Menu

Wywiad z Karolem Baszem

Mówiło się, że może być następcą Kubicy w F1, jednak Karol Basz postawił wszystko na karting. W obecnym sezonie młody Polak będzie reprezentował barwy Tony Kart - jednego z najlepszych kartingowych zespołów w stawce. W wywiadzie z Motorsport Grand Prix między innymi o Robercie Kubicy jako szefie zespołu oraz o tym, że Polscy kierowcy nie mają co liczyć na wsparcie ze strony rodzimych sponsorów.

Skąd zamiłowanie do sportów motorowych?

Karol Basz: Szczerze mówiąc już od małego ciągnęło do samochodów. Zacząłem interesować się sportami motorowymi, w szczególności rajdami i tak już zostało.

Proszę przybliżać nam oraz kibicom, jak wygląda weekend zawodów kartingowych z Pana punktu widzenia.

KB: Praktycznie weekend zaczynam już we wtorek, gdyż muszę pojawić się na torze, aby wspólnie z mechanikami zrobić spacer dookoła pętli tak ja w F1, a także przygotować podwozia i ustalić strategię. W środę od samego rana jest odbiór techniczny, gdzie sprawdzane są wszystkie homologacje sprzętu, a później zawodnicy mają briefing. W czwartek zaczynamy jeździć podczas sesji treningowych, zazwyczaj jest ich 5 po 20 minut każda. Podobnie jest w piątek tyle, że pod koniec dnia jest sesja kwalifikacyjna, która trwa 8 minut. Podczas nich robimy tak naprawdę 3 szybkie okrążenia. Sobota jest najbardziej męcząca, zaczynamy rozgrzewką, a później mamy pięć wyścigów kwalifikacyjnych, podczas których normalnie walczy się koło w koło i każdy daje z siebie wszystko. One wyłaniają 34 najlepszych kierowców, którzy przechodzą do finału, a czasem w jednych zawodach może startować aż 90 zawodników. W sobotę najważniejsze jest dojeżdżanie na pozycjach w pierwszej dziesiątce. Niedzielę znów rozpoczynamy rozgrzewką, jednak później czekają na nas tylko dwa wyścigi – półfinał i finał, gdzie walczy się o wszystko.

Czy jako 21-latek nie czuje się Pan czasami rozczarowany tym, iż nadal ściga się w kartingu?

KB: Ani trochę. Reprezentuje fabryczną ekipę, do której nie jest łatwo się dostać. Specyfika kartingu jest taka, że mogą w nim jeździć kierowcy praktycznie w każdym wieku. Pięciokrotny Mistrz Świata, Davide Fore, ma 39 lat i nadal startuje.

Czy w najbliższej przyszłości będziemy mogli ujrzeć Pana w jakiś innych seriach wyścigowych? Sądzi Pan, że F1 może być nadal realnym celem?

KB: Formuła 1 raczej nie, trzeba mierzyć siły na zamiary. Droga do królowej sportów motorowych jest bardzo kosztowna. W wyścigach potrzebne są pieniądze i sam talent nie wystarczy. Nawet w przypadku którejś z tańszych serii koszty są takie, że za jeden sezon startów można by postawić niezły dom. W Polsce mamy naprawdę spore problemy ze znalezieniem sponsorów i dlatego nie mamy zbyt wielu kierowców w poważnych europejskich seriach.

Jakie to uczucie jeździć po torze w Singapurze nocą?

KB: Nocna jazda w Singapurze to naprawdę świetna sprawa, atmosfera jest wspaniała, a zwycięstwo w takich warunkach, na torze Formuły 1, jest czymś wyjątkowym. Bardzo miło wspominam ten moment.

Podczas zawodów przeciwnik przyczynił się do złamania pańskiej ręki. Nie pomyślał Pan wtedy, że to zbyt niebezpieczne?

KB: Nigdy tak o tym nie myślałem, jeżdżąc praktycznie nie myślę o niebezpieczeństwie. W tym konkretnym przypadku przede wszystkim byłem wściekły, gdyż musiałem pauzować przez dwie rundy, jednak na szczęście i tak udało mi się obronić tytuł.

Czy podobnie jak kierowcy F1 musi Pan stosować specjalną dietę?

KB: Tak, od kilku lat trzymam się diety, poza tym bardzo dużo ćwiczę oraz biegam.

W latach 2009-2011 reprezentował Pan zespół Roberta Kubicy - RK Kart Team. Jak wspomina Pan te lata i jak przebiegała współpraca?

KB: Bardzo miło wspominam tamten okres, zwłaszcza debiut RK Racing Team na torach, kiedy udało mi się wygrać zawody. Później niestety Robert powoli wycofywał się z zarządzania ekipą i dlatego też zdecydowałem się zmienić zespół.

Robert sprawdził się jako szef zespołu?

KB: Tak, w debiutanckim sezonie mocno angażował się w sprawy ekipy i był dobrem szefem, jednak później coraz mniej czasu poświęcał zespołowi.

W tym sezonie dołączy Pan do składu Tony Kart Racing Team. Jakie nadzieje łączy Pan z występami w tym zespole?

KB: Bardzo cieszę się z oferty Tony Karta, to najbardziej doświadczona i utytułowana ekipa w kartingu, więc można powiedzieć, że jazda dla nich była takim moim małym marzeniem. Chce się w tym roku pokazać z jak najlepszej strony.

W juniorskim teamie Tony Karta znalazł się syn Michaela Schumachera - Mick Betsch. Miał już Pan okazję zobaczyć go w akcji?

KB: Miałem okazję oglądać jego jazdę w zeszłym roku podczas Mistrzostw Niemiec. Mimo młodego wieku już jest naprawdę szybki.

Wiemy, że Pana idolem jest między innymi właśnie Michael Schumacher. Spotkał go Pan już osobiście?

KB: Jeszcze nie, jednak pewnie będziemy w tym roku wspólnie testować, a na pewno Michael pojawi się, na chociaż jednej rundzie, aby dopingować syna.

Image ©: Tony Kart, DP Racing, FIA, Singapore Karting Championship

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE