Formuła 1

Sebastian Vettel - Scuderia Ferrari Mission Winnow

Czy Ferrari zdoła pokonać Mercedesa w sezonie 2019?

Sezon 2019 zbliża się wielkimi krokami. Przed nami jeszcze zimowe testy, które tradycyjnie odbędą się w Barcelonie w drugiej połowie lutego. Wyniki testów nie pozwolą nam stwierdzić, kto będzie szybszy, kto wolniejszy w sezonie 2019, ponieważ zespoły mają za zadanie w czasie testów przetestować nowe części oraz wiele aspektów technicznych, więc nikomu nie będzie zależało na kręceniu rekordowych czasów okrążeń.

Sezon 2018, przynajmniej w pierwszej jego części, mógł rozbudzić marzenia fanów Ferrari na przełamanie hegemoni srebrnych strzał, które całkowicie zdominowały zmagania w Formule 1 w erze hybrydowej. Kto wie, jak potoczyłaby się reszta sezonu, gdyby nie błąd Sebastiana Vettela na 52. okrążeniu wyścigu o GP Niemiec, w którym to czterokrotny mistrz świata wypadł z toru i nie zdołał ukończyć wyścigu. To wydarzenie otworzyło w zespole Ferrari "worek nieszczęść", które prześladowały ekipę z Maranello do końca sezonu. Wynikiem nieszczęśliwych okoliczności wszyscy Tifosi musieli obejść się smakiem, ponieważ tytuł mistrzowski po raz piąty trafił w ręce Lewisa Hamiltona.

Wróćmy jednak do sprawy teraźniejszej, jaką jest nadchodzący sezon 2019. Ponownie w zespole Ferrari pokładane są wielkie nadzieje, że w tegorocznych zmaganiach uda im się pokonać ekipę z Brackley. Czy do walki o mistrzostwo włączy się zespół Red Bulla, który od tego sezonu przechodzi na jednostkę napędową Hondy? - Szczerze wątpię.

Max Verstappen wraz z zespołem są jednak bojowo nastawieni przed rozpoczynającym się wkrótce sezonem, jednak zmiany w regulaminie technicznym nie są na rękę takim zespołom jak np. Red Bull Racing. Chodzi tu głównie o zmiany w zasadach dotyczących przedniego skrzydła, przez które wszystkie bolidy nie będą miały wysoko podniesionej tylnej osi. W poprzednich sezonach zespół Red Bulla miał dość wysoki kąt nachylenia tylnej osi, w przeciwieństwie do ekipy Mercedesa, w której kąt był, krótko mówiąc minimalny. Jeśli ktoś nie wiedział czemu zespół Mercedesa nalegał na zmiany, to poznał w tym momencie odpowiedź.

Czy i ile wyścigów wygra zespół Red Bulla, dowiemy się po zakończeniu sezonu, jednak w moim odczuciu, będzie im bardzo ciężko wygrać z Mercedesem i Ferrari w równej walce na torze, mimo że w składzie mają dwóch utalentowanych kierowców młodego pokolenia. Jedyna więc nadzieja dla nich to czekanie na błędy kierowców Ferrari oraz Mercedesa. Inną sprawą jest jakość jednostki napędowej, którą dostarczy dla nich japoński producent. Miejmy tylko nadzieje, że jej jakość będzie zupełnie inna niż podczas współpracy Hondy z McLarenem. Jak informuje Masashi Yamamoto - dyr. Generalny Hondy, ich jednostka napędowa ma stanowić trzecią siłę w stawce, a w trakcie sezonu ma zminimalizować znacząco stratę do ekipy Mercedesa i Ferrari. Jak będzie naprawdę, czas pokaże.

Jeżeli nie wydarzy się nic, co wstrząśnie stawką Formuły 1, to w walce o tytuł tradycyjnie będą liczyły się dwie wcześniej, już wielokrotnie wymienione ekipy Ferrari i Mercedesa.

Atmosfera w zespole kluczem do sukcesu?

Początek roku obfitował w duże zmiany w zespole Ferrari. Z zespołem po czteroletniej pracy na stanowisku szefa pożegnał się Maurizio Arrivabene, a jego następcą został Mattia Binotto. W tym momencie nasuwają się dwa pytania, czy jest to odpowiedni moment na takie zmiany oraz czy Arrivabene był złym szefem zespołu?

Wiele osób po czterech latach zaczęło postrzegać Arrivabene jako nierozłączny symbol Ferrari, dzięki któremu czerwone strzały zrobiły ogromny krok w przód (co na pewno potwierdzała pierwsza połowa sezonu 2018). Jednak dla szefów ekipy, bycie cztery sezony z rzędu za ekipą Mercedesa to było już za dużo.

Ciężko powiedzieć, czy jest to odpowiedni moment na taką zmianę, jedno jest pewne, w wielu wypowiedziach medialnych przez ostatnie cztery lata, zarówno Vettel jak i Raikkonen, wypowiadali się w samych superlatywach o Arrivabene. Tak samo było w drugą stronę, gdy wypowiadał się były szef ekipy. Nie można powiedzieć, że Arrivabene był złym szefem, ponieważ było widać, że ma doskonały wpływ na obu kierowców i całą resztę ludzi w garażu, co przekładało się na świetną atmosferę w zespole i co za tym idzie ogólny rozwój całej ekipy.

Jak możemy dowiedzieć się zza kulis F1, coś było nie tak na linii Arrivabene – Sergio Marchione, który od dawna planował wprowadzić Binotto na szefa ekipy. Śmierć Ś.P. Marchione oddaliła w czasie tę zmianę, która jednak została wprowadzona z początkiem 2019 roku.

Binotto nie wziął się jednak znikąd. Jest związany z ekipą Ferrari od 1994 roku, więc jeśli chodzi o doświadczenie Włocha z F1 i ekipą Ferrari nie ma się co martwić. Przed Binotto wiele ważnych osób w zespole stawia jeden jasny cel – Mistrzostwo. Czy nowy szef zespołu poradzi sobie z presja otoczenia i przywróci legendarny zespół Ferrari na sam szczyt? Okaże się już niebawem.

Jeżeli mamy porównywać atmosferę w zespole Mercedesa i Ferrari, to z tego porównania zwycięsko wychodzi zespół Ferrari. Nie trzeba chyba nikomu przypominać ubiegłorocznego GP Rosji i niesamowicie rozczarowanego Valtteriego Bottasa, który przez polecenie zespołu musiał oddać pewne zwycięstwo na rzecz swojego kolegi zespołowego Lewisa Hamiltona. Taka sytuacja nie wydarzyła się tylko raz w sezonie 2018 oraz miała również swoje epizody w latach poprzednich.

W tym aspekcie Ferrari rozegrało to lepiej. Zarówno Raikkonen, jak i Bottas wiedzieli, że przynajmniej na ten moment będą pełnili funkcje kierowcy numer dwa w swoich zespołach. Ich głównymi zadaniami była oczywiście pomoc Vettelowi i Hamiltonowi podczas wyścigów.

Z czasem Bottasowi zaczął ciążyć przydomek "Pomocnika Hamiltona", co było widać na każdym kroku. W Ferrari natomiast "wiecznie uśmiechnięty" Kimi nie dawał po sobie znać, że jest kierowcą numer dwa i cieszył się z jazdy. Przykładem tego jest zdobycie przez popularnego "Icemena" pierwszego pola startowego podczas GP Włoch oraz wygranie GP Stanów Zjednoczonych. Ktoś może powiedzieć, ale Bottas zdobył więcej pole position w sezonie od Kimiego. Zgadza się, dokładnie o jeden więcej, po czym w wyścigu został "wyprzedzony" przez Lewisa Hamiltona.

W sezonie 2019 partnerem zespołowym Vettela będzie Charles Leclerc, który może być kluczem do sukcesu Ferrari i świetnym pomocnikiem dla Sebastiana. Młody Monakijczyk jest świadomy odgrywania roli drugiego kierowcy w zespole, co tylko ułatwi współpracę w zespole. Jeżeli chodzi o zespół Mercedesa, to sytuacja się nie zmieniła, zespół na pewno będzie faworyzował Lewisa, by ten zdobył szósty tytuł mistrzowski i kolejne mistrzostwo dla Mercedesa w klasyfikacji konstruktorów, ale w tej kwestii pojawia się jedno pytanie: posada Bottasa w Mercedesie wisi na włosku, przez co Fiński kierowca musi znacząco poprawić swoją formę w nadchodzącym sezonie. Czy możemy spodziewać się buntu zespołowego, podobnego do tego na linii Webber – Vettel za czasów jazdy w Red Bull Racing? - wkrótce się przekonamy.

Podsumowując, rywalizacje na płaszczyźnie atmosfery w zespole zdecydowanie wygrywa zespół z Maranello. Z tego miejsca pozostaje życzyć Bottasowi poprawy swojej formy i wmieszania się w walkę o mistrzostwo. Taki stan rzeczy wpłynąłby niesamowicie na zespołowy pojedynek w Mercedesie. Myślę, że takiego obrotu spraw chciałaby zdecydowana większość fanów królowej motorsportu. Zespołowi Ferrari życzyć natomiast trzeba podtrzymania bardzo dobrej atmosfery w zespole, która powinna zadziałać pozytywnie na obu ich kierowców i ich wyniki.

Lewis Hamilton i Sebastian Vettel

Vettel musi lepiej radzić sobie z presją

Co wspólnego ma ze sobą Francja, Niemcy, Włochy i Japonia z Sebastianem Vettelem? Właśnie w tych wyścigach Vettel nie zachował zimnej głowy, przez co stracił tytuł mistrzowski w sezonie 2018. Vettel musi ponownie nauczyć się radzić sobie z presją, jak za czasów jazdy w Red Bullu, w innym przypadku co chwilę czterokrotny mistrz świata będzie wykonywał nieprzemyślane manewry na torze, które skończą się podobnie jak w wyżej wspomnianych czterech wyścigach.

Kierowca, który ma za sobą tak wielkie sukcesy w Formule 1, nie powinien mieć problemów z zaaklimatyzowaniem się w nowym zespole, szczególnie jeśli jest to zespół Ferrari. Niemiec jest w ekipie od 2015 roku, od tego czasu minęły już cztery lata a Vettel w dalszym ciągu ma problem z pokazaniem pełni swoich możliwości i zachowaniem zimnej krwi w gorących momentach na torze. Jeżeli Sebastian nie nauczy się ponownie walczyć z presją, to nie będzie mógł podjąć równej walki z Lewisem Hamilton w zbliżającym się sezonie.

Każdy sportowiec musi radzić sobie z presją, ale również z ogólną krytyką otoczenia. Wydarzenia z ubiegłego sezonu dały wiele wypowiedzi medialnych, krytykujących kierowcę Ferrari. Poniżej jedną z najświeższych wypowiedzi na temat Sebastiana Vettela oraz Lewisa Hamiltona. Autorem jest Brytyjski kierowca wyścigowy Eddie Irvine – wicemistrz świata z sezonu 1999.

"Lewis Hamilton aktualnie jeździ w innej lidze, jest krótko mówiąc, poza zasięgiem reszty stawki. Lecz jeśli mam go porównać do Michaela Schumachera, to Lewis nie jest nawet blisko jego dokonań."

"Sebastian jest dobrym kierowcą, ale tylko wtedy, gdy jedzie na czele stawki i nie ściga się z nikim. Lewis jest kierowcą, który skupia się w 100% na ściganiu i odzyskaniu prowadzenia, jeśli je straci w trakcie wyścigu. Vettel natomiast, gdy ściga się którymś z kierowców, to nie myśli o nim tylko o czymś innym, co powoduje głupie kolizje na torze."

"Vettel jest mimo wszystko dobrym kierowcą, ale nie zachowuje się na torze, jak przystało na 4-krotnego mistrza świata. Według mnie Niemiec jest strasznie przereklamowany, Lewis natomiast jest bardziej kompletnym zawodnikiem, dlatego też ma już więcej tytułów od Vettela."

Lewis Hamilton z każdym rokiem staje się coraz bardziej kompletnym zawodnikiem, który w każdym sezonie zbliża się i pobija kolejne rekordy. Jeżeli mamy porównywać Vettela i Hamiltona pod kątem, który lepiej radzi sobie z presja i krytyką, to zwycięsko z tej batalii wychodzi Brytyjczyk.

Hamilton wielokrotnie zaprezentował całemu światu, że radzi sobie fenomenalnie z presją. Najlepszym przykładem jest sezon 2008, młodziutki Lewis Hamilton staje na starcie do GP Brazylii z szansami na zdobycie swojego pierwszego tytułu mistrzowskiego, wtedy jeszcze w barwach McLarena. Chyba żadnemu zapalonemu kibicowi F1 nie trzeba przypominać, co w tym wyścigu wydarzyło się na jego ostatnich metrach. Lewis Hamilton zamknął wtedy usta wszystkim krytykom i udowodnił, że mimo młodego wieku znakomicie poradził sobie z presją.

Ciężkim sezonem, który na pewno zmienił sporo w Lewisie Hamiltonie, był 2016 rok, w którym przegrał mistrzostwo z Nico Rosbergiem o pięć punktów. Przegrał praktycznie nie ze swojej winy, kluczowym momentem tego sezonu był wyścig o GP Malezji, w którym to Hamilton nie ukończył rywalizacji z powodu wybuchu jego jednostki napędowej. Hamilton mocno przeżył ten sezon, jednak powrócił w sezonie 2017 i 2018 z podwojoną siłą i zdobył dwa tytuły mistrzowskie z rzędu.

Charles Leclerc

Jednostka napędowa

Dobra jednostka napędowa jest głównym kluczem do sukcesu. W 2018 roku zarówno Mercedes, jak i Ferrari, uzyskały na hamowniach magiczną barierę 1000 koni mechanicznych. Jednak przeniesienie takiej mocy na tor wymaga trochę czasu. Jak donosi La Gazzetta dello Sport, zespół Mercedes przygotował na sezon 2019 całkowicie nową jednostkę napędową. Specjaliści odpowiedzialni za silnik skupili się głównie na sprawie odzyskiwania energii, dzięki czemu tegoroczna jednostka Mercedesa będzie mogła korzystać z około dwunastu koni mechanicznych mocy więcej, bez utraty paliwa, którego limit na wyścig w sezonie 2019 wzrósł z 105 kg do 110 kg.

W pewnym momencie podczas projektowania nowego silnika zespół Mercedes napotkał pewne problemy związane z błędnym projektem jednostki napędowej.

"Podczas projektowania nowej jednostki napędowej natknęliśmy się na pewien problem, który pojawił się już podczas projektowania. Na szczęście w fabryce mamy wielu ambitnych pracowników, dzięki którym udało się zażegnąć problemów. Czuję, że ponownie zaskoczymy rywali naszym znakomitym silnikiem, dzięki któremu, mam nadzieję, uda się zdobyć kolejne tytuły mistrzowskie" - mówił Toto Wolff.

Patrząc po pierwszej połowie sezonu 2018 widać, że ekipa z Brackley odrobiła pracę domową i nie chce być ponowie zaskoczona przez zespół Ferrari. Przypomnijmy, że przez pierwszą część sezonu zespół z Maranello zdecydowanie odskoczył Mercedesowi m.in. w kwestii prędkości maksymalnej na prostej, co dało zdecydowaną przewagę Sebastianowi Vettelowi. Druga połowa sezonu przyniosła już ogromną poprawę osiągów jednostki napędowej Mercedesa.

Według zapewnień osób z Mercedesa, tegoroczny silnik zbudowany przez inżynierów niemieckiego producenta osiągnie pułap 1000 koni mechanicznych. Informacja o zwiększeniu potencjalnej mocy przez zespół Mercedes na pewno pogorszyła humor reszcie stawki, która liczyła na zdecydowane zbliżenie się do zespołów z Brackley oraz Maranello. Jednak, jak informuje szef zespołu, realistyczne osiągi tegorocznego silnika poznamy podczas pierwszego weekendu wyścigowego na torze Albert Park w Melbourne.

Dobra i niezawodna jednostka napędowa, która zostanie połączona z dobrą i mądra jazdą Sebastiana Vettela oraz Charlesa Leclerca, może dać ciekawe rezultaty, które mogą zaowocować w niesamowicie wyrównaną walkę na torze.

© 2011-2019 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone