Czy kara dla Sebastiana Vettela była słuszna? - Analiza incydentu z GP Kanady

GP Kanady miało być przełomowym momentem dla zespołu Ferrari. Tak też było, ale niestety tylko na papierze. „Zespół Ferrari został okradziony ze zwycięstwa”, „Sędziowie i ich zasady psują ten sport” - to tylko część nagłówków, które ukazały się w poniedziałkowych wydaniach największych gazet i serwisów na całym świecie. Całe to zamieszanie jest związane z wczorajszą karą dla Sebastiana Vettela, który zdaniem sędziów (i nie tylko) powrócił na tor w bardzo niebezpieczny sposób. Wczorajsza decyzja sędziów rozpoczęła ogólnoświatową debatę, czy w Formule 1 można się jeszcze ścigać? Pytanie niby ironiczne, ale jednak nie do końca...

Analiza incydentu Vettel – Hamilton

Lewis Hamilton przez praktycznie cały niedzielny wyścig jechał w niebezpiecznej dla Sebastiana Vettela odległości, która mogła skutkować utratą prowadzania przez niemieckiego kierowcę. Reprezentant Mercedesa naciskał, straszył, aż wywarł zbyt dużą presję na Vettelu. Kierowca Ferrari na 49. okrążeniu wchodząc w zakręt numer trzy, stracił kontrolę nad tylną osią, co skutkowało jego wycieczką na trawę. Sebastian po powrocie na asfalt zmagał się jeszcze z chwilowym brakiem przyczepności, który został szybko zażegnany. W tym czasie za plecami Vettela pojawił się Lewis Hamilton, który próbował wykorzystać błąd swojego rywala i wyminąć go. Niestety próba Brytyjczyka zakończyła się niepowodzeniem. Niemiec w ostatniej chwili zamknął lukę, w którą skutecznie chciał się wbić Lewis Hamilton – zdaniem sędziów takie zachowanie było niebezpieczne i wymagało ukarania czterokrotnego mistrza świata.

Powrót kierowcy Ferrari na tor bezpośrednio na linię wyścigową był oczywiście mało rozsądny, ale trzeba uwzględnić, na jakiej pozycji jechał Sebastian Vettel oraz o co toczył się pojedynek tych dwóch kierowców. W Formule 1 wszystko dzieje się bardzo szybko i każdy kierowca chce za wszelką cenę utrzymać swoją pozycję (szczególnie gdy jesteś na czele stawki). Lewis Hamilton na świeżo po wyścigu stwierdził, że zachowanie Sebastiana było nierozsądne i mogło zakończyć wyścig zarówno dla niego, jak i Vettela. Brytyjczyk stwierdził również, że kara dla Sebastiana Vettela jest adekwatna. Kilka godzin po wyścigu pojawiła się kolejna, bardzo ciekawa wypowiedz Lewisa. Tym razem Brytyjczyk przyznał, że zachowałby się tak samo jak Vettel, który chciał za wszelką cenę obronić swoją pozycję.

Na nagraniach z kokpitu Ferrari widać ewidentnie, że gdy Sebastian powrócił na tor i odzyskał pełną kontrole nad swoim bolidem, to Niemiec spojrzał szybko w prawe lusterko i postanowił przybliżyć się do ściany. Taki manewr zamknął oczywiście drzwi Hamiltonowi, który już wyciskał się od prawej strony. W związku z takim ruchem Vettela Brytyjczyk musiał zdecydowanie zwolnić, co sędziowie również wzięli pod uwagę pod kątem celowego blokowania. Dzień po wyścigu sędziowie wydali szczegółową analizę (opartą na nagraniach i telemetriach), która stwierdza jednoznacznie, że Sebastian Vettel celowo przyblokował Lewisa Hamiltona po powrocie na tor.

Kara dla Niemca jest jednak w opinii wielu osób dużym nieporozumieniem. Oczywiście, na nagraniach ewidentnie widać, jak kierowca Ferrari odbija w bok, ale robi to w tym momencie, kiedy Lewis Hamilton jest jeszcze za nim, a nie obok niego. W opinii wielu osób i ekspertów była to normalna twarda walka na limicie, której brakuje ostatnim czasem w F1, a to wszystko przez decyzje sędziów. Niestety w ostatnich czasach F1 straciła swój blask. Próżno szukać w ostatnich latach pięknej walki bok w bok na limicie. Kierowcy wiedząc, jak sędziowie interpretują takie zachowania, po prostu wolą wyczekać i wykonać bezproblemowy oraz bezbarwny manewr wyprzedzania na prostej z użyciem systemu DRS.

Niestety przez takie decyzje całe widowisko traci swój urok. F1 to sport ekstremalny dla elity, w której walka koło w koło powinna być jak najbardziej dozwolona. Na sam koniec tej analizy jesteśmy ciekawi, jak potraktowaliby sędziowie Felippe Masse i Roberta Kubicę, którzy w 2007 roku stoczyli niesamowity bój podczas GP Japonii na torze Fuji. Odpowiedź jest prosta. W dzisiejszych czasach nie doszłoby do takiej walki, ponieważ niewielki kontakt z rywalem lub brawurowa jazda wzbudza już dość spore zainteresowanie sędziów. Miejmy nadzieję, że tegoroczne GP Kanady otworzy nam dyskusję w F1 na temat walki między dwoma kierowcami. F1 potrzebuje bardzo szybko nowego regulaminu oraz nowej interpretacji zasad. W innym przypadku takie sytuacje będą zdarzać się notorycznie, co będzie bardzo negatywnie wpływać na wizerunek F1.

Co o karze dla Vettela sądzą osoby związane z Formułą 1?

Decyzja sędziów wywołała wczoraj natychmiastowo lawinę komentarzy i opinii obecnych i byłych kierowców oraz ekspertów. Większość z nich jest przychylna dla Sebastiana Vettela, ale pojawiają się również takie, które chwalą decyzję sędziów. Poniżej kilka krótkich wypowiedzi z wczoraj.

Vettel po powrocie na tor mógł zostawić Lewisowi więcej miejsca. Niestety tego nie zrobił. Lewis, widząc, że nie ma szans wyprzedzić w tym miejscu Niemca, postanowił się wycofać i nie ryzykować. W mojej opinii kara dla Vettela jest jak najbardziej zasłużona” - Nico Rosberg.

„Nie jestem kierowcą wyścigowym, więc nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy Sebastian Vettel postąpił prawidłowo, czy jednak jego powrót na tor był niebezpieczny. Pytałem jednak kierowców po wyścigu, co sądzą o tym incydencie. Odpowiedzi było jednoznaczne. Vettel musiał powrócić na tor tą linią, żeby wszystko obyło się w bezpiecznych warunkach” - Michael Schmidt.

Miałem podobną sytuację z Lewisem w Monako w 2016 roku. Również przestrzeliłem zakręt, a gdy chciałem wrócić na tor, zostałem przyblokowany przez Lewisa. Mój rywal nie otrzymał wtedy żadnej kary, co było dobrą decyzją. Takie są wyścigi, tu jeździ się na limicie” - Daniel Ricciardo.

„To, co aktualnie wyprawia się w F1, jest dużym nieporozumieniem. To jest szalone, że nie można się już ścigać w Formule 1, jak za dawnych czasów’’ - Johny Herbert.

Odnoszę wrażenie, że żaden z sędziów nie ścigał się nigdy, będąc liderem wyścigu. Jak dla mnie jest to zwykły incydent wyścigowy, który nie podlegał karze’’ - Mark Webber.

W mojej opinie był to zwykły incydent wyścigowy. Zdumiewające dla mnie jest to, że za takie coś Sebastian został ukarany. Niestety sędziowie odebrali mu pewne zwycięstwo’’ - Jeanson Button

„Zadaniem sędziów jest karanie kierowców za niebezpieczne ruchy na torze, a nie normalnych zachowań kierowców. To, co wydarzyło się podczas wyścigu w Kanadzie to jedno wielkie nieporozumienie, które jest niedopuszczalne na tym poziomie naszego ukochanego sportu” - Mario Andretti

Oglądanie takich wyścigów nie sprawia żadnej przyjemności. Wyścig zakończony fałszywym wynikiem. To nie jest F1’’ - Nigel Mansell.

Znamienna zamiana tabliczek po zakończeniu wyścigu

Trudno dziwić się Vettelowi, który dojechał do mety jako pierwszy, ale został sklasyfikowany na drugim miejscu. Niemiec absolutnie nie zgadzał się więc z decyzją sędziów, czemu też dał upust po zakończeniu wyścigu. Najpierw zatrzymał swój samochód przed parc fermme, a następnie się w nim w ogóle nie pojawił. Gdy nieco ochłonął, postanowił tam wrócić i zamienił tabliczki z pozycjami. Wziął więc „1” stojącą przy aucie Lewisa Hamiltona i postawił ją w miejscu, w którym miało stać jego Ferrari. Przy Mercedesie Brytyjczyka natomiast znalazła się „2”.

W tej kwestii zdania również są podzielony. Jedni pochwalają zachowanie Niemca za to, że sprzeciwił się działaniu FIA i pokazał prawdziwy charakter, z kolei drudzy sądzą, że było to działanie niegodne czterokrotnego mistrza świata, wręcz dziecinne. Co ciekawe, Vettela rozumie nawet Toto Wolff, szef Mercedesa.

„Myślę, że gdyby mi się to przytrafiło, to kopnąłbym tę ch****** tabliczkę i rzucił nią w samochód” - mówił Toto Wolff. „Emocje są logiczne i są dobre dla sportu. Myślę, że jest to jedna z typowych decyzji, która jest kontrowersyjna”.

„Jestem oczywiście stronniczy wobec Mercedesa i mówię, że jest reguła, która mówi, że musisz zostawić miejsce na szerokość samochodu, kiedy opuszczasz tor. Myślę też, że jego instynktowną rekcją było powiedzenie sobie «Muszę chronić tę pozycję» i może było to trochę zbyt dalekie posunięcie”.