Formuła 1

Brendon Hartley

Hartley opuszcza Formułę 1 z podniesioną głową i niedokończonymi sprawami

Brendon Hartley, który po sezonie 2018 stracił miejsce w zespole Toro Rosso na rzecz Alexandra Albona przyznał, że ma "niedokończony interes" w Formule 1.

Jego przyszłość w F1 stała pod dużym znakiem zapytania, czego powodem było brak potwierdzenia przez zespół Toro Rosso obsady drugiego fotela wyścigowego na sezon 2019.

Ekipa z Faenzy po wakacyjnej przerwie oznajmiła, że do rywalizacji w F1 powróci Daniił Kwiat, jednak nie ujawniła, kto będzie partnerem zespołowym Rosjanina, dając do zrozumienia, że Nowozelandczyk może zostać porzucony na rzecz innego kierowcy, choć pojawiło się wiele niejasności.

Po zakończonym tegorocznym sezonie wyścigowym zespół Toro Rosso potwierdził, że miejsce Hartleya w kokpicie bolidu STR zajmie Alexander Albon, który był bliski startów w Formule E z zespołem Nissan.

Dla Hartleya sezon 2018 okazał się bardzo ciężki, jednak Nowozelandczyk zdołał osiągnąć bardzo dobry rezultat podczas Grand Prix Japonii, gdzie minął linię mety na szóstej lokacie. Były kierowca Toro Rosso przyczynił się także do przyspieszenia rozwoju silników Hondy, przez co został pochwalony przez japońskiego producenta.

Nowozelandczyk w krótkim oświadczeniu przyznał, że wyjechał z Abu Zabi z podniesioną głową, jednak w jego odczuciu nadal pozostają niedokończone interesy w Formule 1.

"W niedzielę opuściłem tor z podniesioną głową" - napisał Hartley na swoim koncie Twitterowym. "Jestem bardzo dumny z mojej historii i mojej dotychczasowej podróży, jednak pozostało mi poczucie, że mam niedokończony interes w Formule 1. Na razie zostało to wstrzymane."

"Miałem kilka problemów, jednak mocno wierzę, że trudne sytuacje sprawiają, że jesteś silniejszy. Pomocą dla mnie jest także świetna załoga z Nowej Zelandii, przyjaciele, rodzina i żona."

"Chciałbym również podziękować mojemu trenerowi Richowi i wszystkim pracownikom Toro Rosso, którzy stali u mojego boku i pracowali w tym sezonie, całemu zespołowi inżynierów, mechanikom, dziale marketingu, PR, logistyce, zespołom hotelarskim, pracownikom fabryki i oczywiście wszystkim w Honda Racing."

"Naprawdę doceniam wsparcie, jakie otrzymałem od fanów na całym świecie w tym roku. Wciąż mam wiele stron do napisania w mojej historii i wykorzystam okazję w następnym rozdziale" - dodał Nowozelandczyk.

Starty Hartleya w sezonie 2019 nie są jednak jasne, a sam kierowca nie potwierdził, czy i gdzie będzie rywalizował w przyszłym roku.

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone