GP Australii 2020 – Zapowiedź pierwszej rundy sezonu

GP Australii 2020 – Zapowiedź pierwszej rundy sezonu

Ogólnoświatowe media prześcigają się w masowym produkowaniu informacji na temat choroby, która dziesiątkuje zasoby makaronu, kaszy oraz papieru toaletowego w sklepach. W tych trudnych czasach Formuła 1 szykuje się do inauguracji sezonu, czyli do Grand Prix Australii. Ciągle czekamy również na informację, czy runda ta w ogóle się odbędzie - w Melbourne trwa dezinformacyjny chaos, choć od pierwszego treningu dzielą nas niespełna cztery godziny.

Jeszcze kilka dni temu spekulowano na temat tego czy wyścig na torze Albert Park w ogóle się odbędzie. Najpierw pojawiły się pogłoski dotyczące zakazu wjazdu do Australii obywateli Włoch oraz osób przebywających w ostatnim czasie na terenie tego kraju, a dodatkowo chwilę później to same Włochy uczyniły kilka swoich prowincji strefami zamkniętymi. Chociaż brzmi to jak scenariusz drugiego sezonu netflixowego serialu „Chernobyl”, cała sytuacja wcale nie odbije się tak szeroko na światku F1, a przynajmniej nie w kontekście Grand Prix Australii.

Wszystkie ekipy, nawet te pochodzące z Włoch. rozstawiają się już w garażach, większość kierowców korzysta z atrakcji Melbourne oraz okolic, a australijscy kibice wierzą, że ich lokalny idol Daniel Ricciardo, zaliczy w tym roku dużo bardziej udaną inaugurację sezonu. W zeszłym roku trzydziestolatek z Perth debiutował w barwach ekipy Reanult w swoim domowym wyścigu, jednak tak naprawdę rywalizacja skończyła się dla niego już po kilkuset metrach, po tym jak Ricciardo roztrzaskał swoje przednie skrzydło przy bardzo odważnej próbie poszerzenia limitów prostej startowej.

Malowniczy tor Albert Park jest jednym z ponad dwudziestu obiektów wyścigowych w Australii, które kiedykolwiek gościły rundy z serii Grand Prix. Formuła 1 gościła tam jeszcze w latach dwudziestych ubiegłego wieku, prawie trzy dekady przed tym jak oficjalnie została ochrzczona królową sportów motorowych. Oficjalnie pod nazwą Grand Prix Australii, wyścig dołączył do kalendarza F1 w 1985 roku, a więc będzie to już 36. runda rozgrywana na Antypodach.  

Rekord wygranych należy do Michaela Schumachera, który w GP Australii tryumfował czterokrotnie. W najbliższy weekend ten rezultat zrównać może jedynie Sebastian Vettel, który wraz z Jensonem Buttonem wygrywał tutaj trzykrotnie. Pod względem klasyfikacji zespołów zdecydowanie dominuje pochodząca z leżącej nieopodal Nowej Zelandii, ekipa McLarena. Brytyjski team z nowozelandzkimi korzeniami aż 11 razy gwarantował swoim kierowcom najszybsze auto właśnie na tę rundę.

W erze hybrydowej najwięcej szczęścia mieli tu kierowcy Mercedesa, który w Australii zwyciężali czterokrotnie. W 2017 oraz 2018 roku tryumfował tu Sebastian Vettel, pomimo tego, że z Pole Position startował Lewis Hamilton. Sześciokrotny mistrz świata nie miał tu szczęścia także w 2018, 2016 oraz 2014 roku. Za każdym razem w erze hybrydowej Brytyjczyk zdobywał w Australii Pole Position, a tylko raz, w 2015 roku, udało mu się ukończyć wyścig na pierwszej pozycji. Łącznie Lewis może pochwalić się zdobyciem ośmiu startów z Pole Position, wygraniem dwóch wyścigów oraz aż dziewięcioma podiami.

Zmodernizowany tor uliczny Albert Park w Melbourne gości F1 na stałe od 1996 roku, wcześniej wyścigi odbywały się tu dwukrotnie: w 1953 oraz 1956 roku. Obiekt liczy 16 zakrętów oraz dokładnie 5303 m długości. Rekord okrążenia uzyskany podczas kwalifikacji należy do Hamiltona, któremu udało się pokonać kółko toru Albert Park w czasie 1:20;486. Rekord uzyskany podczas wyścigu znajduje się jednak nadal na koncie Michaela Schumachera. Najbardziej utytułowany kierowca F1 w 2004 roku pokonał okrążenie w czasie 1:24;125. Michael zrobił to prowadząc legendarne Ferrari F2004, którym wywalczył swój ostatni tytuł mistrzowski w 2004 roku.

Przedsezonowe testy pokazały jasno, że w tym roku największe szanse na zwycięstwo w Australii będą miały najprawdopodobniej Mercedesy. Statystyka wskazuje na to, że z Pole Position musi wystartować Lewis Hamilton, jednak o zwycięstwo stoczy on bardzo ciężki pojedynek z Valtterim Bottasem. Albert Park jest zmodernizowanym obiektem ulicznym, jednak mimo wszystko wydaje się, że znacznie bliżej mu do „standardowych” obiektów wyścigowych niż np. równie „ulicznej” Kanadzie. Nic nie wskazuje na to żebyśmy spodziewali się opadów deszczu, jednak jeśli jakimś cudem miałoby się tak stać, to mogłoby dojść do dodatkowego przetasowania w stawce.

Kto będzie w stanie zagrozić Mercedesom? Zdecydowanie nie można lekceważyć Ferrari, które pomimo wcale nie najszybszych konstrukcji, potrafiło tutaj zaskakiwać, czego dowodem są zwycięstwa Sebastiana Vettela w latach 2017 oraz 2018. Warto z pewnością zwrócić uwagę na Daniela Ricciardo, bohatera lokalnej publiczności, który może być dodatkowo zmotywowany po zeszłorocznej porażce. Ponadto, ekipa Renault pokaże w Australii nowe malowanie wraz z logo swojego najnowszego sponsora. W ostatnich latach bardzo szybkie, zwłaszcza patrząc na tempo w krótkich przejazdach, były tutaj bolidy Haasa. Jeśli w tym roku uda się uniknąć wpadek przy pitstopach, amerykański zespół może powalczyć o swoje pierwsze punkty już w pierwszej rundzie sezonu 2020. Na koniec McLaren, który zdecydowanie przyspiesza i również będzie od samego początku sezonu stanąć na czele „grupy pościgowej” przed Renault i Haasem.

Moim zdaniem w tym roku spodziewać się możemy jednak czarnego konia, a tak naprawdę pary takich koni, z których żaden wcale nie jest czarny. Jednym z nich będzie coraz mocniejszy Red Bull, który pokazał się z bardzo dobrej strony na testach. Tutaj zdecydowanie warto obserwować Maxa Verstappena, który nie powinien startować niżej niż z drugiego rzędu, a może nawet bić się o Pole Position z Hamiltonem i Verstappenem. Drugim czarnym, a właściwie różowym koniem będzie Racing Point z Sergio Perezem na czele. Jeśli faktycznie jest to żywcem zaadoptowany bolid Mercedesa z 2019 roku, w drugim lub trzecim rzędzie na starcie możemy spodziewać się przynajmniej jednego różowego bolid – tutaj upatrywałbym raczej o wiele bardziej doświadczonego Sergio Pereza.

Grand Prix Australii zapowiada się niesamowicie emocjonująco i miejmy nadzieję, że frajda płynąca z inauguracji sezonu 2020 nie zostanie w żaden sposób zaburzona przez kolejne informacje dotyczące koronawirusa, który już teraz skomplikował kolejną rundę F1, czyli GP Bahrajnu.

Harmonogram Grand Prix Australii 2020:

Piątek 13 marca:

  • 2:00 - Pierwszy trening
  • 6:00 - Drugi trening

Sobota 14 marca:

  • 4:00 - Trzeci trening
  • 7:00 - Kwalifikacje

Niedziela 15 marca:

  • 6:10 - Wyścig