Formuła 1

Aston Martin

Andy Palmer: Lawrence Stroll ma do nas duże zaufanie

Dyrektor Generalny firmy Aston Martin, Andy Palmer w wywiadzie dla magazynu Autocar, przybliża kulisy nabycia legendarnej brytyjskiej marki samochodów przez Lawrence’a Strolla.

Jak ujawnił Palmer, w ostatnich latach sytuacja finansowa Astona Martina przeżywała trudne chwile, a jedną z głównych przyczyn takiego stanu rzeczy były mniejsze od planowanych zyski w ubiegłym roku, które nie pozwoliły na pokrycie wydatków związanych z poczynionymi wcześniej inwestycjami.

"Musieliśmy płacić rachunki, w szczególności za budowę nowej fabryki. Podjęliśmy tę decyzję w 2016 roku, który był dla nas bardzo dobry" - tłumaczy Andy Palmer.

"Co prawda w tym roku nasza sprzedaż detaliczna wzrosła o 12 procent, a udziały w wielu rynkach zwiększały się, ale zyski z tego, co sprzedaliśmy, nie były wystarczające. Tak to już jest, to po prostu był zły rok."

Jednocześnie jako dyrektor generalny przyznał, że pomimo wystąpienia czynników, których nie sposób było przewidzieć, to on osobiście odpowiada za sytuację finansową firmy.

"Jestem dyrektorem naczelnym. Jestem odpowiedzialny za to, gdzie jesteśmy. Oczywiście były czynniki, których nie mogłem kontrolować, które wpłynęły na prawie każdego producenta luksusowych samochodów, ale absolutnie moim obowiązkiem jest przeprowadzenie nas przez to."

Na szczęście dla brytyjskiej marki na horyzoncie pojawiła się grupa kapitałowa pod kierownictwem Lawrence’a Strolla. Jak przyznaje Palmer, jest on bardzo zadowolony, że to właśnie Kanadyjczyk wyraził chęć inwestycji w Aston Martina, dzięki temu może liczyć nie tylko na wsparcie merytoryczne, ale także na zaufanie człowieka, który jest wielkim pasjonatem sportów motorowych.

"Lawrence i jego konsorcjum to grupa dużych nazwisk, a ich inwestycja jest to wielki znak zaufania do Astona Martina i naszego planu. Mają ogromne doświadczenie w luksusowych markach, dzięki czemu dają firmie - i mnie osobiście - grupę mentorów do współpracy."

"Na bardziej osobistym poziomie Lawrence podziela wiele moich przekonań i pasji. Ma pasję do F1 i kocha samochody; jest inwestorem, który chce się zaangażować. Nie byłoby nic gorszego niż wyłączony inwestor."

Andy Palmer stawia jednocześnie sprawę jasno – bez zaangażowania Strolla, Aston Martin zmuszony byłby uciec się do sporych pożyczek, aby móc kontynuować swoją działalność.

"Musielibyśmy zaciągnąć większy dług. Sto milionów dolarów przy piętnastoprocentowym kredycie brzmi niepokojąco i nieuchronnie spowodowałoby kłopoty w przyszłości. To nie jest droga, którą chcieliśmy iść, ponieważ jest to toksyczny dług. To nie jest też tak, że stanęliśmy na krawędzi upadku, po prostu pojawiły się problemy, które musieliśmy rozwiązać. Na szczęście udało się znaleźć to rozwiązanie, które uważam za bardzo pozytywny na teraz i na dłuższą metę."

W roku 2021 Aston Martin pojawi się w Formule 1 w zupełnie nowej odsłonie. Firma nie będzie już związana z zespołem z czołowej trójki, ale samodzielnie musi opracować rozwiązania pozwalające na włączenie się do walki o czołowe lokaty ekipy ze środka stawki.

"To dla nas ogromne wyzwanie, ale jeśli porozmawiasz z panem Strollem przekonasz się, że nie jest w padoku tylko po to, aby się pokazać. Inwestuje w zespół, aby wygrywać, a my nie chcemy być zaangażowani w zespół, który nie ma szans przynajmniej na podium."

Wsparcie Kanadyjskiego inwestora pozwoli nie tylko na mocne wejście do stawki Formuły 1, ale także na rozwijanie innych projektów, w tym wyczekiwanego drogowego samochodu Aston Martin Valkyrie z wolnossącym silnikiem V12.

"Staramy się stworzyć najlepszy samochód dekady i prawdopodobnie ostatni wolnossący, inspirowany bolidem F1 samochód drogowy. To bardzo trudne. Jeśli chcesz wiedzieć, jak bardzo, zobacz, jak Mercedes radzi sobie z ich Project One. Jesteśmy trochę spóźnieni z projektem, ale nie więcej niż trochę. Będzie fenomenalny!."

© 2011-2020 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone