Formuła 1

Carlos Sainz - McLaren F1 Team

McLaren bez punktów w Meksyku. Zespół liczy na poprawę w USA

Jednym z największych rozczarowań minionego weekendu w Meksyku jest bez wątpienia zespół McLaren. Ekipa z Woking opuszcza tor Autodromo Hermanos Rodriguez z zerowym dorobkiem punktowym.

Tegoroczna konstrukcja McLarena najlepiej czuje się na bardzo technicznych torach. Charakterystyka obiektu w Meksyku oraz specyficzne warunki panujące na torze nie napawały brytyjskiego zespołu wielkim optymizmem przed rozpoczęciem weekendu. Mimo tego Carlos Sainz i Lando Norris ukończyli sobotnią czasówkę na odpowiednio siódmej i ósmej pozycji. Taki wynik zwiastował walkę o solidne punkty w niedzielnym wyścigu.

Ostatecznie wyścig to jedna wielka seria niepowodzeń, która prześladuje kierowców zespołu od zakończenia przerwy wakacyjnej. Po starcie Norris i Sainz byli uwikłani w bezpośrednią walkę z kierowcami Mercedesa, którą przy odrobinie szczęścia i wyrachowania wyścigowego udało się wygrać. Późniejsza część wyścigu nie wyglądała już jednak tak kolorowo. Podczas postoju Lando Norrisa w boksie doszło do niedokręcania przedniego lewego koła, co skutkowało gigantyczną stratą. Młody Brytyjczyk powrócił do rywalizacji, ale po kilkunastu okrążeniach zespół postanowił wycofać Norrisa z dalszej rywalizacji. Carlos Sainz po założeniu twardych opon zmagał się z dużymi problemami na torze, co skutkowało ukończeniem wyścigu na trzynastej pozycji.

"To był bardzo zły i frustrujący dzień dla całego naszego zespołu" - przyznał Carlos Sainz.

"Podczas sobotnich kwalifikacji wykręciliśmy dobry wynik, który zwiastował kolejny świetny wyścig. Niestety tak się nie stało. Wraz z Lando mieliśmy dobry start. Udało mi się awansować na bardzo wysoką czwartą pozycję i wszystko zmierzało w dobrym kierunku, do czasu, gdy pojawiłem się w alei serwisowej i założyłem twarde opony."

"Twarda mieszanka zrujnowała mój wyścig. Musimy dokładnie przeanalizować, co spowodowało naszą bardzo słabą dyspozycję na tych oponach."

"Już za kilka dni będziemy ścigać się w Austin i nie wyobrażam sobie powtórki z Meksyku. Musimy dokładnie zbadać przyczynę naszych problemów, co pozwoli wrócić o wiele silniejszym w USA."

Podobnie po wyścigu wypowiadał się Lando Norris, który również popisał się dobrym startem i pokonał na samym początku kierowców Red Bulla oraz Valtteriego Bottasa.

"Miałem świetny start" - powiedział po zakończeniu rywalizacji Lando Norris. "Już na samym początku udało mi się przedostać przed bolidy Red Bulla oraz Valtteriego Bottasa. Moje tempo wyścigowe było bardzo dobre, co zwiastowało dobry wynik, którego ostatecznie nie udało się osiągnąć. To przykre, ale taki jest sport. Muszę się z tym pogodzić i iść do przodu. Już za tydzień szansa na poprawę i zdobycie kolejnych dużych punktów."

"Po wizycie u mechaników miałem odczucia, że moje koło jest poluzowane. Moje obawy się potwierdziły i zespół przez radio natychmiast kazał mi się zatrzymać. Mimo problemów powróciłem na tor, ale wkrótce zdecydowaliśmy się wycofać z dalszej rywalizacji. Nie mieliśmy szans z nikim walczyć, ponieważ nasza strata była zbyt duża" - podsumował Brytyjczyk.

Szef zespołu Andreas Seidl już zapowiedział dokładną analizę całego weekendu w Meksyku, która ma na celu wyeliminowanie podobnych sytuacji w przyszłości. Niemiec zaznaczył również, że weekend w Austin powinien w stu procentach zrekompensować słaby wyścig McLarena w Meksyku. Ekipa z Woking uniknęła również kary za wypuszczenie swojego kierowcy z niedokręconym kołem.

© 2011-2019 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone