Artykuły

Daniił Kwiat - Scuderia Toro Rosso

Kwiat bez przyszłości w Red Bull Racing

Kolejna zagadka transferowa została rozwiązana. Awansowany z Toro Rosso w połowie sezonu Alex Albon zachowa swój fotel w samochodzie zespołu Red Bull Racing i będzie partnerował Maxowi Verstappenowi w przyszłym roku.

Skład juniorskiej ekipy również pozostaje bez zmian: Pierre Gasly najwyraźniej otrząsnął się z porażki, jaką była degradacja do zespołu numer dwa, zaliczając drugą połowę sezonu, już w bolidzie Toro Rosso, do umiarkowanie udanej, choć w Brazylii wykorzystał zamieszanie i po walce z Lewisem Hamiltonem minął linię mety na drugiej lokacie. Bez szans na jakiekolwiek zmiany pozostaje natomiast Daniił Kwiat.

W pewnym momencie tegorocznej rundy, gdy powoli zaczynało być jasne, że Gasly nie radzi sobie z wysoką presją, jaką wywołuje w nim rywalizacja ze wschodzącą gwiazdą Formuły 1 Maxem Verstappenem, zaczęto uważniej spoglądać w stronę Helmuta Marko i oczekiwać rychłych zmian w składzie zespołu. Ten dosyć szybko zapewnił, że miejsce Francuza w seniorskim składzie jest bezpieczne do końca tegorocznego sezonu, jednak w trakcie letniej przerwy w padoku F1 gruchnęła wiadomość o natychmiastowych przenosinach Gasly’ego do Toro Rosso.

Na miejsce francuskiego kierowcy w Red Bullu rozważano kandydatury Alexa Albona i Daniiła Kwiata. Dla pierwszego z nich jest to debiutancki sezon w Formule 1 i mimo tego, że radził sobie nadspodziewanie dobrze, jego promocja do trzeciej najsilniejszej ekipy w stawce, była bardzo mało prawdopodobna. Zdziwienie niemal całego świata F1 było ogromne, gdy okazało się, że to właśnie zawodnik z Tajlandii będzie dzielił garaż wraz z Verstappenem.

A co z Daniiłem Kwiatem?

Rosjanin zaliczył już swój epizod z ekipą czerwonych byków. W 2015 roku zastąpił Sebastiana Vettela, startując u boku Daniela Ricciardo. Po czterech wyścigach sezonu 2016 powrócił do Toro Rosso w miejsce Maxa Verstappena, którego wyniki okazały się o wiele lepsze od tych uzyskiwanych przez Rosjanina. Kolejny rok Kwiat spędził w ekipie juniorskiej obok Carlosa Sainza, a kiedy pod koniec sezonu na jego miejsce wybrano Pierre’a Gasly’ego, został wysłany na rok przerwy od regularnego ścigania, przyjmując posadę kierowcy rozwojowego w Maranello. W 2019 ponownie powrócił do Toro Rosso. Raz z górki, raz pod górkę. Prawdziwa sinusoida.

Kwiat mógłby narzekać na taki los i brak stabilności, ale spora część winy leży… po prostu w nim samym.

Rosjanin jest niewątpliwie zdolnym i szybkim kierowcą, co z pewnością potwierdza jego tempo wyścigowe. Przed awansem do Formuły 1 osiągał wiele zwycięstw i bardzo dobrze punktował. Zadebiutował w królowej sportów motorowych w zespole Toro Rosso, gdzie miał możliwości i prawdziwą szansę na rozwój swojego talentu oraz pracy nad sobą, co w przyszłości miało przynieść mu awans do głównej ekipy i pięcia się po kolejnych szczeblach swojej kariery w F1. Miał wsparcie, start w dobrym zespole i solidnym samochodzie środka stawki, potrzebne zdolności oraz doskonałe widoki na świetlaną przyszłość na szczycie sportów motorowych.

Czego zatem zabrakło?

Daniił Kwiat nie jest kierowcą kompletnym. Oprócz prędkości, racecraftu czy talentu, ważna jest także cierpliwość i umiejętne rozpoznawanie danej sytuacji na torze, czego ewidentnie brakuje rosyjskiemu kierowcy. Nie cechuje się też specjalną pokorą i nie potrafi przyznać się do popełnianych przez siebie błędów, które, co gorsza, często lubi powielać. Wielokrotnie są to jego stare błędy, z których już dawno powinien wyciągnąć wnioski i naukę, jednak nie kwapi się, by to zrobić. Kwiat ma też ciągle dostępny tryb „nader ambitny debiutant w gorącej wodzie kąpany”, który uaktywnia się, gdy w trakcie wyścigu przegra walkę o pozycję. Jest gotowy zaryzykować (często zbyt wiele), by walczyć o jej odzyskanie, a jeśli dodamy do tego rozgorączkowaną głowę i brak realnej oceny ewentualnego zagrożenia, czy szansy do wykorzystania, dostajemy notorycznego żółtodzioba, który – właśnie w wyniku takiej kompilacji – w wieku 25 lat, nadal jeździ w juniorskim zespole Red Bulla. By ozdobić ten osobliwy torcik słodko-gorzką wisienką, należy podkreślić fakt, że w głównej ekipie ścigają się i osiągają znakomite wyniki młodsi od niego zawodnicy.

Trochę bolesne i smutne, ale prawdziwe. Postępując w ten sposób Daniił Kwiat nie może liczyć na szansę ścigania się w zespole zajmującym trzecią pozycję w klasyfikacji konstruktorów. W Red Bullu nie ma miejsca dla zawodnika, któremu zdarza się popełnić duży błąd, w dodatku ten sam, na przestrzeni dwóch wyścigów. Owszem, to może zdarzyć się każdemu, w końcu to sport, to ściganie się z niewiarygodną prędkością, prowadząc kosmiczne maszyny. Ale każdy zawodnik zobowiązany jest do wyciągania konsekwencji ze swoich błędów, przyznania się do nich i próby ich naprawienia. Daniił Kwiat wciąż nie jest do tego zdolny.

Sezon 2019 dobiega końca. Nie był to dla niego łatwy rok, więc dobrze by było, gdyby poważnie przemyślał swoje postępowanie i popracował nad sobą i swoją psychiką. Już raz pożegnał się z Formułą 1. Teraz znów robi wszystko, by stało się to ponownie.

© 2011-2019 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone