Formuła 1

GP Austrii 2018

Czy Liberty Media i zespoły F1 osiągną porozumienie w sprawie nowego Concorde Agreement?

Liberty Media w 2017 roku przejęło Formułę 1 za 4.6 mld dolarów, umieszczając ją na giełdzie Nasdaq z oznacznikiem FWONK. Firma posiadła prawa handlowe do F1 do 2110 roku, jednak w sporcie istnieją oddzielne umowy dwustronne, określające warunki handlowe zespołów. Zobowiązują one także zespoły do ścigania się w F1, ale co najważniejsze, wygasają z końcem przyszłego roku.

Oznacza to, że Liberty ma niecałe dwa lata gwarantowanych przychodów z F1, ale ze względu na aktualny podział nagród pieniężnych - niekorzystny dla mniejszych stajni - nie ma pewności, że wszystkie aktualne ekipy będą gotowe, aby w F1 pozostać.

Jak podaje Forbes, zeszłoroczne nagrody pieniężne F1 wyniosły 913 milionów dolarów. Według szacunków, 49,3% z nich trafia do trzech największych ekip, czyli Mercedesa, Red Bull Racing i Ferrari.

Pozostałe zespoły są bardziej narażone na upadłość, jak miało to miejsce dla przykładu rok temu z Force India. Z pomocą przyszło im konsorcjum Lawrence'a Strolla, ale nie wszystkie ekipy mogą mieć tyle szczęścia. Dlatego, aby uniknąć po raz kolejny takiej sytuacji, Liberty Media zamierza wprowadzić bardziej równomierny podział nagród.

Według danych Forbes roczne wydatki czołowych zespołów przekraczają 300 mln dolarów. Nagłe obcięcie przychodów z nagród spowodowałoby powstanie dużej dziury w ich budżetach, dlatego Liberty zamierza w sposób schodkowy wprowadzać limit wydatków - w 2021 200 mln dolarów, a dwa lata później 150 mln dolarów. Takie rozwiązanie nie wpłynie negatywnie na większe zespoły, a powinno przyczynić się do poprawy widowiska na torze.

Ograniczenie wydatków może jednak bardziej odbić się na ekipach niż utrata dochodów. Jedynie ograniczony budżet hamuje zespoły przed dalszym rozwijaniem auta i jeszcze bardziej zaciętą walką o zwycięstwo. Zmniejszony pułap budżetu mógłby niestety przyczynić się do masowych zwolnień, a najlepsze zespoły zatrudniają nawet ponad 1000 osób.

Aktualna umowa Concorde Agreement upływa z końcem 2020 roku, dlatego Liberty Media zamierza wprowadzić zmiany do Formuły 1 w 2021 roku. Niemniej jednak obecna umowa zawiera przepis umożliwiający przedłużenie jej do 2030 roku, ale na takich samych zasadach jak obecne. Ostateczne przepisy nie zostały jeszcze sfinalizowane, a termin upływa w czerwcu. Do tego momentu zespoły Formuły 1 nie będą w stanie określić swoich budżetów, co tym bardziej utrudnia im zawarcie nowej umowy handlowej.

Dlatego Ferrari, Mercedes i Red Bull Racing grożą, że mogą odejść z Formuły 1. Ta niepewność przyczyniła się do obniżenia akcji FWONK. W ciągu ostatniego pół roku ich wartość spadła o 11,4%.

Po dwóch latach Liberty Media nadal nie udało się uzyskać potwierdzenia od zespołów, co prowadzi do narastającego napięcia.

Z jednej strony Liberty nie zna decyzji zespołów, a te nie znają szczegółów nowych przepisów i nie wiedzą czy ich przyszłość będzie bezpieczna. A jak wiadomo, dotychczasowe wyniki nie stanowią gwarancji dla przyszłych.

Na początku tygodnia Christian Horner wypowiedział się na temat sposobu postępowania dyrektora generalnego Formuły 1.

"W pewnym momencie będzie musiał podjąć decyzję. Bernie Ecclestone był pewnego rodzaju dyktatorem i właśnie tego potrzebuje ten sport. Nie można oczekiwać, że zespoły uzgodnią cokolwiek między sobą. Każdy myśli o sobie" - powiedział na konferencji Deutsche Bank.

"Myślę, że rozmowy przebiegają dobrze. Istnieje ogólna zgoda, co do potrzeby ograniczenia i poprawy niektórych podziałów dla zespołów o niższych wynikach, a także zapewnienia nam większych nagród, jeśli odniesiemy sukces i zagwarantujemy pewne liczby drużynom na niższym poziomie. Diabeł tkwi w szczegółach, a niektóre z tych liczb to wciąż siłowanie się na rękę."

Liberty myśli także o sobie. Limity kosztów przyniosą korzyści w postaci zmniejszenia kosztów zespołom i dystansu między nimi, z kolei dla Liberty Media może to oznaczać zwiększenie przychodów także dla siebie.

"Historia nie zawsze była doskonała i myślę, że zrobimy to o wiele lepiej niż ostatnim razem, kiedy zespoły ścigały się przez sześć miesięcy bez kontraktu. Dlatego wierzę, że zrobimy to lepiej" powiedział Greg Maffei, dyrektor wykonawczy Liberty.

Podczas poprzednich negocjacji, Concorde Agreement nie zostało podpisane aż do lipca 2013 roku, sześć miesięcy po jej wygaśnięciu, jednak większość zespołów zobowiązała się pod koniec 2012 roku kontynuować wyścigi sześć miesięcy po wygaśnięciu umowy. Jest to potwierdzone w dokumentach F1 z maja 2012 roku, w których stwierdzono "zgodnie z indywidualnymi umowami, większość z dwunastu zespołów zobowiązała się do udziału w mistrzostwach świata od 2013 roku do 31 grudnia 2020 roku".

Źródło: Forbes
© 2011-2019 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone