeniach, mniejsze zespoły mają kłopoty z przygotowaniem zapasu części zamiennych, które mogą być bardzo potrzebne, po wprowadzeniu wyścigu kwalifikacyjnego.

Zarówno zawodnicy, zespoły jak i kibice muszą teraz czekać do końca października, kiedy to ma zostać opublikowany regulamin techniczny na sezon 2021. Jego publikacja z pewnością odpowie na wiele pytań, jednocześnie jednak stawiając szereg nowych wątpliwości.

© 2011-2019 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone