Artykuły

Tegoroczny awans do Red Bull Racing, trzeciej siły w stawce F1, był dla niego wielką szansą na rozpoczęcie kariery, w której walczyłby o miejsca na podium i zwycięstwa.

Kolejna zagadka transferowa została rozwiązana. Awansowany z Toro Rosso w połowie sezonu Alex Albon zachowa swój fotel w samochodzie zespołu Red Bull Racing i będzie partnerował Maxowi Verstappenowi w przyszłym roku.

Hegemonia Mercedesa rozpoczęła się w 2014 roku, kiedy w Formule 1 nastała era hybrydowa. Udało im się skonstruować niemal niezawodny i mocny silnik, który efektywnie współpracuje z doskonałą konstrukcją nadwozia. Dzięki temu projekt W10 to dobrze rozumiejąca się para dwóch podstawowych aspektów, bez których trudno jest osiągać regularne sukcesy.

Jeszcze dwanaście miesięcy temu „niecierpliwy” było drugim imieniem Maxa Verstappena. Demonstrował swoje wielkie ambicje i chęć zwycięstw nie tylko na torze. W pojedynkach z rywalami ujawniał się jego ogromny talent i szybkość, jednak brak opanowania, arogancja za kierownicą i temperament szalonego zwierzęcia przyczyniały się do popełniania przez niego wielu poważnych błędów, które bardzo często niweczyły jego starania o lepsze wyniki.

Oprócz opinii przyzwoitego i szybkiego zawodnika, Nico Hulkenberg posiada także dosyć niechlubny rekord. W swojej karierze w Formule 1 wystartował dotychczas w 173 wyścigach i ani razu nie zajął miejsca na podium.

W miniony weekend, podczas GP Japonii, ekipa Mercedesa zagwarantowała sobie szósty z rzędu tytuł mistrza świata wśród konstruktorów. W walce o pierwsze miejsce w klasyfikacji kierowców liczą się już tylko zespołowi partnerzy Lewis Hamilton i Valtteri Bottas, przy czym Fin ma matematyczne szanse, by pokonać pięciokrotnego czempiona.

Mercedes dominuje w Formule 1 od początków ery hybrydowej. Jest to zasługa wielu świetnie współgrających ze sobą czynników: wydajnego i mocnego silnika, czy bolidu, którego konstrukcja daje przewagę nad innymi na torach o niemal każdej możliwej konfiguracji. Liczne zwycięstwa to również efekt umiejętnego zarządzania zasobami ludzkimi oraz koordynowania pracy nad samochodami przez szefa ekipy Toto Wolffa.

Niestety nie każdy może być Lewisem Hamiltonem i nie każdy posiada taką etykę pracy i kompetencje jak Toto Wolff. Dziś chciałam przybliżyć sylwetki tych kierowców, którzy w wyniku błędnych decyzji, nieprzemyślanych działań lub zawiedzionych nadziei, są według mnie największymi przegranymi tegorocznego sezonu F1.

Bolesne rozczarowanie

Transfer z Red Bulla do Renault miał być nowym, lepszym startem dla Daniela Ricciardo. Podczas ostatniego sezonu zmagań w jednej ekipie z superszybkim i utalentowanym Maxem Verstappenem, zdał sobie sprawę, że nie jest już kierowcą numer jeden. Rola skrzydłowego nie jest tą wymarzoną dla Ricciardo, który wielokrotnie podkreślał, że ściga się w F1 po to, aby wygrywać i zdobywać tytuły. Przejście do ekipy kierowanej przez Cyrila Abiteboula miało być dowodem na to, że Australijczyk czuje potrzebę odcięcia się od zespołu, w którym dorastał jako kierowca i jest gotowy na kolejne wyzwania.

Początek współpracy z Renault i pierwsze wyścigi można by porównać do zderzenia komara z pędzącą ciężarówką. Na przestrzeni sezonu stało się jasne, że sytuacja we francuskiej ekipie nie jest tak prosta, jak pokazują to oficjalne komunikaty prasowe. Awaryjne jednostki napędowe i mało konkurencyjny bolid, którym Australijczyk nie jest w stanie pokazać swojej szybkości i niewiarygodnego wręcz kunsztu wyprzedzania.

W kwalifikacjach Ricciardo tylko sześć razy uznał wyższość zespołowego kolegi Nico Hulkenberga. W dziesięciu rozegranych sesjach plasował się w pierwszej 10-tce, niestety wielokrotnie nie dowoził tych punktowanych miejsc do mety. Na papierze Renault jest piątą siłą w Formule 1, choć w rzeczywistości podczas niedzielnych wyścigów, zmagania zawodników tej ekipy nie porywają. Na palcach jednej ręki można policzyć solidne występy, podczas których zdobyli podwójne punkty dla zespołu – najbardziej pamiętny przykład i najlepszy z dotychczasowych rund to GP Włoch, gdzie zajęli czwarte i piąte miejsce.

Sezon 2020 niekoniecznie przyniesie znaczną poprawę w ekipie z Enstone, a to zła wiadomość dla Daniela Ricciardo. Jego kariera stanęła w mało sprzyjającym dla niego miejscu, a jedyną nadzieją na lepsze może być zmiana przepisów w 2021 roku.

Pierre Gasly - Red Bull Toro Rosso Honda / © Getty Images / Red Bull Content Pool

Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle

Awans do jednej z trzech topowych ekip F1, ciężka, ale opłacalna praca nad sobą, rozwijanie swojego talentu pod czujnym okiem Helmuta Marko, przykład do naśladowania i skarbnica wiedzy na temat jazdy i współpracy z samochodem w postaci samego Maxa Verstappena - Pierre Gasly miał wyjątkową okazję do zrobienia kariery w Red Bullu. Francuz został kierowcą Red Bulla z tzw. "łapanki", w momencie, gdy Daniel Ricciardo przeszedł do Renault, a będący na wypożyczeniu Carlos Sainz podpisał umowę z McLarenem.

Gasly zupełnie się w nim nie odnalazł i bardzo długo szukał dla siebie "strefy komfortu" oraz sprzyjających warunków, uciekał się nawet do zmiany fotela (aż siedmiokrotnej), co nie przyniosło żadnego skutku. Nie poradził sobie także z presją ze strony zespołu.

Red Bull nastawiony jest na walkę z Ferrari i Mercedesem. Z racji trudnego do wykonania zadania, w postaci dominacji nad srebrnymi strzałami, próbują za wszelką cenę odnosić większe sukcesy niż Scuderia. Potrzebują do tego dwóch w miarę zbliżonych do siebie poziomem kierowców, szybkich, konsekwentnych i skutecznych w walce na torze. O ile Max Verstappen potrafi nawiązać walkę z każdym zawodnikiem, nawet Lewisem Hamiltonem, Gasly w niemal każdym wyścigu nie był w stanie sprostać nawet takiemu zadaniu, jak dowiezieniu punktowanego miejsca, wywalczonego w kwalifikacjach. Jednym słowem Pierre Gasly okazał się niewystarczającym kierowcą do tego, by wspierać Verstappena w walce o punkty dla Red Bulla.

Rozczarowanie francuskim zawodnikiem okazało się tak duże, że mimo zapewnień zespołu o dokończeniu tego sezonu w ekipie Christiana Hornera, w trakcie przerwy letniej Gasly został zdegradowany do siostrzanego zespołu Toro Rosso. Wskoczył na miejsce Alexandra Albona, który okazał się być jego godnym następcą.

Sebastian Vettel - Scuderia Ferrari / © Scuderia Ferrari

Cztery tytuły mistrzowskie – i to wszystko?

Tegoroczny sezon z pewnością jest wielkim rozczarowaniem dla Sebastiana Vettela. Liczył na to, że w końcu uda mu się powalczyć o pierwsze miejsce w klasyfikacji kierowców, a świetne wyniki Ferrari podczas testów, tylko zaostrzyły jego apetyt.

Wszelkie nadzieje na sukces rozprysły się jednak niczym mydlana bańka. Debiutant w Scuderii, Charles Leclerc, pokonuje Niemca niemal na każdym polu, co jest niezwykle deprymujące dla Vettela, którego zespół jeszcze niedawno uznawał za niekwestionowanego lidera. Teraz sprzyjający front przesunął się w stronę młodego Monakijczyka i to dla niego przygotowywane są lepsze strategie wyścigowe.

Nie jest to komfortowa sytuacja dla jednego z najbardziej doświadczonych zawodników w stawce. Z padoku F1 zaczęły dochodzić pogłoski o odejściu Vettela z Ferrari już po tym sezonie, jednak sam zawodnik szybko zdementował te plotki. Mimo zapowiadanej walki o swoje miejsce w zespole przyszły sezon może być dla Niemca tym ostatnim w czerwonych barwach z Maranello.

Zespół Renault powrócił do stawki F1 w sezonie 2016. Ekipa z Enstone postawiła sobie wówczas trzyletni plan powrotu. Od sezonu 2019 francuski zespół miał przejść w pełen „tryb ataku”, ale ostatecznie przez kilka czynników nie może on w tym roku dorównać formą swoim bezpośrednim rywalom. Dyrektor zarządzający Renault, Cyril Abiteboul określa tegoroczny sezon mianem najgorszego w swojej karierze, ale zapewnia również, że Renault się nie podda i pozostanie w stawce F1.

Swoją przygodę z Formułą 1 rozpoczął jako kierowca testowy zespołu BMW Sauber. Zadebiutował w 2007 roku podczas GP Stanów Zjednoczonych, zastępując Roberta Kubicę, którego FIA nie dopuściła do startu po groźnym wypadku podczas wyścigu w Kanadzie.

Po szesnastu rundach Mistrzostw Świata Formuły 1 chyba nikt nie ma wątpliwości, że tegoroczne grono debiutantów jest jednym z najlepszych i najzdolniejszych w historii tego sportu.

We wrześniu szef amerykańskiego zespołu Haas F1, Gunther Steiner, podjął decyzję o przedłużeniu kontraktu z francuskim kierowcą Romainem Grosjeanem na rok 2020. Będzie to jego piąty sezon w ekipie z Kannapolis, z którą związany jest od jej debiutu w Formule 1 w 2016 roku.

5 września 2019 roku, to ważna data dla fanów rajdów samochodowych. To właśnie wczoraj swoją premierę miała najnowsza gra od Kylotonn Games. Przed państwem WRC 8.

Volkswagen zaprezentował ostateczną wersję swojego pierwszego, w pełni elektrycznego samochodu wyścigowego ID. R.

Od 25 kwietnia na torze Nurburgring samochód będzie przygotowywany do pobicia rekordowego czasu okrążenia samochodów elektrycznych legendarnej, liczącej ponad 20 kilometrów pętli, który wynosi obecnie 6 minut 45 sekund.

Za kierownicą samochodu zasiądzie Romain Dumas. Francuski kierowca wyścigowy który czterokrotnie zwyciężał w wyścigu 24 Le Mans, doskonale zna niemiecki tor wyścigowy, ale jak sam mówi, pierwszy przejazd za kierownicą ID. R będzie dla niego najtrudniejszym testem: "Już wielokrotnie jeździłem tutaj ID. R w symulatorze, ale stopień rozwinięcia projektu ID. R w porównaniu do roku 2018 jest zdumiewający. Nie mogę się doczekać przejazdu po Nordschleife w ID. R."

Już dzień po premierze samochodu francuz pokonał pierwsze okrążenia północnej pętli. Kierowca wykonał bardzo intensywny program testując dwa nadwozia ID. R, w celu optymalnego dobrania ustawień przed próbą bicia rekordu toru.

"To był świetny moment na prowadzenie ID. R na moim ulubionym torze po raz pierwszy. Prędkości na zakrętach w ID. R są znacznie wyższe niż w samochodach wyścigowych GT. Czuję się dobrze w kokpicie i to jest naprawdę ważne. Nordschleife ma większe i bardziej liczne nierówności niż tory wyścigowe na których dotychczas testowaliśmy. Skoncentrowaliśmy się dlatego na dostosowaniu amortyzatorów i wysokości jazdy, aby dostosować je do unikalnych cech tego obiektu."

"Misją ID. R jest stać się czołowym przedstawicielem elektrycznej rodziny pojazdów Volkswagena" - taką deklarację złożył Sven Smeets, dyrektor VW Motorsport.

"Po raz kolejny, tym razem w 2019 roku, ID. R zademonstruje wielki potencjał napędu elektrycznego łącząc bezemisyjną technologię z prawdziwymi emocjami. Nürburgring-Nordschleife to kolejny krok na drodze ID. R, to symbol przyszłości Volkswagena. Zobaczenie ID. R po raz pierwszy podczas pokonywania tego legendarnego toru wyścigowego zagwarantuje gęsią skórkę."

Smeets z optymizmem wypowiadał się również po pierwszym dniu testowym: "Nürburgring-Nordschleife przedstawił trudne wyzwania zgodnie z oczekiwaniami. Na podstawie obszernych danych z symulacji komputerowych szukaliśmy optymalnych ustawień samochodu, szczególnie w odniesieniu do podwozia. Zarządzanie energią działa już bardzo dobrze. W rezultacie mogliśmy przetestować punkty programu testowego zgodnie z planem, porównując jednocześnie różne opony wyścigowe od naszego partnera Bridgestone."

Projekt ID. R wygląda niezwykle imponująco od strony technicznej. Napęd elektryczny o mocy 500 kW ID. R został dostosowany do unikalnych na świecie cech toru Nordschleife. Energia potrzebna do zasilenia tego pojazdu magazynowana jest w dwóch akumulatorach litowo-jonowych.

Nadwozie ID. R to niezwykle dopracowana pod kątem aerodynamiki konstrukcja, która czerpie bardzo wiele z rozwiązań stosowanych we współczesnych bolidach F1. Pakiet aerodynamiczny obejmuje między innymi system DRS który pozwoli ID. R uzyskać średnią prędkość okrążenia rzędu 180 km/h z prędkościami maksymalnymi dochodzącymi do 270 km/h.

Spektakularny, pełnowymiarowy model McLarena Senny z klocków LEGO złożono z blisko pół miliona pojedynczych elementów! Budowały go w wielkiej tajemnicy 10-osobowe zespoły specjalistów, pracujących 24 godziny na dobę, na kilka zmian. W efekcie powstał pierwszy interaktywny model w wersji McLaren Ultimate Series, w skali 1:1, z oryginalnymi siedzeniami, kierownicą i pedałami. Stworzenie samochodu zajęło łącznie prawie pięć tysięcy godzin, włączając projektowanie, opracowanie i montaż. Co ciekawe, w tym samym czasie można by złożyć ręcznie aż 9 prawdziwych aut.

Podczas tegorocznej edycji Poznań Motor Show jednym z najjaśniejszych i najbardziej ekscytujących stoisk jest stoisko Alfy Romeo. Uwagę wszystkich odwiedzających przykuwa biało-czerwony samochód Formuły 1, co prawda w specyfikacji zeszłorocznej, ale już z aktualnym malowaniem.

Tegoroczna edycja Warsaw Motorcycle Show przyniosła dużo wrażeń i wiele atrakcji dla zwiedzających. Wszystkie osoby, które odwiedziły targi w dniach 1-3 marca, mogły znaleźć coś dla siebie.

W dniach 28-30 czerwca na poznańskim torze odbywało się Gran Turismo Polonia – impreza, na której pojawiają się posiadacze super szybkich samochodów, by móc w pełni wykorzystać potencjał swoich maszyn. Niestety, tegoroczna edycja zakończyła się bardzo niemiłym incydentem, przekroczono bowiem dopuszczalny poziom hałasu.

Gran Turismo to cykl imprez głównie w Europie. Właściciele swoich szybkich samochodów zjeżdżają się na tor Hungaroring, Nurburgring czy też na Spa-Francorchamps. W kalendarzu znajduje się również Gran Turismo Europa, podczas którego kierowcy jeździć będą po słynnych górskich przełęczach, jak chociażby Passo dello Stelvio, Val Mustair, jak i również na wzgórzach Monako. Polska edycja Gran Turismo organizowana jest natomiast od 2005 roku. Przez wiele lat uczestnicy – poza jazdą na torze – dawali również pokazy na ulicach Poznania. Zmieniło się to jednak po incydencie z 2013 roku, kiedy to doszło do wypadku Koenigsegga CCR, w wyniku którego ucierpiało 20 osób. Od tego czasu impreza odbywa się tylko na torze.

W tym roku wszystko zaczęło się już w środę, 27 czerwca. Od porannych godzin do Poznania, a konkretniej pod hotel Andersia, zaczęli zjeżdżać kierowcy, a w drodze z Gdyni były lawety z kolejnymi autami. W międzyczasie odbył się również briefing prasowy z udziałem m.in. głównego organizatora imprezy, Petera Ternströma.

W 2005 roku pierwszy raz wypożyczyłem Tor Poznań i stworzyłem Gran Turismo Polonia. Przyjechały z nami wtedy 42 auta ze Szwecji, większością z nich były Ferrari – mówił Szwed. W tym roku mamy około 14 imprez rozsianych po całym świecie, tutaj w Poznaniu, mamy jedną w Kaliforni. Może też będziemy prawdopodobnie robić imprezę turystyczną z marką Lexus i pojedziemy do Japonii.

Zapisy na tegoroczną edycję Gran Turismo rozpoczęto już w zeszłym roku. Organizatorzy zdecydowali się jednak zmniejszyć liczbę miejsc względem lat ubiegłych – do 120. To sprawiło, że wszystkie dostępne pakiety startowe (kosztujące 2400 euro) rozeszły się bardzo szybko.

Głównym powodem ograniczenia miejsc był fakt, że kierowcy w latach ubiegłych skarżyli się na dość dużych ruch na torze, jak i również ograniczoną liczbę miejsc w hotelu. Podczas jednej z edycji było nawet ponad 200 samochodów.

120 super szybkich samochodów

Tradycyjnie już najliczniejszą grupę przyjezdnych stanowili właściciele Porsche i Ferrari. Do Poznania przyjechali właściciele takich modeli jak: Porsche GT3, GT3 RS, GT2 RS, Ferrari 488, 458 czy też 430. Nie zabrakło również kilku egzemplarzy Lamborghini, w tym modelu Perfomante, czy też McLarenów, na czele z 720s. Premierą było natomiast Lamborghini Urus, pierwszy SUV w historii włoskiej marki. W sobotę o godzinie 15 miało rozpocząć się bicie rekordu toru SUV-em, z czteroma osobami na pokładzie.

_W tym roku około 120 aut, wśród nich kilka nowości, przede wszystkim Lamborghini Urus, SUV Lamborghini, ponad 640-konne, na specjalnych torowych oponach. Jest taki plan, by w sobotę o 15 spróbować pobić rekord toru Poznań SUV-em. Oprócz tego np. McLaren 720s, nowe Porsche GT2 RS – mówił Marcin Jellinek, rzecznik prasowy Gran Turismo Polonia.

Ogromne wrażenie na odwiedzających mogło zrobić Porsche 918. Ten samochód wyposażony w ośmiocylindrowy silnik spalinowy i 2 jednostki elektryczne generuje łączną moc 889 koni mechanicznych. Przez jakiś czas był nawet rekordzistą północnej pętli toru Nurburgring.

Poza tym na torze można było spotkać kilka Nissanów GT-R, Fordów Mustangów, Mercedesa-AMG GT R, Audi R8, Chevroleta Corvette C7.R, Ferrari Portofino czy też kilka modeli BMW.

Dzień dla szerokiej publiczności

W dwóch ostatnich latach zmienił się nieco format imprezy. Ma ona teraz bardziej zamknięty charakter i skupia się głównie na właścicielach samochodów, którzy mogą poszaleć na torze. Nie zapomniano jednak o fanach motoryzacji. Bramy poznańskiego toru otwarto dla nich w sobotę, od godziny 11.

Choć wstęp był bezpłatny, to wydawało się, że widzów w tym roku było nieco mniej niż w latach ubiegłych. Odwiedzający mogli wejść na wieżę widokową i przemieszczać się po torze w wyznaczonych przez organizatorów miejscach. Nie wolno im było jednak wchodzić do parku maszyn czy też na pit-lane, co też akurat nie podobało się pewnym widzom.

„Głośny” skandal

Impreza wydawała się niczym nie różnić od poprzednich edycji. Kierowcy jeździli po torze, notowali coraz to lepsze rezultaty do rywalizacji o miano „Króla Gran Turismo”, ogólnie panowała bardzo dobra atmosfera. Wszystko zmieniło się jednak w piątek. Okolicznym mieszkańcom zaczął przeszkadzać hałas generowany przez wiele samochodów. W związku z tym na torze pojawiła się inspekcja, która przeprowadziła badania głośności. Jak się okazało, kilkanaście aut nie przeszło tego testu, generowały one bowiem hałas powyżej 96 dB. Co ciekawe, niektóre z nich to samochody z drogową homologacją i spełniają one wszystkie normy unijne.

Sprawa wyglądała absurdalnie. Tor wyścigowy, miejsce, które służy ściganiu motocykli czy też samochodów, bez żadnych ograniczeń, a tu ograniczenie hałasu? Coś niebywałego, zwłaszcza że tuż obok znajduje się lotnisko, a samoloty zagłuszały nawet dźwięk najgłośniejszych aut.

Sytuacja została jednak częściowo opanowana. Samochody, które spełniły wymagania, mogły dalej uczestniczyć w imprezie. Organizator wyjaśnił tę sprawę wszystkim kierowcom, zaznaczając, że nie wiadomo do końca, jak dalej potoczy się ta sprawa. W końcu przed uczestnikami była jeszcze sobota, dzień szczególny dla fanów motoryzacji, którzy mieli zobaczyć wspaniałe samochody w akcji.

Niestety, przybywając na tor w sobotę około godziny 12, nie było już słychać samochodów. Jak się okazało, decyzją Automobilklubu Wielkopolskiego, właściciela obiektu, tor musiał zostać zamknięty, kończąc tym samym imprezę, uniemożliwiając zapowiadane pobicie rekordu przez Lamborghini Urusa.

Organizatorzy pozwolili jednak kierowcom na pokonanie jednego szybkiego okrążenia, by dać odwiedzającym choć trochę radości. W tym momencie na torze panował niesamowity hałas, który był poezją dla uszów fanów motoryzacji.

Poniżej zamieszczamy oficjalny komunikat prasowy wydany przez organizatorów Gran Turismo Polonia.

Ze smutkiem informujemy, że dziś o godzinie 13:25 decyzją Automobilklubu Wielkopolskiego zamknięto Tor Poznań, uniemożliwiając w ten sposób dokończenie ostatniego dnia Gran Turismo Polonia 2018. Powodem wskazanym w przekazanej nam decyzji był zbyt duży hałas. Decyzja ta była wielkim zaskoczeniem dla organizatorów, kierowców samochodów oraz wszystkich osób, które dotychczas zdążyły zgromadzić się na torze.

Uważamy, że zamknięcie obiektu było nie tylko bardzo krzywdzące dla wszystkich uczestników wydarzenia, ale także niezgodne z umową łączącą strony. Dla nas jako organizatorów, konsekwencje tej decyzji są niezwykle dotkliwe.

Cykl spotkań klubu Gran Turismo od wielu lat regularnie odwiedza największe i najważniejsze europejskie tory. Nigdy nie spotkaliśmy się z podobną sytuacją. Jest to tym bardziej trudne do zrozumienia, gdyż jesteśmy w Poznaniu nieprzerwanie od 14 lat starając się budować pozytywną atmosferę, a przy tym markę miasta i regionu za granicą. Komunikat, który dziś poszedł w świat będzie niestety inny.

W trakcie dzisiejszej imprezy po torze jeździły samochody dopuszczone do ruchu ulicznego w całej Unii Europejskiej, dlatego tym bardziej trudno nam zrozumieć, dlaczego dziś nie spełniały one wymogów poznańskiego toru wyścigowego. Przez ostatnie 13 lat nie mieliśmy przecież tego problemu. Nie wiemy, jak mamy wytłumaczyć to zawiedzionym uczestnikom i kibicom. W tej chwili pozostaje obiecać, że postaramy się wyjaśnić tą sprawę jak najszybciej.

Co dalej?

Jak się okazuje, problemy na linii mieszkańcy – użytkownicy toru to bardzo częsty przypadek. Już w przeszłości dochodziło do wielu interwencji, których wynikiem były finansowe sankcje wobec Automobilklubu Wielkopolskiego. Mieszkańcy najchętniej chcieliby zamknięcia toru, który zakłóca ich weekendowy wypoczynek. Poszkodowanymi byliby jednak ludzie związani z motorsportem. Poznański tor jest jedynym tego typu obiektem w Polsce, na którym mogą odbywać się międzynarodowe imprezy.

Co do samego Gran Turismo, to nie wiadomo, czy w przyszłym roku zawita ono do Polski, a na pewno czy do Poznania. Jeśli miałoby dojść do podobnej sytuacji, to niestety, ale organizacja tej imprezy w stolicy Wielkopolski mijałaby się z celem. Miejmy jednak nadzieję, że mieszkańcy pobliskiej okolicy zrozumieją sytuację, w końcu tor znajduje się tam o 1977 roku i musieli się liczyć z hałasami, kupując tutaj działki.

Galeria Gran Turismo Polonia 2018:

gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-
gran-turismo-polonia-2018-

Dokładnie 24 lat temu świat Formuły 1 i nie tylko, musiał zmierzyć się z jednym z najczarniejszych weekendów Grand Prix w historii tego sportu. Na przełomie kilku dni, 30 kwietnia – 1 maja w 1994 roku, śmierć poniosło dwóch kierowców – Roland Ratzenberger (33 lata) oraz trzykrotny mistrz świata, Ayrton Senna (34 lata).

Poznań Motor Show 2018 przeszedł już do historii, lecz jak co roku cieszył się dużym zainteresowaniem wśród odwiedzających. Złożyło się na to mnóstwo włożonej pracy, dobra organizacja oraz ciekawa oferta, w której każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Już tylko pojedyncze dni dzielą nas od rozpoczęcia kolejnej edycji Poznań Motor Show – największych w Polsce i czwartych w Europie targów motoryzacyjnych. Od 5 kwietnia na zwiedzających czekać będzie wiele atrakcji, o których za chwilę przeczytacie.

Kolejna już odsłona międzynarodowego salonu samochodowego w Genewie trwała od 6 marca do 18 marca 2018 roku. W tym czasie zaprezentowano mnóstwo innowacyjnych modeli aut. Naszym zdaniem, warto zwrócić uwagę na kilka z nich.

Co roku śledzimy testy przedsezonowe i pomimo tego, że świetnie zdajemy sobie sprawę z tego, iż każdy zespół sprawdza inne rzeczy, a kierowcy podczas okrążeń nie dają z siebie wszystkiego, to i tak staramy się wyciągnąć jakieś wnioski, spróbować określić układ sił w stawce, zanim sezon tak naprawdę się rozpocznie. Czemu by tego nie robić, skoro jesteśmy spragnieni jakiejkolwiek dawki Formuły 1 po tak długiej przerwie?

Na międzynarodowej wystawie samochodów w Genewie, dyrektor generalny McLaren Automotive, Mike Flewitt, przedstawił pierwsze informacje na temat McLarena Senny GTR i sam prototyp.

Sezon 2017 był czasem ogromnych zmian dla Formuły 1, w szczególności na szczeblach władzy. Po ponad 40 latach jedynowładczych rządów Berniego Ecclestone'a, najważniejsza seria wyścigowa została przejęta przez amerykański koncern Liberty Media. Nie obyło się bez mniejszych, jak i większych zmian, które możemy prześledzić w oficjalnym podsumowaniu DVD, czyli zebraniu garści najistotniejszych informacji w pigułce dotyczące przebiegu danego sezonu.

Wiele osób rozczarowała decyzja Williamsa, bo widziałam i takie komentarze w sieci, że kibice są rozczarowani, a nawet zdruzgotani tym, co ujrzało światło dzienne w południe 16 stycznia. Według mnie prędzej czy później romantyczna historia znajdzie swój szczęśliwy finał. W rzeczy samej.

Prawie dwa miesiące temu zespół Sauber ogłosił nawiązanie szeroko zakrojonej współpracy z Alfa Romeo, ze szczegółów wiemy tylko tyle, że marka należąca do grupy FIAT będzie sponsorem tytularnym szwajcarskiej ekipy, ale można się domyślić, że w tym całym partnerstwie chodzi o coś więcej niż tylko szlachetną poprawę osiągów najsłabszego zespołu w stawce...

© 2011-2019 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone