Niepewna przyszłość zespołu Haas

Niepewna przyszłość zespołu Haas

Właściciel ekipy Gene Haas nie jest pewny, co do przyszłości swojego zespołu w Formule 1, a ostateczną decyzję w tej sprawie zamierza podjąć w pierwszej połowie nadchodzącego sezonu.

Haas niejednokrotnie zapewniał, że chce pozostać w Formule 1, ale tylko pod warunkiem, jeśli jego zespół będzie mógł stanowić poważną konkurencję dla pozostałych ekip. Amerykanin ma jednak wątpliwości, co do kontynuowania przygody z F1, a jego wielką obawą są olbrzymie koszty, jakie zostaną narzucone mniejszym zespołom w świetle nowych przepisów, wchodzących w życie w 2021 roku.

Stwierdził również, że musi poważnie przemyśleć dalsze poczynania i inwestycje w ten sport.

„Po prostu czekam na początek i rozwój tego sezonu. Jeśli okaże się, że będzie to kolejny zły rok, pozostanie w Formule 1 nie będzie korzystne. Zobaczymy jak rozwinie się nasza sytuacja, ocenimy i dopiero wtedy zdecydujemy, czy zostajemy” – powiedział Haas w wywiadzie dla serwisu Motorsport.

„Nie twierdzę jednak, że nie wrócimy. Ale wszystko musi zostać należycie ocenione. Zaangażowanie się na kolejnych pięć lat to jednak duża sprawa” – dodał.

Gene Haas przyznał również, że stworzenie zespołu F1 przyniosło wiele korzyści jego pozostałym działalnościom: „To było naprawdę pomocne. Dzięki temu zyskaliśmy duże uznanie na rynku europejskim, a także azjatyckim. Wielu naszych klientów miało okazję oglądać wyścigi. To się nam naprawdę udało.”

Martwią go jednak przepisy obowiązujące w świecie F1 od 2021 roku.

„W kontekście nowych przepisów, pojawia się ważne pytanie: ile to będzie kosztować? Nowy regulamin to naprawdę wielka zmiana dla Formuły 1 i należy się poważnie zastanowić, czy warto. Wiem, że jest wielu zwolenników nowych przepisów, ale są one jednak dosyć kosztowne.”

Nowe regulacje obejmują również limity wydatków zespołów, które mają za zadanie zniwelować różnicę pomiędzy bogatszymi a mniej zasobnymi zespołami. Pomimo tego, Gene Haas nie dostrzega u siebie malejących kosztów i wciąż jest sceptycznie nastawiony.

„Z finansowego punktu widzenia, inwestycja ta nie jest opłacalna. Model biznesowy nie faworyzuje mniejszych zespołów. Każdy wie, jak rozdzielane są pieniądze: 70 procent trafia do trzech najlepszych ekip, a pozostali muszą podzielić się resztą. To nie jest dobre z punktu widzenia ekonomii. W przypadku naszego zespołu, dostajemy jedną trzecią tego, co zainwestujemy.”

W tym roku rywalizacja w środku stawki może być bardzo wyrównana. Haas stoi zatem przed obliczem wielu ciężkich walk o jak najlepsze pozycje, ale jak twierdzi jego właściciel, wciąż mają szanse na dobre wyniki.

„Nasz samochód [podczas testów] z pewnością nie był najszybszy. Jesteśmy w środku stawki, a jeszcze kilka lat temu, te ekipy dzieliło 5 sekund. W tym roku są to dwie sekundy lub mniej. Myślę, że jedyną dobrą wiadomością było to, że byliśmy niewiele wolniejsi od Ferrari. Tyle, że oni nie byli na czele stawki każdego dnia.”

„[Formuła 1] to wyzwanie i trudny sport. Bardzo kosztowny i czasochłonny, a rywalizujące ze sobą zespoły, są pod dużą presją. Udział w nim jest opłacalny tylko dla pierwszej czwórki, piątki” – zakończył Haas.