Norris: Racing Point może być dla nas zagrożeniem

Norris: Racing Point może być dla nas zagrożeniem

Lando Norris uważa, że zespół Racing Point może być najgroźniejszym rywalem McLarena w walce o czwartą pozycję w mistrzostwach świata konstruktorów. Tym bardziej, iż – według niego – konstrukcja MCL35 ma pewne słabe strony.

W ubiegłym sezonie McLaren zdołał pokonać poważny kryzys, jaki trawił zespół przez kilka ostatnich lat. Powrót do dawnej dobrej formy zawdzięcza solidnemu programowi naprawczemu, który pozwolił na nowo zorganizować funkcjonowanie i pracę na wielu płaszczyznach w samym zespole oraz fabryce w Woking. Również szef ekipy Andreas Seidl dołożył sporą cegiełkę do tego sukcesu, a pod jego czujnym okiem obaj kierowcy – Carlos Sainz i Lando Norris otrzymali odpowiednie narzędzia do walki z rywalami. Dzięki temu w sezonie 2019 McLaren stał się czwartą siłą w stawce, wyprzedzając Renault – swojego klienta silnikowego i ówcześnie największego rywala.

Zespół Racing Point nie mógł zaliczyć ubiegłej kampanii do w pełni udanych. Zmagali się z wieloma problemami, zajmując ostatecznie siódme miejsce w końcowej klasyfikacji.

W tym roku zespół zdecydował się na znaczące zmiany, dzięki czemu podczas przedsezonowych testów w Barcelonie, team Lawrence’a Strolla zaskoczył wszystkich nowymi kształtami swojego samochodu. Konstrukcja RP20 okazał się dosyć wierną kopią zeszłorocznego zwycięskiego bolidu Mercedesa W10, a w trakcie obu tur testów wykazywała się dobrą konkurencyjnością.

To może być powodem do zmartwień dla zespołu McLarena, który chce walczyć o obronę czwartego miejsca w klasyfikacji.

Lando Norris ma pewne obawy co do ogólnego tempa, jakim wykazują się bolidy Racing Point i uważa, iż McLaren może pod tym względem z nimi przegrywać.  

Skomentował również tegoroczną konstrukcję MCL35:

„Możliwe, że nie znamy jeszcze prawdziwego potencjału naszego samochodu, jednak na pewno ma on pewne słabe strony, nad którymi musimy solidnie popracować przed pierwszym wyścigiem w Australii. Ogólnie jestem zadowolony z tego, co osiągnęliśmy w trakcie tej zimy, ale nadal się rozwijamy.”

Zapytany o to, czy w tym roku układ sił w środku stawki może ulec jakiejś zmianie, odpowiedział:

„Nie wiem, gdzie są poszczególne ekipy i jak to będzie wyglądać w tym roku. Na pewno jest jeden różowy zespół, który wygląda na bardzo szybki.”

„Nie chcę zbytnio tego komentować. Na pewno wygląda jak Mercedes. Nie wiem, co się kryje za takim pomysłem, więc snucie jakichś domysłów jest niepotrzebne. Myślę jednak, że wykonali bardzo dobrą robotę, niezależnie od tego, co zrobili” – dodał. 

„Są szybcy i podczas testów narzucili niezłe tempo pozostałym ekipom ze środka stawki, ale nie jest do końca pewne to, że w Australii nadal będą tak mocni.”

Wierzy jednak, że do rozpoczęcia sezonu wszystko może się jeszcze zmienić i dodaje:

„Tak, jako zespół mamy jeszcze trochę do zrobienia, żeby ich dogonić, jednak Australia będzie zupełnie inną historią.”