Formuła 1

Miami

Kolejne opóźnienia w organizacji GP Miami Formuły 1

Przyszłość Grand Prix Miami Formuły 1 nadal stoi pod znakiem zapytania i wygląda na to, że nic w najbliższym czasie nie zostaje wyjaśnione. Wyścig miał dołączyć do kalendarza sportu w przyszłym roku, lecz lokalni ustawodawcy opóźnili głosowanie w sprawie zielonego światła dla wspomnianego Grand Prix.

Początkowo, według planów, wyścig miał zostać zorganizowany już w 2019 roku, lecz mieszkańcy skarżyli się na przebieg trasy toru, który obejmował ulice miasta Miami.

W czerwcu ubiegłego roku, grupa mieszkańców Bayfront Park sprzeciwiła się układowi toru, który miał biec wzdłuż Biscayne Boulevard, przechodząc do Bayfront Park.

W lipcu Sean Bratches wstrzymał negocjacje, dodając jednak, że w porozumieniu z władzami Miami, odłoży podpisanie umowy na późniejszy termin, aby wyścig w sezonie 2020 mógł dojść do skutku.

Pod koniec września miało odbyć się głosowanie nad zatwierdzeniem wyścigu i jego organizatora, Stephena Rossa, ale zostało ono odroczone na czas nieokreślony.

Zachowano wówczas sześciomiesięczny okres, w którym mogło dojść do ponownego głosowania i wreszcie 28 marca doszło do spotkania, choć było to tuż przed upływającym terminem.

Wynik został ujawniony w protokole spotkania i jak się okazuje, doszło do kolejnego opóźnienia, ponieważ głosowanie zostało odroczone na posiedzenie Komisji Planowania i Zagospodarowania Przestrzennego na 23 maja.

Zatem szanse na organizację GP Miami w 2020 roku maleją, gdyż od podpisania umowy do przeprowadzenia wyścigu mija zazwyczaj ponad rok.

Liberty Media nie ukrywa, że celuje w takie miasta jak Nowy Jork czy Las Vegas, w których chcieliby wzbudzić zainteresowanie Formułą 1.

Pod uwagę należy brać także fakt, że w 2020 roku wygaśnie umowa aż pięciu organizatorom grand prix. Zagrożone są Wielka Brytania, Niemcy, Włochy, Meksyk czy Hiszpania, a w wyniku wysokich opłat za hosting, niektórzy organizatorzy przymierzają się do opuszczenia Formuły 1.

W kuluarach mówi się jednak o rzekomym korzystnym położeniu Miami. Zazwyczaj koszty generowane przez grand prix pokrywane są przez organizatora oraz poprzez sprzedaż biletów, a opłatę za hosting uiszcza rząd, ponieważ wyścig promuje ich kraj. W przypadku Miami zamiast obarczać organizatora kosztami, ryzykiem, ale także nagrodą, zostałoby to rozdzielone pomiędzy Liberty i Rossa.

Jednak czy Liberty nie będzie w ten sposób zmuszone do zapewnienia podobnych warunków pozostałym promotorom, aby zatrzymać ich w Formule 1?

Źródło: independent.co.uk
© 2011-2019 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone