Bottas: Zespoły prowadzą dziwne gry, aby ukryć swoje prawdziwe osiągi

Bottas: Zespoły prowadzą dziwne gry, aby ukryć swoje prawdziwe osiągi

Według Valtteriego Bottasa, wyniki uzyskiwane podczas zimowych testów, nie są realnym obrazem dyspozycji poszczególnych zespołów i uważa, że ekipy prowadzą swego rodzaju „gry”, aby ukryć swoją rzeczywistą formę.

Przedsezonowe testy F1 w Barcelonie dobiegają końca. Sądząc po dotychczasowych wynikach, wydawać by się mogło, że dla wielu zespołów – również dla czołowych ekip – najlepszy czas okrążenia nie był priorytetem, ani najważniejszym punktem w programie testowym. Ferrari niejednokrotnie zaznaczało, że team zmienił swoje podejście do testów względem ubiegłego roku i chce obecnie skupić się na poznaniu swojego samochodu oraz jego lepszym rozwoju. Red Bull postawił na prace nad niezawodnością oraz możliwością przejechania jak największej ilości okrążeń.

Bottas, zapytany o ewentualne blefy ze strony dwóch najgroźniejszych rywali Mercedesa, odpowiedział:

 „Czasem zespoły prowadzą podczas testów dziwne gry, aby ukryć swoją prawdziwą prędkość. Nie jestem tym szczególnie zdziwiony.”

Dodał również, że prawdziwe wartości licznika oraz możliwości samochodu są znane tylko wewnątrz danej ekipy.

„Tylko same zespoły mają realną wiedzę na temat swojego samochodu. Potrafią obliczyć i zsumować wszystko pod względem wydajności tak, aby dowiedzieć się, jaki mniej więcej mogliby osiągnąć czas okrążenia, a my możemy jedynie zgadywać, jak szybcy mogą być nasi rywale.”

Dodał także, że w Mercedesie nie zwracają obecnie uwagi na osiągi pozostałych, a ponad to stawia się prace nad poprawą własnych wyników i samochodu.

„Nauczyliśmy się również, jako zespół, jak ważne jest to, aby skupić się na własnej pracy i wydajności. Czas, kiedy my wszyscy odsłonimy nasze prawdziwe karty, dopiero nadejdzie.”

Fin zwrócił również uwagę, że różnice pomiędzy osiągami z testów w Barcelonie a tymi uzyskanymi podczas pierwszych wyścigów sezonu, mogą także wynikać z odmiennych warunków panujących na tych torach oraz stref klimatycznych, w jakich rozgrywane są poszczególne rundy F1.

„Musimy pamiętać, że warunki na torze [w Barcelonie] są wyjątkowe. Podczas zimowych testów, temperatura tutaj jest przeważnie niższa niż ta, która panuje w maju podczas właściwego weekendu Grand Prix. Takie temperatury tutaj, szczególnie rankiem, są bardzo fajne, ponieważ można sobie wtedy pozwolić na dłuższe przejazdy i większe naciskanie, z racji tego, iż opony tak bardzo się nie przegrzewają.”

„Wiemy z kolei, że różnica temperatur pomiędzy Barceloną a Melbourne będzie naprawdę duża, do tego tor w Australii jest zupełnie inny. Ale nawet wracając do Barcelony w maju, także będziemy mieli zupełnie inne odczucia podczas jazdy. Wiemy, czego mniej więcej możemy się spodziewać, ale ciągle musimy pamiętać o tych różnicach” – dodał.

Bottas wyraził również swoją pewność, że w nadchodzącym sezonie o zwycięstwa w pierwszych wyścigach nadal będą walczyć trzy czołowe zespoły.

„Na podstawie testów, nie możemy wyciągnąć szczegółowych wniosków na temat tego, w którym miejscu się znajdujemy i w jakim stopniu jesteśmy lepsi. Rok temu nie byliśmy zbyt konkurencyjni podczas testów, a jednak podczas wyścigu w Australii nikt nam nie dorównał, więc nigdy tak naprawdę nie wiesz, w jakim stopniu pozostałe zespoły przygotowały się do rozpoczęcia sezonu.”

„Nadal jednak uważam, że trzy najlepsze drużyny będą walczyć o zwycięstwa, przynajmniej na początku kampanii” – zakończył Fin.