Arabia Saudyjska, Miami i potencjalne 24 wyścigi w sezonie

Sezon 2020 będzie dużym wyzwaniem logistycznym dla wszystkich zespołów, a to za sprawą napiętego kalendarza, który w nadchodzącym sezonie będzie liczył aż 22 wyścigi. Wiele wskazuje jednak na to, że w następnych latach kalendarz jeszcze bardziej się poszerzy, a w kolejce do zorganizowania wyścigu stoją takie kraje jak m.in. Panama, Miami i Arabia Saudyjska.

Od sezonu 2021 zmianie ulegnie format weekendu wyścigowego, co (teoretycznie) ma pozwolić zwiększyć liczbę wyścigów w kolejnych latach. Modyfikację będą polegały na skróceniu tradycyjnego weekendu o jeden dzień. Od przyszłego roku dzień medialny, który odbywa się w czwartek, zostanie przesunięty na piątkowy poranek, co automatycznie przesunie o dwie godziny pory rozgrywania piątkowych treningów. Zmiany uderzyły również w strukturę techniczną F1 – od sezonu 2021 badania techniczne będą odbywały się również w piątkowy poranek, a zespoły nie będą mogły wówczas zmieniać specyfikacji bolidów do kwalifikacji i wyścigu.

Co z wyścigiem w Miami?

W kwestii potencjalnie nowych rund mistrzostw świata najgłośniej w ostatnim czasie było o ulicznym wyścigu w Miami, którego przyszłość miała wyjaśnić się na przestrzeni stycznia i lutego. Na ten moment wiadomo, że wyścig miałby odbyć się w warunkach ulicznych na sztucznie przygotowanym torze, który miałby być zlokalizowany na terenach Hard Rock Stadium i lokalnych drogach.

Organizacja tak dużej imprezy musi również zyskać przychylność lokalnych władz, które aktualnie muszą przekonać do tego pomysłu lokalnych mieszkańców i działaczy. Sprzeciw miejscowej ludności i niektórych polityków jest podyktowany takimi argumentami jak – nadmierny hałas, zanieczyszczenie powietrza i paraliż komunikacyjny. Mimo wszystko Chase Carey jest optymistycznie nastawiony do przyszłości ulicznego wyścigu w Miami, który jego zdaniem prędzej czy później dojdzie do skutku.

Według wielu dobrze poinformowanych źródeł umowa na organizację wyścigu jest od dłuższego czasu gotowa, a w całej tej układance brakuje jedynie zgody władz samorządowych. Celem dla Liberty Media i promotorów wyścigu w Miami było wprowadzenie tej rundy już od sezonu 2021, ale przeciągające się wewnętrzne lokalne negocjacje mogą doprowadzić do tego, że plan nie zostanie zrealizowany w przyszłym roku. Jeżeli przedsięwzięcie nie zyska wkrótce zielonego światła, to organizacja wyścigu w Miami może wówczas stanąć pod dużym znakiem zapytania. W ostatnich miesiącach w mediach przewijał się również temat organizacji wyścigu tylko i wyłącznie na terenach Hard Rock Stadium, ale pomysł szybko został rozwiany.

GP Arabii Saudyjskiej już w przyszłym roku?

Od dłuższego czasu mówiło się również w środowisku F1 o organizacji wyścigu w królestwie Arabii Saudyjskiej, która może wyłożyć na ten cel pokaźne środki finansowe. Według brytyjskiego źródła Daily Mail, umowa pomiędzy obiema stronami może zostać już wkrótce podpisana, a nowa runda mogłaby zadebiutować w kalendarzu F1 już w przyszłym roku. Za organizacją ma stać potężny koncern petrochemiczny Aramco, który jest skłonny wyłożyć na stół 50 milionów funtów rocznie.

Z najnowszych informacji wynika, że jeżeli obie strony dojdą wkrótce do porozumienia, to przyszłoroczny wyścig w Arabii Saudyjskiej miałby charakter wyścigu ulicznego, a od sezonu 2022 rywalizacja przeniosłaby się na świeżo ukończony tor, który ma powstać w miejscowości Qiddiya. Obiekt ma być jedną z atrakcji powstającego aktualnie parku rozrywkowo–sportowego, który ma objąć powierzchnie 334 kilometrów kwadratowych. Z dotychczasowych ujawnionych szczegółów wiadomo, że przy projektowaniu toru udział brała firma Alexandra Wurza, a długość budowanego obiektu ma przewyższać wszystkie aktualnie znajdujące się w kalendarzu tory.

Warto zaznaczyć również, że organizatorzy wyścigu w Bahrajnie są przychylni rywalizacji w Arabii Saudyjskiej, który ich zdaniem wpłynie pozytywnie na dalszą popularyzację sportów motorowych w tamtym regionie. Jeżeli plan zostanie wdrożony w życie, to będzie to trzecia runda Mistrzostw Świata Formuły 1, która rozgrywana będzie na bliskim wschodzie.

24 wyścigi w sezonie 2021?

Zdaniem Maxa Verstappena obecny rozmiar kalendarza może doprowadzić do wielu rozwodów, a według planów kalendarz może zostać wkrótce jeszcze bardziej rozszerzony. W przyszłym roku wygasają kontrakty torów w: Austrii, Chinach, Monako, Hiszpanii i Brazylii. Kontrakty na organizację wyścigów w Monako, Chinach i Austrii zostaną wkrótce przedłużone i będą to kolejny raz wieloletnie kontrakty (przynajmniej w przypadku Monako i Austrii), ponieważ te rundy cieszą się dość dużą popularnością. Chiny, to bardzo ważny teren dla Formuły 1, której władze starają się stopniowo zwiększać popularność królowej motorsportu w tym kraju. W ostatnim czasie podpisano kilka ważnych umów, w tym jedną, dzięki której F1 powróciła do otwartej telewizji, co bez wątpienia jest dużym krokiem w przód w kwestii popularyzacji sportu w tym kraju.

W ostatnich miesiącach pojawiły się również spekulacje dotyczące przeniesienia wyścigu do Pekinu lub organizacji dwóch wyścigów w Chinach, ale temat ostatecznie z czasem ucichł. W 2017 roku podpisano nową trzyletnią umowę na organizację wyścigu w Szanghaju i wielce prawdopodobne, że nowa umowa będzie trochę dłuższa w związku z popularyzacją tego sportu w tym Kraju.

Największy znak zapytania w kontekście przyszłorocznego kalendarza budzą dwie rundy – Hiszpania i Brazylia. W przypadku wyścigu pod Barceloną wielce prawdopodobne jest, że podzieli on los wyścigu w Niemczech i wypadnie z kalendarza F1. W 2019 roku podpisano zaledwie roczny kontrakt z torem Circuit de Barcelona-Catalunya, który wielce prawdopodobne nie zostanie już przedłużony po sezonie 2020. Władze Katalonii są jednak optymistycznie nastawione, co do przyszłości wyścigu rozgrywanego pod Barceloną.

Wyścig w Brazylii oczywiście pozostanie w F1, co nie podlega żadnym wątpliwościom. Problem z organizacją wyścigu po sezonie 2020 dotyczy jego lokalizacji. W ostatnich miesiącach wiele było informacji o przeniesieniu wyścigu z Sao Paulo do Rio de Janeiro. Tor Interlagos nie został w ostatnich miesiącach sprywatyzowany, co pozwoliło utrzymać finansowanie. Taki rozwój wypadku powoduje, że szanse na utrzymanie wyścigu w Sao Paulo są zdecydowanie większe, ale co przyniesie najbliższa przyszłość i jakie decyzję zostaną podjęte na najwyższych szczeblach władzy w Brazylii, nie wiemy.