Menu

Wywiad z Kubą Giermaziakiem

Kuba Giermaziak swój trzeci sezon w Porsche Supercup zakończył na siódmej pozycji z dorobkiem 99 punktów, jednak już od stycznia przyszłego roku rozpocznie przygotowania do kolejnych startów na torach wyścigowych całego świata. Polak w rozmowie z Motorsport Grand Prix podsumował występy swojego nowego zespołowego partnera Patryka Szczerbińskiego, opisał różnicę w prowadzeniu bolidu F3 i samochodu Porsche, a także zdradził jakie jest jego marzenie, jeśli chodzi o sporty motorowe.

Przyszłoroczny sezon Porsche Supercup rozpoczyna się dopiero pod koniec kwietnia, lecz czy podjął Pan już jakieś przygotowania? Jak bardzo wymagające, od strony kierowcy, są wyścigi tej serii?

Kuba Giermaziak: W tej chwili mam ostatnie chwile wolnego, więc to moment na odpoczynek i ładowanie akumulatorów. Właściwe przygotowania rozpoczynam w styczniu. Spędzam sporo czasu na siłowni, regularnie biegam i gram w tenisa. Ważnym punktem są testy na torach. Wraz z zespołem symulujemy taki wyścigowy weekend i starty wg schematu: trening, kwalifikacje i wyścig. Bardzo istotne jest zapoznanie się z torami, przypomnienie sobie kluczowych punktów, zakrętów i specyfiki toru jazdy. Ważne jest też szybkie przystosowanie się do zmian w samochodzie. W każdym sezonie mają miejsce z pozoru kosmetyczne modyfikacje, które wypływają jednak istotnie na prowadzenie auta.

Od minionego sezonu pańskim partnerem jest Patryk Szczerbiński. Jak oceni Pan jego debiutancki sezon w Porsche, zwłaszcza, że jak dotychczas ścigał się on w bolidach jednomiejscowych?

KG: Patryk jest bardzo perspektywicznym kierowcą, cieszę się, że dołączył do zespołu VERVA Racing Team. Patryk ciągle dawał dowody na swoje umiejętności i zaskakiwał dojrzałością. Co bardzo ważne - uważnie słucha zespołu, potrafił reagować na uwagi, dzięki czemu poprawiał swoje wyniki. Patryk zrealizował założone przed nim zadania i udowodnił, że rekrutacja do zespołu VERVA Racing Team okazała się trafna.

Występował Pan również jednocześnie w F3 i Porsche Supercup. Czy łatwo było się przestawić pomiędzy tak różnymi seriami?

KG: Porsche Carrera GT3 Cup oraz jednomiejscowe bolidy F3 to samochody o zupełnie różnej charakterystyce. Jednak wbrew pozorom przestawić się z jednego na drugi było mi łatwiej niż przypuszczałem. Oba pojazdy mają napęd na tył, więc specyfika jazdy jest do siebie zbliżona. Starty w F3 pozwoliły mi doskonalić swoje umiejętności, to był doskonały trening i cieszę się, że dzięki mojemu sponsorowi – firmie PKN Orlen, mogłem spróbować swoich sił też w tej serii.

Czy w Porsche, tak jak F1 nie ma się przyjaciół i jak stwierdził Robert Kubica, należy kupić sobie psa?

KG: Zgadzam się z Robertem. Jesteśmy sportowcami i przede wszystkim rywalizujemy ze sobą podczas każdego startu. Nawet kolega z zespołu na torze jest przeciwnikiem. Ja nie odpuszczam i staram się być zawsze najlepszy. Jednak mam kilku bliższych znajomych, z którymi ścigałem się w poprzednich latach i teraz lepiej się z nimi dogaduję, bo już nie rywalizujemy w tej samej serii.

Samochody Porsche są praktycznie takie same. Proszę powiedzieć, czym mogą się różnić między sobą?

KG: Rzeczywiście samochody w cyklu Porsche Supercup są dokładnie takie same, wychodzą z tej samej fabryki. Jedynie co możemy zmieniać to ustawienie zawieszenia, ale oczywiście bez wymiany elementów. Regulujemy też ciśnienie w oponach, a to już bardzo ważny punkt, który może zaważyć na decydujących ułamkach sekund podczas jazdy.

Czy podczas weekendów Porsche Supercup jest możliwość zwiedzenia danego miasta lub danego regionu?

KG: Plan startów podczas Grand Prix jest bardzo napięty. Praktycznie cały czas jestem na torze. Melduję się już na dzień przed kwalifikacjami, rozpoczynam od track walku, czyli spaceru po torze. Następnie piątkowy trening, w sobotę kwalifikacje, a w niedzielę wyścig. Wszystko poprzedzone przygotowaniami, a zakończone szczegółową analizą jazdy. Każdego dnia jestem na torze od 9.00-22.00. Nie mam więc czasu na zwiedzanie. Natomiast jeśli chodzi o miasto, które poznałem bliżej dzięki wyścigom, to pozostaję pod dużym wrażeniem Barcelony. Bardzo lubię klimat i atmosferę tego miasta.

W niedawnym czasie wystartował Pan w wyścigu Petit Le Mans i wygrał. Czy po tak pozytywnym występie nie rozważa Pan częściej pojawiać się w zawodach długodystansowych?

KG: Nie ukrywam, ze bardzo lubię wyścigi długodystansowe. Mój pierwszy start miał miejsce już kilka lat temu. Mam nadzieję na kilka takich startów w przyszłym sezonie, a jednym z moich niezrealizowanych jeszcze marzeń jest występ w wyścigu 24-godzinnym.

W takim razie może rajdy? Czy zastanawiał się Pan kiedykolwiek, aby spróbować, chociażby właśnie w rajdzie Barbórka?

KG: Na razie koncentruję się na seriach wyścigowych. Nie mam planów rajdowych. Jeśli miałbym startować w rajdzie, to potraktowałby to jak przygodę, a nie sposób na zastąpienie wyścigów. Nie wykluczam startów w rajdach, ale już po zakończeniu kariery wyścigowej.

Wracając na tory wyścigowe. Zobaczymy Pana jeszcze w bolidach jednomiejscowych, np. GP2 albo nawet w F1?

KG: Plany dotyczące przyszłego sezonu ciągle się krystalizują. Wraz z moim sponsorem, firmą PKN Orlen, szukamy najlepszych rozwiązań, aby moja kariera mogła się rozwijać. O wszystkich decyzjach będę na pewno informować.

Image ©: Verva Racing Team / Sutton Images

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE