Formuła 1

Sebastian Vettel i Charles Leclerc - Scuderia Ferrari

Hiszpania obnażyła problemy Ferrari?

Początek sezonu 2019 upływa pod znakiem całkowitej dominacji fabrycznego zespołu Mercedesa. Niemiecka ekipa ustanowiła nowy rekord zdobywając w Barcelonie piąty dublet, poprawiając wyczyn kierowców zespołu Williams, którzy w sezonie 1993 zdobyli trzy dublety.

Zupełnie inaczej zdawała się rysować sytuacja podczas przedsezonowych testów, podczas których Mercedes pozostawał w cieniu fenomenalnego tempa ekipy z Maranello. Tym czasem to niemiecka ekipa ma obecnie 96 punktów przewagi w klasyfikacji konstruktorów, co nakazuje z niepokojem patrzeć na losy walki o tytuł w obecnym sezonie.

Gdzie jednak należy upatrywać przyczyn niedyspozycji Scuderii Ferrari? W pierwszej kolejności w oczy rzuca się różnica w zachowaniu bolidów W10 oraz SF-90 w zakrętach i na prostych. Bolid Mercedesa jest wyraźnie wolniejszy na prostych, jednak nadrabia to prędkością w zakrętach. Wyraźnie pokazują to dotychczasowe wyścigi. W Australii, gdzie na ulicznym torze Albert Park brak jest długich prostych Ferrari wyraźnie ustępowało nie tylko Mercedesowi, ale także Red Bullowi. Inaczej sytuacja wyglądała w Bahrajnie, Chinach i Azerbejdżanie. Na tych obiektach czasy uzyskiwane przez kierowców włoskiej ekipy stawiały ich na czele stawki.

Ostatecznie problemy Ferrari wyszły na jaw podczas weekendu wyścigowego w Hiszpanii. Sesja kwalifikacyjna do niedzielnego wyścigu minęła pod znakiem kosmicznego tempa Valtteriego Bottasa. Fiński kierowca uzyskał czas 1:15.406 który był o 0.886 sekundy lepszy od czasu Sebastiana Vettela. Ta różnica w czasach była szokująca, jeżeli porównać czasy uzyskane w lutym przez te ekipy na tym samym torze.

Podczas testów najlepszy czas uzyskany przez Ferrari wynosił 1:16.221 natomiast Mercedes tracił do nich zaledwie trzy tysięczne sekundy (1:16.224). O ile podczas kwalifikacji Mercedes znacznie poprawił swoje tempo względem zimowych testów, zespół Ferrari nie mógł nawet zbliżyć się do swojego zimowego rezultatu zatrzymując się na czasie 1:16.272.

Podsumowanie międzyczasów z poszczególnych sektorów potwierdza, że bolid Ferrari traci znaczną ilość czasu w krętych sekcjach toru. Podczas kwalifikacji Ferrari było o 0.204 sekundy szybsze niż Mercedes w pierwszym sektorze, ale straciło trzy dziesiąte sekundy w środkowej części toru oraz niemal sześć dziesiątych sekundy w trzecim sektorze.

Jeszcze bardziej przytłaczająco wygląda analiza najszybszych okrążeń kwalifikacyjnych obu samochodów. SF-90 był wolniejszy od W10 w 14 z 16 zakrętów. Dwa zakręty w których czerwony bolid był szybszy, to 9 oraz 16 które są łukami pokonywanymi z pełnym gazem. Najgorzej wypadał tutaj zakręt numer 10, w którym Vettel tracił niemal dwie dziesiąte sekundy do Bottasa. Drugim krytycznym punktem okazał się zakręt numer 13 kosztujący Niemca kolejną jedną dziesiątą sekundy.

Barcelona wyraźnie pokazała, że bolid Ferrari wytwarza bardzo mały opór w porównaniu z rywalami. W połączeniu z bardzo dobrym silnikiem Ferrari może liczyć na najwyższą prędkość na każdej prostej. Problemem nie jest tutaj moc silnika. Prędkość wejścia w zakręt w przypadku Ferrari jest dobra, samochód jest stosunkowo stabilny w strefach hamowania, ale różnica staje się ogromna przy dodaniu gazu. W10 może przenosić większą prędkość przez zakręty, a jego przyczepność nie ma sobie równych. W ekstremalnie wolnych zakrętach, takich jak szykana lub zakręt 10 oraz w długich zakrętach, takich jak zakręt 4 w Barcelonie, W10 jest poza zasięgiem SF-90. Przykładem mogą być pierwsze zakręty toru pod Barceloną. Vettel zdobył dwie dziesiąte sekundy na prostej startowej i strefie hamowania do pierwszego zakrętu, jednak gdy tylko Bottas otworzył przepustnicę Mercedes natychmiast zyskał jedną dziesiątą sekundy w zakręcie 2 i 3.

Sebastian Vettel stwierdził, że zespół świadom jest tych problemów, które nawet z pozycji widzów łatwo obserwować z zadziwiającą regularnością.

"Nie pierwszy raz tracimy, a także nie drugi i trzeci. Jest to konsekwentny trend niezależnie od warunków, słońca, chmur, opon i mieszanek itd. Jest trochę więcej do zrozumienia, ale gdybyśmy mieli rozwiązanie, na pewno byłoby to już w samochodzie."

Szef zespołu Mattia Binotto chwalił swoją ekipę za przygotowane poprawki, które działały tak, jak oczekiwali inżynierowie. Przyznał jednak, że ich samochód nadal ma wady.

"Poprawki, które wprowadziliśmy do Barcelony, zarówno na przednim skrzydle, jak i w silniku, działały dobrze i jesteśmy z nich zadowoleni, ale okazały się niewystarczające. Teraz musimy analizować i myśleć o tym, co nie działa."

"Na dzień dzisiejszy nie sądzę, abyśmy mieli precyzyjną odpowiedź. Sądzę, że prędkość jest wystarczająco dobra, ale z pewnością mamy pewne słabości w samochodzie, które zostały wyróżnione w ten weekend."

© 2011-2019 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone